Zakaz aborcji, polowania z dziećmi i anty-447. Tymi projektami zajmował się Sejm

Polska
Zakaz aborcji, polowania z dziećmi i anty-447. Tymi projektami zajmował się Sejm
Kancelaria Sejmu/Aleksander Zieliński

Posłowie zajmowali się obywatelskimi projektami ustaw m.in. nowelizacją o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - "Zatrzymaj aborcję". Projekt zakłada zniesienie możliwości przerwania ciąży ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Rzecznika PiS zapowiedziała skierowanie projektów do dalszych prac w komisjach.

Na początku posiedzenia Sejmu szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski wystąpił z wnioskiem formalnym o przerwę w obradach oraz zwołanie Konwentu Seniorów w celu uzupełnienia porządku obrad. Przekonywał, że Sejm powinien zająć się projektem uchwały Lewicy, pozwalającej wezwać premiera Mateusza Morawieckiego do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej.

 

Posłowie odrzucili wniosek o przerwę.

 

Obywatelskie projekty nie podlegają jednak zasadzie dyskontynuacji w momencie zakończenia kadencji parlamentarnej, w której zostały złożone. Dlatego projekt "Zatrzymaj aborcję" może być rozpatrywany w obecnym Sejmie. Projekt uzasadniała Kaja Godek.

 

"Nie odpuścimy wam, szanowni posłowie"

 

- Rozmawiamy o tym, czy w Polsce można kroić żywcem ludzi na kawałki, bez znieczulenia. Rozmawiamy o tym, czy w Polsce można dusić niewinne dziecko przedwczesnym porodem, a potem odkładać gdzieś w sali porodowej (...) i czekać aż godzinami będzie umierało, aż się zadusi. I to jest meritum tej ustawy: wykreślenie możliwości zrobienia czegoś takiego dziecku, dlatego że jest niepełnosprawne – powiedziała Godek.


WIDEO: Kaja Godek w Sejmie

  

- Nie odpuścimy wam, szanowni posłowie, sprawy obrony życia. Będziemy chodzić za wami na komisje, będziemy wspominać o sprawie w mediach, staniemy z pikietami pod waszymi biurami i pod drzwiami sal, gdzie spotykacie się z wyborcami i upomnimy się o każde zabijane dziecko – podkreśliła.

 

ZOBACZ WIĘCEJ: Godek: aborcja to pandemia o wiele gorsza niż koronawirus. Projekt obywatelski w Sejmie

 

Powiedziała, że "po ostatniej kadencji Sejmu wiemy już z całą pewnością, że droga do ochrony życia nie prowadzi przez Trybunał Konstytucyjny zarządzany przez marionetkową prezes Julię Przyłębską".

 

Dopuszczenie dzieci do udziału w polowaniach

 

Posłowie zajęli się obywatelskim projektem noweli Prawa łowieckiego. Główną i jedyną zmianą w dotychczasowych przepisach ma być dopuszczenie dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia do udziału w polowaniach, o ile ich rodzicie lub opiekunowie prawni wyrażą na to zgodę.

 

ZOBACZ: Kidawa-Błońska: byłam, jestem i będę przeciw zaostrzaniu ustawy antyaborcyjnej

 

W trakcie burzliwej dyskusji przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej oraz Lewicy złożyli wnioski o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu. Argumentowali przy tym, że dzieci nie powinny brać udział - jak mówili - w takich barbarzyńskich, okrutnych rytuałach, jakimi są polowania. Dodawali, że najmłodsi powinni być chronieni przed przemocą.

 

W innym tonie wypowiadali się przedstawicieli innych partii: PiS-u, Koalicji Polskiej PSL-Kukiz'15 i Konfederacji. Argumentowali oni m.in., że konstytucja gwarantuje rodzicom prawo do wychowywania ich dzieci zgodnie z własnym światopoglądem i co za tym idzie powinni mieć oni prawo do przekazywania tradycji związanych np. z polowaniem swoim pociechom. Wskazywali ponadto, że polowania są legalne, a myśliwi poprzez regulację populacji zwierząt chronią rolników przed dużymi stratami w plonach.

 

Ustawa "Just 447"

 

Za dalszymi pracami nad obywatelskim projektem ustawy o ochronie mienia bezdziedzicznego "STOP447" opowiedziały się kluby PiS i PSL-Kukiz15. KO i Lewica są za odrzuceniem projektu. Konfederacja apelowała o jego jak najszybsze przyjęcie, zapewniając, że nie jest antysemicki.

 

To pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o ochronie własności w Polsce przed roszczeniami dotyczącymi mienia bezdziedzicznego ("Stop 447"). Projekt poparło 200 tys. obywateli w odpowiedzi na amerykańską ustawę "Just 447". Reprezentant Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz przekonywał posłów, że ewentualna realizacja "bezpodstawnych roszczeń majątkowych wysuwanych wobec naszego kraju, oznaczałaby gospodarcze trzęsienie ziemi".

 

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zapewnił, że problem mienia bezspadkowego w Polsce "faktycznie nie istnieje". Według niego, ustawa 447 nie wiąże się z powstaniem żadnych konkretnych roszczeń wobec jakiegokolwiek kraju i nie przewiduje sankcji. "Dlatego straszenie polskiego społeczeństwa ustawą 447 przez część środowisk politycznych, oceniam jako wysoce nieodpowiedzialne. Jest dla nas jasne, że temat ten jest traktowany dla tego środowiska jako paliwo polityczne i sposób zbudowania poparcia politycznego" - powiedział Mularczyk.

 

Poseł PiS ocenił, że filarem "politycznej akcji", jest podważanie partnerskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi, ale też kreowanie fałszywego obrazu realności roszczeń żydowskich. "Twierdzenia te są z gruntu rzeczy fałszywe" - podkreślił. Jak dodał, "to Polska ma roszczenia z tytułu drugiej wojny światowej". Polityk powołał się na opinie m.in. Krajowej Rady Sądownictwa i SN, i zarzucił projektowi niekonstytucyjność. "Szanując jednak głos obywateli, którzy podpisali się pod projektem, PiS wyraził gotowość do prac nad nim w komisji sejmowej" - dodał.

 

ZOBACZ: "Czytamy po polsku". Zobacz, jak marszałek przeczytał nazwę ustawy Just Act 447

 

Poseł Robert Kropiwnicki (KO) przekonywał, że projekt "nie nadaje się do dalszych prac" i wnioskował o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu. Jak mówił, "mienie bezdziedziczne w Polsce jest uregulowane". "Wiemy kto je odziedziczył, najczęściej był to Skarb Państwa, i Skarb Państwa jest jego właścicielem. (...) I nie ma problemu z mieniem bezdziedzicznym" - ocenił. Mówił także, że "robienie takiej ustawy, jest działaniem, które ma nas skonfliktować z różnymi środowiskami".

 

Poseł Maciej Konieczny (Lewica) ocenił, że posłowie Konfederacji nie interesują się tym, że w ramach reprywatyzacji "od lat wyrzuca się ludzi z domów, i robią to Polacy, na podstawie polskiego prawa i decyzji polskich sądów". "Tym się nie zajmujecie, bo was nie interesuje ludzka krzywda, was interesuje tylko szczucie na obcych" - mówił do posłów Konfederacji. Przekonywał, że Polska jest niepodległym krajem, a nie "amerykańską kolonią", a "skrajna prawica chce rozpętać antysemicką kampanię".

 

Jak wskazywał, "straszenie Żydami już nie raz w historii kończyło się tragedią". "Inicjatorzy tego projektu stają dzisiaj w jednym szeregu z tymi siewcami nienawiści" - powiedział Konieczny; zapowiedział, że w sprawie "tego antysemickiego gniota" klub Lewicy będzie głosował za skierowaniem go "tam, gdzie jego miejsce - czyli na śmietnik".

 

Poseł Krzysztof Paszyk (PSL-Kukiz15) zaproponował, aby projektowi "dać szansę" i skierować go do dalszych prac w komisji. Zwrócił uwagę, że to projekt obywatelski, wzorowany na projekcie ustawy "Anty447", który w poprzedniej kadencji Sejmu złożył klub Kukiz'15.

 

Wiceszef koła Konfederacja i kandydat partii na prezydenta Krzysztof Bosak podkreślił, że jego ugrupowanie oczekujemy poważnej dyskusji, a nie zaprzeczania istnienia problemu. "Ochrona polskiej własności nie jest antysemityzmem. Poparcie tej ustawy jest obowiązkiem każdego szanującego i chroniącego polską własność polskiego parlamentarzysty" - przekonywał. Poseł zarzucił MSZ, że milczało, kiedy w Ameryce była uchwalona ustawa 447. Mówił też, że prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki "za każdym razem, jak pojadą do Ameryki, milczą na ten temat".

 

Kary za "publiczne propagowanie obcowania płciowego"

 

Kluby KO i Lewicy chcą odrzucenia obywatelskiego projektu inicjatywy "Stop pedofilii" wprowadzającego m.in. kary pozbawienia wolności za publiczne propagowanie obcowania płciowego wśród osób niepełnoletnich. Za pracami nad projektem opowiedział się m.in. resort sprawiedliwości.

 

Podczas godzinnej debaty w Sejmie w środę po południu wnioski o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu złożyli przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, krytycznie o projekcie mówił też reprezentant PSL-Kukiz'15. Pozytywnie o projekcie mówili, opowiadając się za dalszymi pracami nad nim, posłowie z PiS i Konfederacji.

 

ZOBACZ: "Skrócenie czasu pracy, liberalizacja aborcji, edukacja seksualna". Sejmowe plany Razem

 

- Ten projekt popieramy jako Ministerstwo Sprawiedliwości. Uważamy, że zmierza on w słusznym celu ochrony dzieci. Wczesna seksualizacja nie tylko zaburza rozwój emocjonalny i intelektualny dziecka, ale może prowadzić do uzależnienia od pornografii, różnych zachowań kompulsywanych, co w efekcie prowadzi do rozpadu rodzin i innych negatywnych zachowań - powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł prosząc o skierowanie projektu do dalszych prac.

 

W związku z wnioskami o odrzucenie projektu Sejm jeszcze na tym posiedzeniu, zapewne w czwartek, przeprowadzi głosowanie, czy skierować tę obywatelską propozycję do komisji.

 

Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska powiedziała w środę, że klub PiS opowiada się za skierowaniem projektów obywatelskich do dalszych prac w komisjach. - O tym czy dany projekt uzyska nasze poparcie, będzie można mówić po zakończonych pracach w komisjach i niezbędnych analizach - poinformowała.

 

"To są wszystko projekty obywatelskie"

 

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek wskazała na konferencji prasowej, że Sejm zajmie się pięcioma projektami obywatelskimi, które - jak zauważyła - wywołują "falę komentarzy". Witek w tym kontekście wskazała, że zgodnie z ustawą dotyczącą projektów obywatelskich, te z nich które nie zostały przeprocedowane w danej kadencji Sejmu przechodzą na kolejną kadencję.

 

- Z poprzedniej kadencji Sejmu mieliśmy takich projektów 12. Sześć mamy już za sobą, pozostało nam pięć. Mieliśmy je rozdzielone na wcześniejsze posiedzenia Sejmu, ale nikt nie przewidział, że po drodze trafi się straszna pandemia - zaznaczyła marszałek. Dodała, że w związku z tym trzeba było przeorganizować pracę Sejmu i zająć się w pierwszej kolejności projektami rządowymi dotyczącymi ochrony gospodarki.

 

- Stąd termin, który jest terminem dzisiejszym jest to ostatni termin, w którym zgodnie z ustawą, możemy te projekty obywatelskie procedować - podkreśliła marszałek.

 

Podkreśliła jednocześnie, że żaden z tych projektów nie jest projektem partyjnym, klubowym czy poselskim. - To są wszystko projekty obywatelskie, pod którymi zebrano ponad 100 tys. podpisów. Wiem, że one są kontrowersyjne, przynajmniej niektóre z nich, ale w demokratycznym państwie - a takim państwem jest Polska - projekty obywatelskie muszą zostać poddane procedowaniu w polskim parlamencie, bo takie jest prawo - zaznaczyła Witek.

zdr/luq/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze