Epidemia likwiduje miejsca pracy. Stopa bezrobocia może przekroczyć 10 procent

Biznes
Epidemia likwiduje miejsca pracy. Stopa bezrobocia może przekroczyć 10 procent
Polsat News
W maju mieliśmy w Polsce milion osób bezrobotnych

Polscy przedsiębiorcy zlikwidowali największą od dziesięciu lat liczbę stanowisk pracy. Wystarczyły do tego dwa tygodnie marcowego zamrożenia gospodarki. Stopa bezrobocia z dzisiejszych 6 proc. może wzrosnąć do ponad 10 proc. pod koniec roku.

Statystycy z GUS informują o znaczącym pogorszeniu sytuacji na rynku pracy, choć - jak na razie - szczegółowymi badaniami objęli tylko pierwszy kwartał 2020 roku. W tym okresie powstało wyjątkowo mało nowych miejsc pracy, a jednocześnie zlikwidowano największą od dziesięciu lat liczbę stanowisk.

 

Źle w marcu, gorzej w kwietniu

 

W pierwszym kwartale roku przedsiębiorcy utworzyli nieco ponad 170 tysięcy nowych miejsc pracy. To wynik o ponad jedną trzecią gorszy niż w pierwszych trzech miesiącach 2019 roku. Pierwsze tygodnie roku to okres, w którym liczba ofert pracy rośnie zazwyczaj najszybciej - tym razem tak nie było.

 

ZOBACZ: Prezydent zapowiada "fundusz inwestycji lokalnych"

 

Dla porównania, w pierwszym kwartale 2019 roku powstało ponad 263 tysiące miejsc pracy, a w tym samym czasie w 2018 roku - 258 tysięcy.

 

Ten rok zaczął się więc na rynku pracy bardzo słabo, a trzeba pamiętać, że ograniczenia związane z epidemią zostały wprowadzone dopiero w drugiej połowie marca. W drugim kwartale należy się więc spodziewać dużo gorszych danych, tym bardziej, że - jak uczy doświadczenie - począwszy od kwietnia  dynamika przyrostu miejsc pracy zawsze wyraźnie się zmniejszała.

 

Dwa lata czekania na poprawę

 

Bardzo niepokoi największa od dziesięciu lat, sięgająca niemal 120 tysięcy, liczba zlikwidowanych etatów w okresie styczeń-marzec 2020 roku. Nie wróży to dobrze danym za drugi kwartał.

 

Pod tym względem prawdopodobnie najgorszym miesiącem był kwiecień. Pierwsze przejawy wyhamowania negatywnych tendencji były widoczne w maju, ale o żadnym przełomie nie może być mowy.

 

ZOBACZ: 100 proc. pensji dla górników na "postojowym". Fala komentarzy, "tsunami hejtu"

 

Nie należy spodziewać się, że firmy będą tworzyć nowe miejsca pracy w kolejnych miesiącach. Będzie dobrze, jeśli przestaną je likwidować w takim tempie, jak w pierwszym kwartale. Na powrót do rynku pracownika trzeba będzie poczekać prawdopodobnie około dwa lata.

 

Nieunikniony wzrost bezrobocia

 

Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) stopa bezrobocia wzrosła z 5,8 proc. w kwietniu, do 6 proc. w maju. To wynik najgorszy od stycznia i lutego zeszłego roku. Sezonowy wzrost liczby bezrobotnych w miesiącach zimowych jest zjawiskiem naturalnym, zaś od wiosny normą jest jej spadek. Obecny rok jest pod tym względem nietypowy.

 

Notowana od wiosny 2013 roku zdecydowana  poprawa sytuacji na rynku pracy właśnie się załamuje. Od marca 2013 roku do września 2019 roku stopa bezrobocia obniżyła się z 14,4 do 5,1 proc., wpisując się w wieloletnią tendencję spadkową. W latach 2008-2013 przerwał ją globalny kryzys finansowy i następująca po nim recesja. Wówczas stopa bezrobocia zwiększyła się z 8,9 do 14,4 proc., a więc o prawie dwie trzecie.

 

ZOBACZ: Branża turystyczna apeluje o jak najszybsze otwarcie granic

 

Konsekwencje pandemii koronawirusa będą prawdopodobnie bardziej dotkliwe. Prognozy ekonomistów zakładają dwucyfrową stopę bezrobocia pod koniec 2020 roku. Prawdopodobnie przekroczy ona nieco granicę 10 proc. Byłoby to podwojenie stopy bezrobocia względem minimum osiągniętego w obecnym cyklu w październiku 2019 roku, kiedy to zanotowano 5 proc.

 

Należy jednak pamiętać, że wzrost ten odbywać się będzie z poziomu najniższego w historii, a do tego wiązać się będzie z nadzwyczajnymi i trudno przewidywalnymi okolicznościami. Niewiadomą pozostaje także czas potrzebny do powrotu do stanu sprzed epidemii. Można mieć nadzieję, że będzie on krótszy niż w przypadku globalnego kryzysu finansowego i wyniesie około trzech lat.

 

Milion ludzi bez pracy

 

Według danych resortu pracy, w maju zarejestrowanych bezrobotnych było trochę ponad milion - 106 tysięcy więcej niż rok wcześniej. Wzrost wydaje się niewielki, jednak należy mieć na uwadze, że wiele osób z różnych względów (ograniczona wydolność urzędów, obawa przed zarażeniem się, odkładanie decyzji w czasie) nie rejestrowało się w urzędach pracy w pierwszych tygodniach trwania epidemii. Liczba  szukających pracy będzie się zwiększać w kolejnych miesiącach.

 

Warto również zauważyć, że między wrześniem 2019 roku, gdy liczba bezrobotnych osiągnęła poziom najniższy w cyklu koniunktury, a kwietniem tego roku liczba bezrobotnych zwiększyła się o ponad 171 tysięcy, a od początku roku o ponad 145 tysięcy.

 

ZOBACZ: Hiszpański sposób na kryzys. Dochód gwarantowany dla milionów ludzi

 

Prognozowanie rozwoju sytuacji na rynku pracy nie jest łatwym zadaniem, tym bardziej, że zależy ona od nieprzewidywalnych zjawisk epidemicznych (nie tylko w Polsce) oraz ich konsekwencji dla firm.

 

Z danych portalu SpotData wynika, że w maju zanotowano niewielki w porównaniu z kwietniem wzrost liczby ofert pracy zgłaszanych do urzędów zatrudnienia. W dodatku firmy zajmujące się pośrednictwem kadrowym sygnalizują, że odsetek przedsiębiorstw planujących zwolnienia maleje. Mimo to należy spodziewać się dalszego znacznego zwiększenia się liczby bezrobotnych.

 

Urzędowy optymizm

 

Najbardziej optymistyczne jest w tej kwestii MRPIS spodziewające się w tym roku stopy bezrobocia na poziomie 7,3 proc. oraz jej niewielkiego wzrostu w 2021 r. do 7,6 proc. Oznacza to, że liczba bezrobotnych wzrosłaby najpierw do 1 215 tysięcy, a potem do 1 270 tysięcy.

 

Wobec danych majowych, tak duży optymizm wydaje się nieuzasadniony, tym bardziej że kosztowne rozwiązania wspierające utrzymanie zatrudnienia, przyjęte przez rząd w ramach tarczy antykryzysowej, mają ograniczony czas działania.

 

Tekst powstał przy współpracy z portalem comparic.pl

Roman Przasnyski

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze