Nie wszyscy Polacy #zostająwdomu. Tłumy przed bazarem, młodzież nad rzeką

Polska
Nie wszyscy Polacy #zostająwdomu. Tłumy przed bazarem, młodzież nad rzeką
Warszawska Straż Miejska
Pandemia koronawirusa nie wystraszyła kilentów

Choć w sieci ogromną popularnością cieszy się akcja #zostańwdomu, a większość Polaków wybiera samoizolację, to część osób nadal nie przestrzega zaleceń służb. Samorządy decydują się na radykalne kroki.

W czwartek informowaliśmy, że decyzją władz Warszawy zamknięto wszystkie miejsca nad Wisłą do odwołania. Dodatkowo radni zadecydowali o czasowym zakazie spożywania alkoholu.

 

 

Miało to związek z pojawiającymi się w internecie zdjęciami i filmami, na których widać grupki osób na Bulwarach Wiślanych. O tłumach nad Wisłą informował m.in. publicysta Damian Maliszewski. "Piwko i wódeczka leją się strumieniami. Tysiące spacerowiczów, setki dzieci na hulajnogach, deskorolkach i rowerach. Dzieci bawią się ze sobą wzajemnie. Obce. Bez zachowania bezpiecznej odległości. Tatusiowie zachwyceni" - relacjonował w środę.

 

 

Dzieci na placach zabaw

 

Użytkownicy lokalnych grup dyskusyjnych donoszą, że w Warszawie, na placach zabaw, można spotkać dzieci przebywające w grupach. Na apele mieszkańców zareagowały władze części warszawskich dzielnic m.in. Pragi-Południe i Woli, które zdecydowały się na zamknięcie wszystkich tego typu obiektów.

 

ZOBACZ: We Włoszech więcej ofiar koronawirusa niż w Chinach

 

"W związku z wieloma zgłoszeniami od mieszkańców o licznym gromadzeniu się rodzin z dziećmi i innych osób w grupach po kilkanaście osób, będących w różnym wieku na placach zabaw, zarząd dzielnicy mając na uwadze wprowadzony stan epidemiczny podjął decyzję o zamknięciu placów zabaw, będących w administrowaniu do odwołania. Działania podyktowane są troską przede wszystkim o najmłodszych" - czytamy w oświadczeniu Urzędu Dzielnicy Praga-Południa m.st. Warszawy.

 

"Piękna pogoda kusi, ale gromadzenie się w miejscach publicznych niesie poważne ryzyko zakażenia się koronawirusem" - dodaje burmistrz dzielnicy Wola Krzysztof Strzałkowski.

 

 

"Handel za wszelką cenę"

 

W poniedziałek warszawska straż miejska informowała, że dzień wcześniej rozpędzono sprzedawców, którzy prowadzili nielegalny handel przed zamkniętym bazarem Olimpia przy ul. Górczewskiej. Chętnych na "zakupy" nie brakowało.

Nielegalny handel przed zamkniętym bazarem Olimpia w stolicyWarszawska Straż Miejska
Nielegalny handel przed zamkniętym bazarem Olimpia w stolicy

 

"Po przybyciu na miejsce okazało się, że wokół terenu bazaru znajduje się kilkanaście nielegalnych stoisk handlowych. Sprzedający łamali w ten sposób przepisy wprowadzone w związku ze stanem epidemicznym. Dużym brakiem wyobraźni wykazały się też osoby, które chciały dokonać zakupów i przyszły w rejon bazaru" - czytamy w komunikacie straży.

 

ZOBACZ: Fundacja Biedronki przeznaczy 50 mln zł na pomoc seniorom

 

Funkcjonariusze wskazują, że obecnie najważniejszym priorytetem służb jest ochrona mieszkańców przed możliwością zarażenia się koronawirusem, jednak "nie wszyscy mają na względzie własne zdrowie".

 

Młodzież nad Wartą, interwencja radnej

 

W środę "Głos Wielkopolski" opublikował zdjęcia znad Warty. Widać na nich grupy młodych ludzi pijących alkohol, siedzących blisko siebie.

 

Poznańska radna PiS Lidia Dudziak zaapelowała o wprowadzenie poprawki do uchwały, która zakazywałaby "grupowania się nad Wartą" na czas zagrożenia epidemicznego.

 

 

"Skoro rozum szwankuje, musi być restrykcja dla dobra nas wszystkich i narzędzie dla służb porządkowych, tym bardziej, że sezon się zaczyna, a walka z koronawirusem przed nami" - napisała radna na Facebooku.

 

Decyzją rządu wszystkie placówki oświatowe i szkoły wyższe zostały zamknięte do 25 marca włącznie. Niewykluczone, że w związku z pandemią koronawirusa okres ten wydłuży się na następne tygodnie.

 

ZOBACZ: Lekarka pracowała mimo obowiązkowej kwarantanny. Szpital apeluje o powstrzymanie hejtu

 

- Gorący i ogromny apel do wszystkich, którzy będą przez 14 dni nie chodzili do szkoły, na uczelnie. To nie jest czas ferii, to nie jest czas wolny - mówił minister zdrowia Łukasz Szumowski, dodając, że ten błąd popełniono we Włoszech, gdzie młodzież wychodziła do klubów, na spotkania i do restauracji.

 

- To jest czas kwarantanny naszego społeczeństwa. To jest czas, który powinniśmy spędzić w domu, w izolacji, starając się nie zakazić i nie zakażać innych – dodał.

bas/luq/ polsatnews.pl, "Głos Wielkopolski"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze