"Był brawurowy w pracy i w życiu" . Dziennikarze Polsatu wspominają Wiktora Batera

Polska
"Był brawurowy w pracy i w życiu" . Dziennikarze Polsatu wspominają Wiktora Batera
Bartosz Wojciechowski
Wiktor Bater na antenie Polsat News jako pierwszy poinformował o katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem

- Rozmawialiśmy tydzień temu. O życiu, kwarantannie i co będzie, kiedy już się skończy. Wiktor jak zawsze śmiał się, żartował, taki był zawsze - sypał dowcipami i anegdotami. Spod tych żartów wyziewała teraz jakaś nostalgia, żal, może niepewność - mówi dziennikarka Polsat News Agnieszka Laskowska. "Był brawurowy w pracy i w życiu" - dodaje Grzegorz Kozak, wydawca Polsatu, żegnając Wiktora Batera.

Wiktor Bater, dziennikarz i korespondent wojenny zmarł we wtorek w wieku 53 lat. Będąc reporterem Polsat News w Rosji, jako pierwszy podał informację o katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.

 

"Ponad dwadzieścia lat temu los zetknął nas ze sobą w Moskwie, on był korespondentem Polskiego Radia, potem TVN, mój mąż Witold pracował dla TVP. Ja nadawałam dla "Zetki", a kiedy miała się urodzić moja pierwsza córka, Wiktor przejął tam moje obowiązki" - opowiada Agnieszka Laskowska, była korespondentka w Moskwie.

 

ZOBACZ: Nie żyje Wiktor Bater. Dziennikarz miał 53 lata

 

"Często spotykaliśmy się prywatnie. Kiedyś wybraliśmy się wspólnie na koncert bardzo popularnego w Rosji piosenkarza Walerego Meładze. Wiktor i jego piękna żona z Abchazji podzielili się z nami swoją największą radością - spodziewali się dziecka. Gratulowaliśmy im i patrzyliśmy z mężem na siebie porozumiewawczo - ja też byłam w ciąży, ale za wcześnie było, by o tym opowiadać" - wspomina.

 

Jak dodaje, "kilka miesięcy później przyszedł na świat Leon, chyba największa miłość Wiktora".

 

"Ciepły gest twardego faceta"

 

"Nasze drogi się potem rozeszły. My wróciliśmy z placówki do Polski, a Wiktor został jeszcze w Moskwie. Spotkaliśmy się w Warszawie na pogrzebie Krzyśka, który był najpierw operatorem mojego męża, a potem - po naszym powrocie do Polski - przejął go Wiktor. Razem byli w Smoleńsku, gdy spadł Tupolew" - mówi Laskowska.

 

"Krzyśkowi na grobie Wiktor rosyjskim zwyczajem postawił kieliszek wódki, a obok położył papierosa i kawałek chleba na zakąskę. Wzruszył mnie ten ciepły gest twardego faceta" - opowiada dziennikarka Polsat News.

 

ZOBACZ: Zmarł fotoreporter Maciej Kosycarz

 

"W jednej z najbardziej znanych piosenek Walerego Meładze był taki refren: Biały motyl tańczy sambę wokół otwartego ognia. Jak tu nie przypalić skrzydeł? Lepiej żyć krótko, ale bez żalu, jak białe motylki latać nisko nad ziemią. Żegnaj, Wiktor!" - kończy Agnieszka Laskowska.

 

"Był brawurowy - w pracy i w życiu"

 

Wiktora Batera wspomina także Grzegorz Kozak, dziennikarz i wydawca Telewizji Polsat.

 

"Przyjechałem do Moskwy jako korespondent konkurencyjnej stacji telewizyjnej, ale nikt nie pomógł mi tak jak Wiktor. Powiedział mi o tej pracy wszystko, co powinienem wiedzieć. A on wiedział dużo. I barwnie, dowcipnie, inteligentnie o tym opowiadał" - mówi były korespondent w Rosji.

 

Jak dodaje, "był brawurowy - w pracy i w życiu. Tak jak w jeździe na motocyklu - czasem nie potrafił przyhamować. Strasznie trudno opowiadać o Nim syntetycznie - w kilku słowach".

 

ZOBACZ: Nie żyje znany rekolekcjonista ks. Piotr Pawlukiewicz

 

"Pamiętam jeden z moich pierwszych moskiewskich materiałów - startowała kampania wyborcza do Dumy w 2003 roku i spotkaliśmy się na wiecu Borysa Niemcowa. Pamiętam jak po artykule w "Nowoj Gaziecie" o tak zwanym czeczeńskim Abu Ghraib pojechałem na wywiad do Anny Politkowskiej i na portierni zdziwiono się: przecież polska telewizja już tu jest. Wiktor przyjechał przede mną" - opowiada dziennikarz.

 

"To niesprawiedliwe"

 

"Pamiętam Jego urodziny w maleńkim mieszkaniu niedaleko placu Tagańskiego: wspaniała atmosfera, kaukaskie toasty i honorowy gość - ambasador Stefan Meller. Przypomina mi się wspaniały operator Krzysztof Knyż, który pracował ze mną w Moskwie, a po moim wyjeździe zaczął pracować z Wiktorem. Co poradzić, gdy w takiej chwili przypominają mi się ludzie, którzy są już po drugiej stronie? Politkowska, Niemcow, Meller, Krzysztof. Teraz Wiktor. To niesprawiedliwe" - podkreśla.

 

"Ale zachowam w pamięci jeszcze jeden obraz. Moja i mojej rodziny wizyta w Moskwie prywatnie. Wszyscy wykończeni po całodziennym łażeniu po mieście. Wiktor zaprasza do wspaniałej eleganckiej i drogiej knajpy. Zamawia ostrygi. Wygląda jak milion dolarów. Bo tyle był wart. Albo więcej. Żegnaj, przyjacielu" - dodaje Grzegorz Kozak.

 

prz/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze