Kolejni Polacy utknęli na lotnisku w Czechach. Interwencja polskiego konsula

Świat
Kolejni Polacy utknęli na lotnisku w Czechach. Interwencja polskiego konsula
Wikimedia Commons/Gforce800
Polacy zostali zatrzymani w strefie tranzytowej lotniska w Pradze

Dwaj obywatele Polski, którzy przylecieli w czwartek z Amsterdamu do Pragi, zostali zatrzymani w strefie tranzytowej lotniska. Czeska straż graniczna odmówiła ich wpuszczenia. Po interwencji konsula RP Artura Łukiańczuka w piątek po południu mogli kontynuować podróż do kraju.

Grzegorz Kózka i Aleksander Malinowski po przylocie z Amsterdamu nie mogli wyjść ze strefy tranzytowej. Czeskie władze imigracyjne wręczyły im dokument, w którym odmówiono im wjazdu na terytorium Republiki Czeskiej. Jak powiedzieli, nawet obecność konsula na lotnisku nie pomogła im w pokonaniu granicy.

 

ZOBACZ: Jak podróżować w czasie epidemii?

 

Czeska strona wymaga okazania po przylocie noty wystawionej na 24 godziny przed planowaną podróżą - powiedziała rzeczniczka straży granicznej kpt. Renata Grecmanova.

 

Brak informacji

 

- Nie wiedzieliśmy, że taki dokument jest wymagany. O tym, że jest potrzebny i że powinniśmy wystąpić o niego 24 godziny przed przylotem, dowiedzieliśmy się dopiero tutaj. Ale kiedy wydział konsularny wystawił notę, została wysłana do czeskiego MSW i nic - mówił Kózka. On sam do Amsterdamu przyleciał z Singapuru, Malinowski z USA.

 

- W momencie, gdy przyjeżdża nasz konsul na lotnisko z wydrukowanym dokumentem, przekazuje go funkcjonariuszowi straży granicznej, to słyszy od niego, że nie wie, czy to jest oficjalny dokument. Takich rzeczy nie powinniśmy akceptować. To pokazuje sposób traktowania nas, obywateli Polski - stwierdził Kózka.

 

ZOBACZ: Merkel chce zniesienia kontroli na granicach Schengen. Podała datę

 

Polacy podkreślili, że ze stanowczą postawą funkcjonariuszy straży granicznej kontrastowało życzliwe podejście ze strony pracowników lotniska, którzy m.in. zaproponowali bezpłatny nocleg w hotelu w strefie tranzytowej. Kózka i Malinowski powiedzieli, że w Czechach nie skontaktował się z nimi żaden przedstawicieli linii KLM, którymi obaj przylecieli do Pragi.

 

- KLM sprzedaje bilety najprawdopodobniej dlatego, że nie ma precyzyjnych informacji, kto i na jakich zasadach może wjechać do Republiki Czeskiej. Bilety sprzedawane są wszystkim chętnym i problem zostaje po stronie pasażerów - powiedział Kózka. Jak dodał, to właśnie brak informacji spowodował sytuację, w której znalazł się wraz z drugim Polakiem.

 

Pomoc polskiego konsula

 

Do informacji o zasadach dotyczących przekroczenia czeskiej granicy Polacy dotarli dopiero w Pradze, ale dziwili się postępowaniu czeskich służb granicznych.

 

Kózka podkreślił, że jego próby skontaktowania się z czeskim MSW zakończyły się przerwanym połączeniem. Jak powiedział, możliwość opuszczenia strefy tranzytowej zawdzięczają głównie konsulowi, który spędził z nimi na lotnisku wiele godzin i interweniował w rożnych czeskich urzędach.

 

ZOBACZ: Linie lotnicze w Europie wznawiają loty, ale powrót do normalności może zająć lata

 

- Powiedziano nam, że to ostatni (...), wyjątkowy raz - powiedział konsul Łukiańczuk.

 

Rzeczniczka straży granicznej Grecmanova nadesłała oświadczenie, w którym odsyła wszystkich zainteresowanych do publikowanych na stronach czeskiego MSW wymogach związanych z przekraczaniem granic Czech. Podkreśliła w nim konieczność posiadania na lotnisku stosownej noty wystawionej 24 przed planowaną podróżą.

 

Największy problem z lotami łączonymi

 

Konsul Łukiańczuk powiedział, że informacje o wymaganiach Czech strona polska publikuje i w tradycyjny sposób, i w mediach społecznościowych.

 

 

- Piszemy, że przed wejściem na pokład lub przed zakupieniem biletów trzeba wystąpić do placówki w Pradze o wystawienie takiej noty. Poprosiliśmy także KLM, żeby informowali o tym podróżnych (KLM to obecnie jedyne linie lotnicze codziennie kursujące do Pragi - red.). Zobaczymy, jak to wyjdzie - powiedział dyplomata.

 

Zwrócił uwagę, że największy problem jest z lotami łączonymi, co pokazał przypadek Kózki i Malinowskiego.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze