Wyszedł z dziećmi przed blok, interweniowała policja i wojsko. Tę historię zna cała Polska

Polska
Wyszedł z dziećmi przed blok, interweniowała policja i wojsko. Tę historię zna cała Polska
YouTube/bartizePL
Wyszedł z dziećmi przed blok. Interweniowała policja i wojsko

Ojciec z trojgiem dzieci z Wrocławia spędza czas przed blokiem, w którym mieszka. Ta z pozoru normalna sytuacja w czasie pandemii koronawirusa spowodowała awanturę, której przebieg na filmie wrzuconym do internetu zobaczyć mogła cała Polska. Czy w czasie pandemii funkcjonariusze odpowiednio korzystają ze zwiększonych uprawnień?

W związku z rządowymi ograniczeniami dotyczącymi wychodzenia z domu oraz gromadzenia się przed blokiem we Wrocławiu interweniowała policja. Mężczyzna nie chciał się wylegitymować, policjant straszył konsekwencjami, na miejscu pojawiło się wojsko, a wszystko obserwowały przerażone dzieci. Czy ta interwencja musiała mieć taki przebieg? Mężczyzna był gościem programu  "Państwo w Państwie", w niedzielę  o godz. 19:30 w Polsacie i Polsat News.

 

- Policjanci od samego początku będą egzekwować nowe przepisy z najwyższą surowością. Tutaj chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo nas wszystkich. Nie ma możliwości, żeby kończyło się na pouczeniach - mówił zaraz po wprowadzeniu nowych przepisów rzecznik KGP Mariusz Ciarka.

 

ZOBACZ: Koronawirus w ośrodku pomocy długoterminowej w Kaliszu. Kolejnych 37 zakażonych

 

Kolejna kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w Olsztynie. Wracającą z pracy dziewczynę zatrzymał patrol i chciał ukarać za nieuprawnione wyjście z domu mandatem w wysokości 500 złotych. Zatrzymana odmówiła wylegitymowania się, twierdziła, że nie ma przy sobie dowodu. Gdy policjant próbował przeszukać jej plecak, złapała go za nadgarstek. Skończyło się powaleniem na ziemię i zastosowaniu chwytów obezwładniających. Gdy dziewczyna leżała na ziemi usłyszała, że "gdyby była facetem, to już nie byłaby taka ładna" i że "chwytanie policjanta za nadgarstek, może się skończyć złamaniem kręgosłupa".

 

- Ten policjant stracił nad sobą kontrolę, ale co gorsze, groził tej dziewczynie. Na prawdę nie trzeba komuś grozić złamaniem kręgosłupa, czy stosować aż takich środków, żeby kogoś uspokoić - mówi Tomasz Kozłowski, psycholog.

 

"Obroty spadły o 90 proc."

 

Kuriozalny przebieg miała interwencja przy smażalni ryb w Mikołowie. Do klientów czekających na odbiór zamówienia podszedł patrol policji i kazał przedstawiać paragony za zakupione dania. Zdaniem funkcjonariuszy, transakcje były fikcyjne i stanowiły pretekst do spędzania czasu na terenie rekreacyjnym. Interwencja skończyła się wypytywaniem w kasie "za ile będzie podany hamburger z rybą" i ustawianiem przez policjanta ludzi w kolejkę. W oświadczeniu wydanym po upublicznieniu filmu, policja stwierdziła, że restauracja została otwarta fikcyjnie tylko po to, aby omijać przepisy.

 

- To bzdura, smażalnie prowadzimy od 12 lat. To działalność sezonowa, więc otwieramy z pierwszym słońcem. Tyle się mówi o pomocy przedsiębiorcom, a my byśmy chcieli, żeby w tej trudnej sytuacji nam po prostu nie przeszkadzano. Odstraszono wszystkich klientów, bo kto przyjedzie po rybę, jak może mu za to grozić mandat? Obroty spadły o 90 proc. - mówi Bartłomiej Owczarek, właściciel smażalni.

 

ZOBACZ: Senat przygotowuje poprawkę dopuszczającą wybory przez internet

 

"Policjant jest pod dużą presją"

 

Sytuacja związana z pandemią koronawirusa sprawia, że wszyscy są postawieni w nowej sytuacji – obywatele, którym znacząco ograniczono prawa, ale i policjanci, którzy dostali dużo większe uprawnienia. Jednak wraz z nimi, spadała im na barki zdecydowanie większa odpowiedzialność. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, to funkcjonariusz, jako przedstawiciel władzy, powinien dbać o to, aby nie dochodziło do sytuacji jak te opisane powyżej.

 

Wideo: Wyszedł z dziećmi przed blok. Interweniowała policja i wojsko

  

 

- Policjant jest pod dużą presją, żeby kontrolować, sprawdzać, weryfikować pewne rzeczy. Pewnie także, żeby mieć pewne wskaźniki wykrywalności i określone statystyki. To może powodować nadinterpretowanie przepisów i nadmierne nakładanie kar. Do tego dochodzą niejasne przepisy i polityka informacyjna, co wywołuje napięcie w relacji z obywatelami - tłumaczy Adam Bodnar.

 

Trzeba pamiętać o tysiącach policjantów, którzy w trudnych warunkach rzetelnie wykonują swoje obowiązki i pomagają walczyć z pandemią koronawirusa. Dzięki ich pracy wszyscy jesteśmy bezpieczniejsi. Nie można przymykać oczu na przypadki nadużyć władzy, tylko ze względu na wyjątkową sytuację w kraju. Czy Polska Policja zdała egzamin z odpowiedzialności w dobie koronawirusa? 

zdr/ml/ Państwo w Państwie

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze