Polak spędził cztery dni na lotnisku w Pradze. Czesi nie chcieli go wypuścić

Świat
Polak spędził cztery dni na lotnisku w Pradze. Czesi nie chcieli go wypuścić
Wikimedia Commons/Martin2035
Polak nie został wypuszczony ze strefy tranzytowej przez czeskie służby

Cztery dni na lotnisku w Pradze spędził Paweł Jurski, który przyleciał z Amsterdamu i nie został wypuszczony ze strefy tranzytowej przez czeskie służby. W czwartek konsul RP Artur Łukiańczyk odebrał go z lotniska i zorganizował podróż przez Czeski Cieszyn do Polski.

Połączenie Amsterdam-Praga jest jednym z nielicznych regularnie działających lotów, które wznowiono po zawieszeniu większości operacji wykonywanych ze stołecznego lotniska Vaclava Havla. Jurskiemu, który chciał dostać się tranzytem do polskiej granicy, funkcjonariusze czeskiej straży granicznej uniemożliwili opuszczenie lotniska bez podania konkretnych przyczyn.

 

- Straż graniczna powoływała się na MSW, a MSW na straż graniczną - twierdził Polak w rozmowie z czeską agencją CTK. Rzeczniczka straży granicznej Renata Grecmanova nie skomentowała incydentu. - Ze względu na RODO (zasady ochrony danych osobowych - red.) nie możemy udzielać informacji o podróżach konkretnych osób - przekazała.

 

Interwencja konsula RP

 

Konsul RP w Pradze Artur Łukiańczyk powiedział, że polska placówka dyplomatyczna kilkakrotnie występowała z notą dyplomatyczną, prosząc o zgodę na tranzyt wracającego do kraju polskiego obywatela. Zwrócił uwagę, że przepisy przewidują taki tryb postępowania wobec obywateli Unii Europejskiej.

 

ZOBACZ: Linie lotnicze w Europie wznawiają loty, ale powrót do normalności może zająć lata

 

Według konsula Jurski, a także jeszcze jedna osoba, która przyleciała z Amsterdamu, już są w drodze do Polski. Zorganizowano im przejazd do przejścia granicznego na moście w Czeskim Cieszynie.

 

Łukiańczyk podkreślił, że przypadek Jurskiego nie jest odosobniony, a czeskie urzędy z nieznanych przyczyn nie rozpatrują pozytywnie wszystkich not polskiej placówki.

 

Kolejni Polacy czekają na powrót do kraju

 

Na lotnisku są kolejni Polacy, którzy najprawdopodobniej będą musieli lotem linii KLM wrócić do Holandii. - KLM sprzedaje bilety i nie martwi się tym, co następuje dalej. Nie uprzedza podróżnych o przepisach obowiązujących w Czechach, a na lotnisku Vaclava Havla nie działa przedstawicielstwo tej firmy, które mogłoby rozstrzygnąć kwestię ewentualnego powrotu do Holandii - przedstawił sytuację Łukiańczyk.

 

ZOBACZ: Jak podróżować w czasie epidemii?

 

Czechy w związku z epidemią Covid-19 ograniczyły możliwość wjazdu cudzoziemców na swoje terytorium. Bez przeszkód, ale z negatywnym testem na obecność koronawirusa, mogą przyjechać posiadacze stałego lub czasowego prawa pobytu na terenie Republiki Czeskiej.

 

W wyjątkowych sytuacjach, na 72 godziny w celach biznesowych lub naukowych, mogą wjechać obywatele krajów UE. Przepisy dopuszczają także tranzyt obywateli państw UE wracających do swoich krajów. W takiej sytuacji zamiar podróży musi być jednak notyfikowany przez przedstawicielstwo dyplomatyczne.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze