Gowin: proponujemy wprowadzenie 7-letniej kadencji prezydenckiej

Polska
Gowin: proponujemy wprowadzenie 7-letniej kadencji prezydenckiej
PAP/Leszek Szymański
Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin

- Bezpiecznym terminem jest przesunięcie wyborów prezydenckich o 2 lata. Taka zmiana jest możliwa tylko poprzez zmianę konstytucji. My, jako posłowie Porozumienia, taki projekt przedstawiamy: wprowadzenia jednej, 7-letniej kadencji prezydenckiej - powiedział wicepremier Jarosław Gowin na konferencji w Sejmie. Dodał, że Andrzej Duda nie mógłby ubiegać się ponownie o urząd prezydencki.

- Nie czas na gry i spory polityczne - stwierdził wicepremier Jarosław Gowin na konferencji prasowej tuż przed piątkowym rozpoczęciem obrad Sejmu. 

 

"Stoimy w obliczu wyboru życia albo śmierci"

 

Wicepremier wyjaśniał, że "według danych naukowych w najbliższych tygodniach liczba chorych, niestety także liczba zmarłych, będzie przyrastać w bardzo szybkim tempie". - Stoimy w obliczu wyboru życia albo śmierci. Wybory 10 maja nie mogą się odbyć - przekonywał Gowin. 

 

- I każdy polityk, każdy obóz polityczny musi zmierzyć się z tą perspektywą w odpowiedzialności za dzisiejsze pokolenie Polaków i za przyszłe pokolenia - podkreślił wicepremier.

 

ZOBACZ: Tusk: myślą wyłącznie o władzy. To oni są klęską żywiołową

 

- Jest pytanie o możliwy termin. Nie ma pewności, czy wybory mogłyby się odbyć ze względów epidemiologicznych latem, czy mogłyby się odbyć jesienią. Natomiast wszystkie dane naukowe wskazują, że bezpiecznym terminem jest przesuniecie wyborów prezydenckich o dwa lata - mówił wicepremier. 

 

Dlatego zapowiedział, że Porozumienie złoży propozycję przedłużenie kadencji prezydenta o dwa lata - do 2022 r. Kadencja prezydenta miałaby więc trwać 7 lat, a obecny prezydent nie mógłby wystartować w kolejnych wyborach. 

 

Konieczne zmiany w konstytucji


Gowin przyznał, że takie rozwiązanie wymaga zmiany konstytucji. - Apeluję do polityków koalicji: powinna nadal funkcjonować. Apeluję do posłów wszystkich klubów o podpisy pod projektem zmian w konstytucji - mówił Gowin.  

 

- Skonsultowaliśmy ten projekt z wybitnymi konstytucjonalistami. Jesteśmy przekonani, że nie tylko jest on zgodny z dalekosiężnym modelem ustrojowym Polski, ale przede wszystkim jest to rozwiązanie tego dramatycznego dylematu przed którym stoi polskie państwo i polskie społeczeństwo - powiedział.

 

- Apeluję do wszystkich polityków, przede wszystkim w pierwszej kolejności do naszych koalicjantów ze Zjednoczonej Prawicy. Ta koalicja dobrze służy Polsce i powinna funkcjonować nadal, zwłaszcza w tak dramatycznym momencie, w jakim znalazła się Polska. Ten rząd i Zjednoczona Prawica są Polsce bardzo potrzebne - mówił w Sejmie.

 

Apel do polityków opozycji

 

Szef Porozumienia zwrócił uwagę, że zmiana konstytucji wymaga szerokiego porozumienia wszystkich sił politycznych, dlatego skierował też apel do posłów Koalicji Obywatelskiej, posłów Lewicy, Koalicji Polskiej PSL-Kukiz15 oraz do Konfederacji, aby "dzisiaj, jutro i w poniedziałek zebrać niezbędne podpisy po to, aby za 30 dni projekt mógł być procedowany".

