Dramat na granicach - gigantyczne korki i kilkadziesiąt godzin oczekiwania

Polska
Dramat na granicach - gigantyczne korki i kilkadziesiąt godzin oczekiwania
Polsat News
Czas oczekiwania na granicach wynosi co najmniej kilka godzin

- Do granicy jest 20 kilometrów, czyli 37 godzin - mówią kierowcy ciężarówek czekający na wjazd do Polski przez przejście w Jędrzychowicach. Osoby, które zdecydują się na przejazd przez Kołbaskowo muszą liczyć się z korkiem zaczynającym się... 54 km od granicy. Wolontariusze próbują dotrzeć do oczekujących z wodą i prowiantem.

Wciąż najgorsza jest sytuacja na przejściu w Jędrzychowicach, gdzie w środę rano czas oczekiwania wynosił 30 godzin. Korek w krytycznym momencie sięgał 70 kilometrów. Wieczorem czas oczekiwania skrócił się do ok. 20 godzin.

 

W poniedziałek otwarto dla ruchu kołowego też przejście w Zgorzelcu, jednak w środę po południu czas oczekiwania tam wynosił już 15 godzin.

 

Reporterka Polsat News Elżbieta Szymkowska informowała, że w Niemczech, 50 km od granicy utknął transport 40 krów jadący do Polski z Luksemburga.

 

WIDEO: zobacz materiał "Wydarzeń" 

  

 

- Po interwencji pracowników firmy, niemieckie służby odeskortowały transport do granicy - tłumaczył Robert Grzymała, właściciel firmy mięsnej z Łomży.

 

Z kolei na wjazd z Czech do Polski w Kudowie-Słone rano trzeba było czekać 4-5 godzin. Sytuacja unormowała się po południu - ruch odbywa się na bieżąco podobnie, jak na przejściu w Lubawce. Jednak dłużej o dwie godziny, bo aż 8 godzin trzeba stać w kolejce na granicy Harachov-Jakuszyce.

 

Nie pozwolono na wjazd ciężarówki z wodą

 

Jak poinformowała rzeczniczka wojewody dolnośląskiego Aleksandra Osman, wojewoda Jarosław Obremski od kilku dni jest w kontakcie z władzami czeskimi i niemieckimi, by koordynować wspólną pomoc podróżnym oczekującym na granicy.

 

- Woda i żywność jest dostarczana podróżnym, którzy oczekują w kolejkach na granicy, by wjechać na teren Polski. Robi to zarówno strona polska jak i niemiecka. Po drugiej stronie granicy robią to wolontariusze oraz przedstawiciele niemieckiego Czerwonego Krzyża - powiedziała Osman.

 

ZOBACZ: Akcja #LOTdoDomu. Do kraju wróciło już 4 tys. Polaków

 

Wyjaśniła, że wraz z wydłużającą się do kilkudziesięciu kilometrów kolejką pojazdów pojawiają się nowe wyzwania. - Chodzi o to, jak dostarczyć wodę i żywność od strony polskiej, bo wjazd w głąb Niemiec wiązałby się dla polskich wolontariuszy z koniecznością pójścia na dwutygodniową kwarantannę. Kolejka jest tak długa, że te towary dostarczane są przez motocyklistów - powiedziała rzecznik.

 

Dodała, że na granicy polsko-czeskiej pojawił się problem związany z faktem, że Czesi odbywają tzw. narodową kwarantannę, czyli zamknęli granicę dla osób i towarów. - Nie pozwolono na wjazd polskiej ciężarówki z wodą i żywnością, która miała być rozdana podróżnym oczekującym w kolejce po stronie czeskiej. Jednak dzięki dobrym kontaktom z przygranicznymi samorządami czeskimi udało się załatwić, by Czesi we własnym zakresie dostarczyli wodę i posiłki podróżnym - powiedziała Osman.

 

Śląskie: skontrolowano ponad 3,3 tys. ciężarówek

 

Zator panuje też na granicy na Śląsku. Czas oczekiwania na przekroczenie granicy w Cieszynie wynosił rano 20 godzin. Znacząco krócej - około 4,5 godziny - czekali kierowcy przekraczający granicę autostradą D1/A1 w Gorzyczkach.

 

Od wtorku do środy na śląskim odcinku polsko-czeskiej granicy skontrolowano łącznie ponad 3,3 tys. ciężarówek, przeszło 1,6 tys. aut osobowych, 322 busy i 30 autokarów. Łącznie kontrolą graniczną i sanitarną objęto niespełna 10,6 tys. osób (ponad dwa razy więcej niż dzień wcześniej), z których 680 musi teraz przejść kwarantannę. Pozostali są z niej wyłączeni - to m.in. kierowcy ciężarówek oraz np. Polacy z terenów przygranicznych pracujący w Czechach.

 

ZOBACZ: Kilkadziesiąt nowych przypadków koronawirusa w Polsce

 

Funkcjonariusze śląskiej staży granicznej skontrolowali też we wtorek obsługę 35 wjeżdżających do Polski z południa pociągów towarowych oraz uczestniczyli w odprawie pięciu samolotów, którymi wracają do kraju Polacy z zagranicy.

 

Podobnie jak w województwie dolnośląskim, oczekującym są dostarczane woda i kanapki. Roznoszą je - we współpracy ze strażą graniczną i drogowcami - żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

 

80 osób zawróconych na Pomorzu Zachodnim

 

Na przekroczenie polsko-niemieckiej granicy w Krajniku Dolnym (Zachodniopomorskie) trzeba czekać dziewięć godzin, a w Kołbaskowie - osiem. Z kolei na przejściu Świnoujściu-Garz ruch odbywa się na bieżąco.

 

 

Na Pomorzu Zachodnim skontrolowano łącznie prawie 8,5 tys. osób, z czego przeszło 80 zawrócono - poinformował rzecznik prasowy Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku kmdr ppor. SG Andrzej Juźwiak.

 

W ramach ruchu promowego we wtorek kontrole sanitarne przeszło ponad 1,2 tys. osób.

 

W Zachodniopomorskiem otwarte dla ruchu drogowego są trzy przejścia graniczne: w Kołbaskowie, Krajniku Dolnym i Świnoujściu. Zgodnie z zarządzeniem ministra, otwarte dla ruchu osobowego i towarowego są także przejścia na granicy morskiej - w Świnoujściu i w Kołobrzegu. Pasażerowie promów są poddawani takim samym procedurom, jak osoby przekraczające granicę drogą lądową.

 

 

Po 7 godzin oczekiwania na wjazd z Litwy

 

Po czasowym przywróceniu kontroli granicznych, w związku z działaniami zmierzającymi do ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, na granicy z Litwą (czyli wewnętrznej granicy UE) od północy z soboty na niedzielę czynne było tylko jedno przejście drogowe - w Budzisku. We wtorek rano kolejka oczekujących na wjazd do Polski miała tam 48 km długości, a czas oczekiwania na odprawę szacowany był na 14 godzin.

 

Żeby rozładować kolejki na tym przejściu granicznym i skrócić czas oczekiwania na wjazd do Polski, we wtorek po południu uruchomione zostały odprawy na sąsiednim polsko-litewskim przejściu granicznym w Ogrodnikach. W efekcie w środę czas oczekiwania na granicy został skrócony do 7 godzin.

 

ZOBACZ: W szpitalu na Mazowszu zaczyna brakować personelu. Kilkunastu zakażonych pracowników

 

Za zgodą Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, wjazd do Polski przez przejście w Ogrodniakach możliwy jest bez ograniczeń tonażowych; wyjazd z kraju - już jednak z ograniczeniem do 7,5 tony masy całkowitej, czyli takim, jakie w Ogrodnikach obowiązywało przed wejściem Polski do strefy Schengen, kiedy na granicach wewnętrznych UE odstąpiono od kontroli paszportowo-celnych.

 

Jak podała GDDKiA, zgoda dotycząca Ogrodnik, wydana na wniosek SG, obowiązuje na razie tymczasowo przez 48 godzin (czyli do godzin popołudniowych w czwartek), ale z możliwością przedłużenia.

 

W niedzielę o północy wprowadzono ograniczenia przy wjeździe cudzoziemców do Polski. Wjechać mogą wyłącznie cudzoziemcy, którzy są małżonkami albo dziećmi obywateli RP lub pozostają pod stałą opieką obywateli RP, cudzoziemcy posiadający Kartę Polaka, dyplomaci i ich rodziny, cudzoziemcy posiadający prawo stałego lub czasowego pobytu lub prawo do pracy w Polsce oraz inne osoby - po zgodzie komendanta głównego SG.

 

Wracający do kraju Polacy muszą poddać się kwarantannie. Wyjątkiem są osoby z obszarów przygranicznych, które mieszkają w Polsce, ale pracują na co dzień w kraju sąsiednim oraz kierowcy transportu kołowego – np. autobusów i busów. Te osoby nie są kierowane na kwarantannę.

bas/prz/ PAP, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze