Kobieta z USA twierdzi, że jest poszukiwaną Moniką z Legnicy. Zaginęła 26 lat temu

Polska
Kobieta z USA twierdzi, że jest poszukiwaną Moniką z Legnicy. Zaginęła 26 lat temu
KMP w Legnicy
27-letnia kobieta z USA twierdzi, że jest uprowadzoną przez 26 laty Moniką z Legnicy

Policja wznowiła śledztwo ws. zaginięcia dziecka przed 26 laty w Legnicy na Dolnym Śląsku. Półtoraroczna Monika Bielawska zniknęła wówczas z wózka przed apteką. Za porwanie dziecka skazano po wielu latach jej ojca. Nigdy nie ustalono, co stało się z jego córkę. Teraz zgłosiła się 27-letnia kobieta z USA, która twierdzi, że może być tą osobą.

W 1994 roku dziecko zniknęło z wózka sprzed apteki w Legnicy, gdy dziadkowie kupowali tam leki. Jednym z tropów w śledztwie i poszukiwaniu małej Moniki było założenie, że mogła zostać porwana przez ojca, którego policja bezskutecznie poszukiwała przez wiele lat.

 

- Byliśmy z mężem, wnuczką i Robertem u lekarza. Weszłam do apteki, żeby kupić dziecku leki. Robert został z dzieckiem. Gdy wyszłam z apteki już ich nie było - mówiła w 2011 r. reporterce "Interwencji" Julia Markowska, babcia zaginionej Moniki Bielawskiej

 

ZOBACZ: Rodzina zaginęła w dżungli. Poszukiwania trwały 34 dni

 

Dopiero w 2008 roku ojciec po uzyskaniu listu żelaznego pojawił się w Polsce, a sąd uznał go winnym porwania i sprzedaży córki i skazał go na 15 lat więzienia. W śledztwie skazany ojciec zmieniał zeznania i choć twierdził, że jest niewinny, to wersja o porwaniu i sprzedaży dziecka za granicę również się pojawiła. Karę więzienia odbywa od 2013 roku.

 

Twierdzi, że jest dziewczynką z Legnicy

 

Oficer prasowa legnickiej policji mł. aspirant Jagoda Ekiert powiedziała we wtorek, że policja wznowiła śledztwo w sprawie zaginięcia dziecka przed 26 laty.

 

- Skontaktowała się z nami 27-letnia osoba z zagranicy, która twierdzi, że jest dziewczynką z Legnicy, która zniknęła w 1994 roku. Kobieta niedawno dowiedziała się, że jest osobą adoptowaną i zaczęła poszukiwać swej prawdziwej tożsamości. Na jednym z portali o osobach zaginionych natknęła się na sprawę z Legnicy. I twierdzi, że odpowiada rysopisowi - powiedziała policjantka.

 

ZOBACZ: Child Alert. Jak działa system, który pomaga odnaleźć zaginione dzieci?

 

- Córka do mnie dzwoniła dzisiaj rano, że nasza Monisia się odnalazła. Kilka zdjęć przysłała swoich - podobne są do mnie i do córki. To Monisia - mówiła w Radiu Wrocław Julia Markowska, babcia zaginionej.

 

Dodała, że do USA "trafiła najpewniej przez Ukrainę".

 

Konieczne porównanie materiału genetycznego

 

Aby potwierdzić lub wykluczyć pokrewieństwo konieczne będzie porównanie materiału genetycznego i właśnie ku temu zmierzają działania policji we wznowionym śledztwie.

 

Na razie nie pobrano jeszcze materiału genetycznego od matki zaginionej dziewczynki, ponieważ pracuje ona w Niemczech. A z powodu koronawirusa jej przyjazd do Legnicy jest utrudniony. Ma to nastąpić w ciągu kilku tygodni.

ac/ml/ PAP, polsatnews.pl, radiowroclaw.pl, Interwencja

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze