Godek: aborcja to pandemia o wiele gorsza niż koronawirus

Polska
Godek: aborcja to pandemia o wiele gorsza niż koronawirus
PAP/Marcin Bielecki
Ożywiona dyskusja w Sejmie i protest przeciwników zaostrzania aborcji

- Nie odpuścimy wam, szanowni posłowie, sprawy obrony życia - mówiła Kaja Godek. Sejm w środę i czwartek zajmuje się obywatelskim projektem - "Zatrzymaj aborcję". Zakłada on zniesienie możliwości przerwania ciąży ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu.

W środę odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - "Zatrzymaj aborcję", który zakłada zniesienie możliwości przerwania ciąży ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Projekt, pod którym podpisało się ponad 830 tys. obywateli, został złożony w Sejmie jesienią 2017 r.

 

ZOBACZ: "Widać strach w PiS". Bosak o projekcie "Zatrzymaj aborcję"

 

Projekt przedstawiła w Sejmie Kaja Godek.

 

"Rozmawiamy o tym, czy w Polsce można dusić niewinne dziecko"

 

- Rozmawiamy o tym, czy w Polsce można kroić żywcem ludzi na kawałki, bez znieczulenia. Rozmawiamy o tym, czy w Polsce można dusić niewinne dziecko przedwczesnym porodem, a potem odkładać gdzieś w sali porodowej (...) i czekać aż godzinami będzie umierało, aż się zadusi. I to jest meritum tej ustawy: wykreślenie możliwości zrobienia czegoś takiego dziecku, dlatego że jest niepełnosprawne – powiedziała Godek.

 

- Nie odpuścimy wam, szanowni posłowie, sprawy obrony życia. Będziemy chodzić za wami na komisje, będziemy wspominać o sprawie w mediach, staniemy z pikietami pod waszymi biurami i pod drzwiami sal, gdzie spotykacie się z wyborcami i upomnimy się o każde zabijane dziecko – podkreśliła.

 

Powiedziała, że "po ostatniej kadencji Sejmu wiemy już z całą pewnością, że droga do ochrony życia nie prowadzi przez Trybunał Konstytucyjny zarządzany przez marionetkową prezes Julię Przyłębską".

 

W grudniu minionego roku 119 posłów podpisało się pod złożonym w Trybunale Konstytucyjnym wnioskiem o zbadanie, czy przepisy o tzw. aborcji eugenicznej są zgodne z konstytucją. Podobny wniosek do TK grupy posłów z 2017 r. stracił ważność wraz z końcem kadencji parlamentu.

 

WIDEO: wystąpienie Kai Godek w Sejmie

 

 

- Jako Komitet Inicjatywy Ustawodawczej wspieraliśmy złożenie wniosku o zbadanie zgodności z konstytucją przesłanki eugenicznej w październiku 2017 roku. (...) Był to słuszny ruch, a sam wniosek uczciwie rozpatrzony, mógł przynieść przełom w walce ze zbrodnią eugeniki w polskim prawie. Sęk w tym, że zapowiedzi prezes TK o procedowaniu wniosku w ciągu kilku miesięcy nie sprawdziły się, a sama Przyłębska okazała się zwolenniczką bierności w sprawie ochrony życia – powiedziała Godek.

 

- Aborcja to pandemia o wiele gorsza niż koronawirus. Przynosi więcej ofiar i wszystkie są śmiertelne – dodała.

 

"Punkt powinien być doprecyzowany"

 

Odnosząc się do projektu, Bolesław Piecha (PiS) podkreślił, że kwestia w nim proponowana wymaga omówienia i dyskusji.

 

- Coś, co było oczywiste 20 lat temu, dzisiaj oczywiste już nie jest. Medycyna przecież nie próżnuje. Pytanie, czy dalej można mówić o przesłankach, a nie dowodach i czy jest prawdopodobieństwo czy pewność (ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu – red) - mówił.

 

Dodał, że wolałby, aby ten punkt był doprecyzowany, "a nie taki, jak jest w obowiązującym nas prawie".

 

Jednocześnie zaznaczył, że nie jest łatwo zebrać 800 tys. podpisów pod obywatelskim projektem i że zasługuje to na uznanie.

 

W imieniu klubu PiS wniósł o skierowanie projektu do Komisji Zdrowia, bo "dotyczy tym razem przesłanek absolutnie medycznych i zdrowotnych". - Prywatnie życzę sobie, żeby tym razem komisja nie była słynną sejmową zamrażarką. Trzeba pewne rzeczy rozstrzygać. Trzeba mieć odwagę za śmiercią lub za życiem się opowiedzieć, trzeba umieć podnieść rękę i trzeba to zrobić. Chowanie głowy w piasek nie ma tutaj żadnego uzasadnienia – dodał.

 

Nowacka: Polki boją się teraz o swoje zdrowie i bezpieczeństwo dzieci

 

Posłanka Barbara Nowacka reprezentując klub KO podkreśliła, że Polki teraz boją się o swoje zdrowie, o bezpieczeństwo swoich dzieci i swoich rodziców, o miejsca pracy i upadające firmy, "a Sejm zajmuje się hucpą". "W imieniu tych Polek i klubu KO wnoszę o odrzucenie projektu obywatelskiego w pierwszym czytaniu" - oświadczyła posłanka.

 

Według niej, trzeba powiedzieć jasno za czym się opowiadamy. - Czy opowiadamy się za zdrowiem i bezpieczeństwem kobiet czy opowiadamy się za ideologią i fanatyzmem - podkreśliła Nowacka.

 

Jak zaznaczyła, "mówimy o wyborze między zdrowiem i bezpieczeństwem kobiet, ich prawem do decydowania o swojej rodzinie, a pomysłami fanatyków". - Bo nikt nikogo nie zmusza według polskiego, ani jakiegokolwiek innego prawa do dokonania aborcji. Więc też nikt nie ma prawa zabraniać kobiecie, szczególnie w tak dramatycznych sytuacjach dokonać tego wyboru - podkreśliła.

 

Jej zdaniem zaostrzenie prawa aborcyjnego, to "uderzenie w połowę społeczeństwa, odebranie im wiarygodności". "My się na to nie godzimy. Tysiące kobiet protestują w internecie, tysiące kobiet dzisiaj krzyczą: przestańcie grzebać w naszych prawach, dajcie nam prawo wolności i godności, dajcie nam prawo do bezpieczeństwa, do szczęśliwego macierzyńska" - mówiła Nowacka.

 

"Kobiety nie składają parasolek"

 

Posłanka Joanna Senyszyn (Lewica) apelowała o to, żebyśmy nie dali sobie wmówić, że ten projekt chroni życie. "Przeciwnie, on zagraża życiu i zdrowiu kobiet" - twierdziła. W jej ocenie, projekt ten jest sprzeczny z konstytucją, bo stanowi dyskryminację ze względu na poziom zamożności. "Bezpieczna aborcja nadal będzie łatwo dostępna dla kobiet zamożnych, a biedne nadal będą ją robić narażając zdrowie i życie" - mówiła Senyszyn.

 

Senyszyn również wnioskowała o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

 

Inna posłanka Lewicy Wanda Nowicka zaznaczyła, że od 30 lat trwa w Polsce wojna z kobietami. - Fanatycy religijni i prawica sprzedali prawa kobiet nazywając to kompromisem aborcyjnym. W wyniku tych targów w Polsce obowiązuje represyjna ustawa antyaborcyjna, która pozbawiła kobiety wolności decydowania o swoim życiu, zdrowiu i odebrała godność - mówiła Nowicka.

 

- Kobiety nie składają parasolek, jeżeli ważycie się ten drakoński projekt wprowadzić w życie pod osłoną koronawirusa, to koniec waszych rządów nastąpi szybciej, niż wam się wydaje - podkreśliła Nowicka zwracając się do polityków PiS.

 

Z kolei Agnieszka Ścigaj (PSL-Kukiz15) zwracała uwagę na to, że nie można się zgodzić na wykorzystywanie tematu życia ludzkiego w "cynicznej grze politycznej". - I to niestety w takim czasie, w którym to życie i zdrowie nabiera specjalnego znaczenia dla wielu Polaków i jest podstawowym elementem uwagi w tych czasach - mówiła.

 

Rzecznik Praw Dziecka: dziecko to istota ludzka od poczęcia

 

Głos podczas środowej debaty zajął m.in. Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Przypomniał jeden z przepisów ustawy o RPD, zgodnie z którym instytucja ta stoi na straży praw dziecka. - Możecie sobie wymyślać przeróżne prawa, nawet prawo do rekreacji w czasie pandemii, ale prawo do życia i ustalenia tego kiedy to życie się zaczyna jest już określone - podkreślił Rzecznik.

 

Zarzucił Sejmowi, że od 2000 r., kiedy uchwalono ustawę o Rzeczniku Praw Dziecka, nie dano tej instytucji odpowiedniego narzędzia, by stała na straży praw najmłodszych. - Dajcie go dzisiaj. Krótka ustawa, w godzinę - myślę - można ją przeprocedować - zaapelował Pawlak.

 

Prosił też, by nie kierować obywatelskiego projektu do sejmowej "zamrażarki" (chodzi o nieprzedłużanie dalszych prac nad nim - red.). - Już raz był zamrożony. Coś wyjęte z zamrażarki potem jest nieświeże. Możecie zrobić to dzisiaj - zachęcał posłów RPD.

 

ZOBACZ: Godne płace, tanie mieszkania, aborcja do 12. tygodnia ciąży. Obietnice Biedronia

 

Odwołał się też do sumienia parlamentarzystów. - Na pewno macie sumienie - i osoby wierzące i nie posiadające tego daru, wszyscy macie sumienie. Ba - nawet jestem przekonany, że macie to sumienie bardzo czyste, w większości nieużywane, ale jeżeli już je użyjecie, szczególnie w czasie świąt, oktawy Wielkiej Nocy, to spójrzcie na siebie - i dzisiaj wieczorem i jutro rano i zapytajcie co zrobiliście z tym przepisem. Dzieckiem jest istota ludzką od poczęcia aż do 18. roku życia - powiedział Pawlak.

 

- Sumienie czasem może być użyte po to, żeby pokazało prawidłową drogę dla was i dla nas wszystkich. Proszę o to w imieniu dzieci, wszystkich dzieci - zaapelował RPD.

 

Protest pod Sejmem

 

Przeciwko obywatelskiemu projektowi trwa protest pod Sejmem. Ze względu na stan epidemii i obowiązujący zakaz zgromadzeń, protestujący stoją wzdłuż chodnika w znacznej odległościach od siebie.

 

Uczestnicy protestu mają ze sobą transparenty, na których są m.in. takie hasła: "Stop zaostrzeniu ustawy aborcyjnej", "Moje ciało, mój wybór", "Odrzuć projekt Godek. #Piekłokobiet", "Prawa kobiet, prawami człowieka", "Nie składamy parasolek".

 

ZOBACZ: Głównie pouczenia. "Strajk kobiet" w Warszawie bez surowych kar

 

Część protestujących, że jest ubrana na czarno i ma czarne parasole. Rekomendowała to jedna z organizacji zaangażowanych w protest - Ogólnopolski Strajk Kobiet. Jedną z form miało być wyjście do sklepu i zabranie ze sobą m.in. plakatów. Niektóre uczestniczki mówiły w relacjach na portalach społecznościowych, że stoją pod Sejmem w kolejce do pobliskiego sklepu.

 

- Za czym kolejka ta stoi? Po wolność. Po godność. Po prawo i po sprawiedliwość (...) musimy po to stać w długich kolejkach. Tam, na szczęście, możemy przynajmniej rozmawiać o skandalicznych projektach zakazu aborcji i zakazu edukacji seksualnej. Mówić, na różne sposoby, że się nie zgadzamy – tłumaczył, jak protestować w czasie epidemii Ogólnopolski Strajk Kobiet.

 

Na miejscu protestu jest też policja. "Funkcjonariusze policji są obecni pod Sejmem i na bieżąco monitorują sytuację" - poinformował rzecznik śródmiejskiej policji nadkomisarz Robert Szumiata. "Będziemy stanowczo reagować na wszelkie przypadki naruszenia prawa, w trosce o bezpieczeństwo osób w kontekście panującej epidemii koronawirusa" - podkreślił.

 

Lewica składa własną propozycję

 

Posłanka Lewicy Wanda Nowicka na konferencji prasowej przed posiedzeniem Sejmu oceniła, że procedowany projekt jest "barbarzyński" i "represyjny". - Gdyby ta ustawa przeszła w w tym kształcie, w jakim jest zaproponowano, wówczas kobiety będą w Polsce będą całkowicie ubezwłasnowolnione, kobiety w ciąży będą traktowane jako inkubatory, ich status jako inkubatora zostanie w pełni usankcjonowany"- stwierdziła.

 

ZOBACZ: Lewica złożyła projekt liberalizujący prawo aborcyjne. "Walczmy z wirusem, nie z kobietami"

 

- Lewica zawsze będzie stała po stronie kobiet, dlatego też złożyliśmy projekt liberalizujący przerywanie ciąży i wprowadzający najlepsze standardy z zakresu zdrowia i edukacji - poinformowała. Projekt Lewicy został zarejestrowany na stronie Sejmu we wtorek.

 

Bosak: to zły moment, żeby zajmować czymś poza walką z pandemią

 

- Myślę, że to jest zły moment na to, żeby zajmować się wszystkim poza walką z epidemią i kryzysem gospodarczym. Mamy na posiedzeniu Sejmu aż cztery projekty wyraziste ideowo i niewygodne dla obozu rządzącego. Nie przez przypadek wrzucono wszystkie cztery razem - powiedział kandydat Konfederacji na prezydenta Krzysztof Bosak w "Graffiti". Polityk ocenił, że projekty te mają "zginąć w ogólnym szumie informacyjnym".

 

ZOBACZ: "Widać strach w PiS". Bosak o projekcie "Zatrzymaj aborcję"

 

- Prezes Jarosław Kaczyński stosując swoje gry parlamentarne często pozostaje nieodgadniony i ciężko jest odgadnąć, czy odwraca czyjąś uwagę - dodał.

 

Bosak ocenił, że projekt dot. aborcji trafi do komisji sejmowej.

 

Aktualne prawo

 

Obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwala na dokonanie aborcji w trzech przypadkach; gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

 

W dwóch pierwszych przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem matki; w przypadku czynu zabronionego - jeśli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni. 

bas/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!