 

WIDEO: propozycja Jarosława Gowina 

 

Jeżeli te podpisy zostaną zebrane do poniedziałku, to Sejmu mógłby rozpocząć prace nad projektem 7 maja, Senat przyjąć go 8 maja, a prezydent Andrzej Duda mógłby podpisać 9 maja. - To jest proszę państwa jedyny konstytucyjnie pewny sposób na przeniesienie terminu wyborów - podkreślił Gowin

 

ZOBACZ: Listonosze mówią "nie" wyborom korespondencyjnym

 

- Jako Porozumienie Jarosława Gowina zagłosujemy przeciw głosowaniu korespondencyjnemu, a konkretnie przeciw wprowadzeniu tego rozwiązania na wybory prezydenckie 10 maja - oświadczył wcześniej w piątek poseł Kamil Bortniczuk z Porozumienia.

 

- Uważamy, że nie da się tego w sposób sprawny i bezpieczny przeprowadzić, ale przede wszystkim nie da się w warunkach konfliktu, bez ogólnej zgody, tak głębokiej zmiany warunków głosowania wprowadzić, aby mandat prezydenta nie był podważany - przekonywał Bortniczuk, pytany w RMF FM, jak będzie głosował nad zgłoszonym przez PiS wnioskiem o wprowadzenie głosowania korespondencyjnego.

 

Podkreślił, że Porozumienie prowadzi rozmowy z PiS w tej sprawie. - Jestem przekonany, że uda nam się jeszcze dzisiaj osiągnąć w tym zakresie porozumienie - podkreślił Bortniczuk.

 

"Mamy za mało czasu"

 

Poinformował, że Porozumienie przekonuje koalicjantów ze Zjednoczonej Prawicy, że nie da się sprawnie zorganizować, w tak krótkim terminie wyborów za pomocą głosowania korespondencyjnego. - Mamy bardzo mało czasu, bez porozumienia z opozycją ta ustawa weszłaby w życie na kilka dni przed wyborami - argumentował. - To jest za mało czasu, aby skutecznie poinformować ludzi o tak radykalnej zmianie głosowania, aby zbudować zaufanie do takiego sposobu wyboru prezydenta, a więc i do wyników wyborów - przekonywał.

 

Bortniczuk wyraził przekonanie, że 10 maja wybory się nie odbędą. - Nie uważam, aby mądre było angażowanie aparatu państwa, w to, aby jak najlepiej przeprowadzić wybory, a nie w to, aby walczyć o zdrowie i życie Polaków i polskie przedsiębiorstwa - dodał.

 

Pytany, kiedy według Porozumienia powinny odbyć się wybory, wskazał na dwa scenariusze, zaznaczył, że toczą się na ten temat rozmowy.

 

ZOBACZ: "Wybory na siłę. Po trupach". Hołownia o głosowaniu korespondencyjnym

 

- Jedną z alternatyw wskazał Jarosław Kaczyński w dzisiejszym porannym wywiadzie. Jest to kwestia zmiany konstytucji, w taki sposób, aby przedłużyć trwającą kadencję - powiedział.

 

"Mamy też plan B"

 

Bortniczuk powiedział, że "jeżeli taki projekt będzie złożony dzisiaj, albo najpóźniej w poniedziałek, to jeszcze istnieje możliwość, aby taka zmiana w konstytucji weszła w życie przed 10 maja 2020 r., a więc przed dniem wyborów".

 

Polityk był pytany, o scenariusz, w którym opozycja nie zgodzi się na zmiany w konstytucji. Zaznaczył, że ze strony polityków opozycji pojawiają się głosy, że w tej wyjątkowej sprawie rozważają poparcie takiego rozwiązania.

 

ZOBACZ: Burmistrz zamknął się w trumnie. Nie chce wyborów prezydenckich 10 maja

 

Odpowiadając na pytanie, czy Porozumienie zacznie dziś zbierać podpisy pod wnioskiem o zmianę konstytucji, odparł, że okaże się to za kilka godzin. Dodał, że on nie ma upoważnienia, do tego, aby pierwszy informować o tej inicjatywie. Wskazał, że w skład Porozumienia wchodzi 18 posłów, a aby złożyć projekt zmiany konstytucji potrzebowaliby podpisów 1/5 składu ustawowego izby, czyli 92 posłów. - "Plan B" również mamy, ale proszę poczekać. Będziemy go oficjalnie komunikować ustami naszych liderów - poinformował. 

 

Rozpad koalicji rządowej?

 

- Uważamy, że 10 maja można przeprowadzić wybory, o ile oczywiście zachowa się procedury, które gwarantują bezpieczeństwo Polaków, bo to jest w tej chwili najważniejsze - oświadczył w Radiu Plus rzecznik rządu Piotr Müller. - Porozumienie, pan premier Jarosław Gowin, wydaje się tutaj mają w tej chwili inne stanowisko. Zobaczymy jak będzie na ostatnim głosowaniu ponieważ projekt może ulegać jakimś modyfikacjom, które być może przekonają Porozumienie do głosowania za - dodał Müller.

 

Jak zaznaczył, w tej chwili nie rozpatrywałby tego jednego głosowania w kontekście rozpadu koalicji rządowej.

 

ZOBACZ: Wybory powinny poczekać, ważniejsze egzaminy i ochrona lekarzy. Kidawa-Błońska o działaniach PiS-u

 

Dopytywany czy jeśli Sejm nie zgodzi się na zmiany w Kodeksie wyborczym, to wybory 10 maja i tak się odbędą, odpowiedział, że w tej chwili nie można tego powiedzieć.

 

- Minister zdrowia o tym mówił, takie decyzje można podjąć z odpowiedzialnością zapewne w połowie kwietnia, wtedy kiedy będzie wiadomo jak wygląda sytuacja epidemiczna. Kiedy będzie wiadomo jak wygląda sytuacja w Europie Zachodniej, jak wyglądają tendencje jeśli chodzi o zachorowania. Czy udaje się odpowiednio spłaszczyć liczbę, która dotyczy przyrostu zachorowań - tłumaczył rzecznik rządu.

 

"Szef Porozumienia poinformował swoich ministrów, że mogą zostać wyrzuceni z rządu, bo nie zgodzi się na kopertowe wybory w maju i zdania nie zmieni" - poinformowało w czwartek RMF FM.

 

ZOBACZ: RMF FM: Gowin odrzucił ultimatum Kaczyńskiego. "Większość rządząca wisi na włosku"

 

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany w piątek rano Programie Pierwszym Polskiego Radia, jak w piątek w Sejmie będzie głosowało Porozumienie i Jarosław Gowin ws. wyborów korespondencyjnych, powiedział, że "trudno mi powiedzieć, jaką podejmie decyzję". - Mam nadzieję, że to będzie decyzja racjonalna i zgodna z konstytucją, a w tej chwili jedyna decyzja zgodna z konstytucją to decyzja o przeprowadzeniu wyborów - podkreślił.

 

- Mam nadzieję, że Gowin pójdzie razem z obozem, do którego należy i dzięki któremu pełni wysoką funkcję państwową - zaznaczył Kaczyński.

 

ZOBACZ: Kaczyński: zgodnie z konstytucją nie ma możliwości odłożenia wyborów, szczególnie na rok

 

Kaczyński powiedział, że Jarosław Gowin "jest przeciwnikiem wyborów w tej chwili". - Uzasadniał to zagrożeniami medycznymi, ale wybory korespondencyjne nie stwarzają takiego zagrożenia - dodał prezes PiS.

 

Zamknięte lokale wyborcze

 

Posłowie PiS złożyli we wtorek w Sejmie projekt ustawy ws. szczególnych zasad przeprowadzania głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich zarządzonych w 2020 r. Zgodnie z projektem w wyborach tych możliwość głosowania korespondencyjnego przysługiwałaby wszystkim wyborcom. Sejm ma się zająć tym projektem w piątek.

 

W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" szef Porozumienia Jarosław Gowin stwierdził, że w sprawie tego projektu jego partia "zajmie głos na końcu".

 

ZOBACZ: PiS chce tylko głosowania korespondencyjnego. Lokale wyborcze mają być zamknięte

 

W czwartek poinformowano, że PiS wprowadzi zmiany w zgłoszonym już projekcie dot. głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich 10 maja. Głosowanie ma się odbyć wyłącznie korespondencyjnie, a lokale wyborcze mają być zamknięte - przekazał szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Projektem w piątek zajmie się Sejm.

luq/grz. polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze