Ich krowy zginęły rażone prądem. Teraz walczą o odszkodowanie

Polska
Ich krowy zginęły rażone prądem. Teraz walczą o odszkodowanie
"Interwencja"

Państwo Gruchmannowie z woj. opolskiego są ofiarami orkanu Sabina. Silny wiatr zerwał linię wysokiego napięcia obok zabudowań małżeństwa - prąd zabił 16 krów. Ich mleko rolnicy sprzedawali, by utrzymać gospodarstwo. Małżeństwo wycenia straty na 120 tys, zł. Zostało bez środków do życia i od zimy czeka na odszkodowanie. Materiał "Interwencji".

Pan Marcin i pani Karina Gruchmannowie są rolnikami ze wsi Kujawy na Opolszczyźnie. W nocy z 9 na 10 lutego bieżącego roku nad Polską szalał orkan Sabina. Silny wiatr zerwał linię wysokiego napięcia, która spadła na kable prowadzące do zabudowań należących do  małżeństwa. 


Cudem domownikom nic się nie stało. Niestety prąd zabił 16 krów mlecznych, ocalało tylko kilka cieląt i prosiąt, które były w innym pomieszczeniu. Rolnicy jednej nocy zostali bez głównego źródła dochodu, jakim było mleko. 

 

Wideo: pierwsze dochody ze zwierząt będą dopiero za 7 miesięcy

  

- Oddawaliśmy dużo mleka, to było 400 litrów co drugi dzień. Przeciętnie wyciągaliśmy tak 5-6 tysięcy zł, różnie. Raz się lepiej doi, raz gorzej – mówi Marcin Gruchmann.  

 

Sąsiedzi próbują pomóc


- To były pieniądze, za które żyliśmy, uiszczaliśmy z nich opłaty – dodaje Karina Gruchmann.

 

Jak twierdzą państwo Gruchmanowie, z utrzymaniem gospodarstwa jest ciężko, a oszczędności się kończą. Sąsiedzi próbują pomóc, robią zrzutki i dają cielęta oraz prosięta, które za kilkanaście miesięcy będzie można sprzedać. 


- Tam z tyłu teraz oborę przebudowujemy na prosiaki i będziemy z tego żyli, pomału. Najgorzej będzie pierwszy rok wytrzymać – tłumaczy Marcin Gruchmann.

 

ZOBACZ: Wiatrakowiec zahaczył o budynek i spadł na gospodarstwo. Pilot był nietrzeźwy

 

Pierwsze dochody ze zwierząt będą dopiero za 7 miesięcy. Do tego czasu rolnicy muszą liczyć się z każdym groszem, zwłaszcza że pani Karina jest bardzo schorowana.


Wiele lat temu miałam operację na oczy, zaćma. Jedno oko w ogóle nie widzi, a drugie tylko trochę, wszystko za mgłą. Nadciśnienie mam, cukrzycę, mam stopę cukrzycową, choroby się wloką za mną – wylicza.  

 

Małżeństwu pomagają również urzędnicy.

 

Mieli ubezpieczenie

 

- Została im przekazana pomoc finansowa z ośrodka pomocy społecznej, żeby mogli przetrwać, ze swojej strony zaoferowałem pomoc stricte techniczną w wypełnieniu dokumentów, z uzyskaniem samego odszkodowania w wyniku powstałych szkód – informuje Marek Pietruszka, wójt gminy Strzeleczki.

 

Państwo Gruchamannowie mieli ubezpieczenie, ale obejmowało ono wyłącznie budynki gospodarcze. Zwierzęta nie podlegały polisie. Z uwagi na to, że zerwane kable należały do firmy Tauron, rolnicy zwrócili się o wypłatę odszkodowania do dostawcy prądu.

 

ZOBACZ: Krowy nagle wtargnęły na drogę. Po wypadku policja prosiła o... numer kolczyka

 

- Zdarzenie pojawiło się w wyniku działania bardzo silnego wiatru. Spowodował w bezpośredni sposób uszkodzenie tej linii energetycznej. Natomiast mamy świadomość, że pomimo tego, że nie mieliśmy na to wpływu, jest to wynik zdarzenia związanego z naszą infrastrukturą energetyczną, więc jak najbardziej czujemy się odpowiedzialni za to wydarzenie, za te straty, które ten pan poniósł – informuje Ewa Groń, rzecznik prasowy Tauron Dystrybucja.

 

Małżeństwo oszacowało straty na około 120 tysięcy złotych. Kiedy i czy w ogóle odszkodowanie będzie wypłacone - nie wiadomo. Zapytaliśmy o to ubezpieczyciela. Niestety z uwagi na tajemnicę ubezpieczeniową nie otrzymaliśmy odpowiedzi na zadane pytania.

msl/ "Interwencja"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze