Sprawa Mariana Banasia. Do prokuratury wpłynęło kolejne zawiadomienie

Polska
Sprawa Mariana Banasia. Do prokuratury wpłynęło kolejne zawiadomienie
Wikimedia/Fot. Kancelaria sejmu/Łukasz Błasikiewicz
W środę funkcjonariusze CBA przeszukali m.in mieszkania prezesa NIK Mariana Banasia

Do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku wpłynęło w ostatnich dniach kolejne zawiadomienie CBA o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariana Banasia - podał w przesłanym w środę wieczorem komunikacie rzecznik tej prokuratury Paweł Sawoń.

Prokuratura wydała komunikat z informacją o tym, że w ramach śledztwa dotyczącego m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych b. szefa służby celnej i b. ministra finansów, a obecnie szefa NIK Mariana Banasia, funkcjonariusze CBA dokonali w środę przeszukań w "mieszkaniach prywatnych szeregu osób, firmach oraz pomieszczeniach służbowych mieszczących się w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli".

 

Konsekwencja nowych ustaleń dowodowych

 

"Przeprowadzenie tych czynności jest konsekwencją nowych ustaleń dowodowych pozyskanych w ramach postępowania prowadzonego przez CBA. Wśród nich znajdują się ujawnione kopie umowy dzierżawy nieruchomości zawarte między panem Marianem Banasiem, a osobą wynajmującą. Dowody te poddają w wątpliwość prawdziwość oświadczenia złożonego przez pana Mariana Banasia, co do okoliczności mających istotne znaczenie dla wyjaśniania sprawy" - napisał w komunikacie prok. Sawoń.

 

Dodał, że w oparciu o nie funkcjonariusze CBA zwrócili się z wnioskiem do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku o wydanie postanowienia o przeszukaniu "celem znalezienia i zabezpieczenia istotnych dokumentów w sprawie".

 

"Konieczność przeszukań wynika również z analizy dokumentacji pozyskanej przez organy skarbowe" - dodał prok. Sawoń.

 

Poinformował w komunikacie, że w ostatnich dniach CBA dołączyło do sprawy kolejne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pana Mariana Banasia. Szczegółów zawiadomienia prokuratura na razie nie podaje.

 

ZOBACZ: Akcja CBA. Gośćmi "Wydarzeń i Opinii" prof. Smolar i Łapiński [TRANSMISJA]

 

"Przeszukania pomieszczeń nie są objęte immunitetem"

 

Prokurator Sawoń poinformował, że w tej sytuacji (czyli po wpłynięciu zawiadomienia) należało - zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego - niezwłocznie zweryfikować zawarte w tym doniesieniu okoliczności poprzez zabezpieczenie niezbędnych dokumentów.

 

"Celem czynności jest więc realizacja zadań wynikających z przepisów prawa tj. zabezpieczenie rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie, a więc m.in. dokumentów dotyczących nabywania nieruchomości, ich odsprzedaży, najmu lub dzierżawy. Obowiązkiem organów ścigania jest przeprowadzenie czynności procesowych wszędzie tam, gdzie mogą znajdować się dowody istotne dla wyjaśnienia okoliczności sprawy" - dodał prokurator Sawoń.

 

Odnosząc się do zarzutów, że prezesa NIK chroni immunitet dodał, że "wbrew doniesieniom medialnym, przeszukania pomieszczeń nie są objęte immunitetem". Przypomniał, że na obecnym etapie w tym postępowaniu nikomu nie przedstawiono zarzutów.

 

ZOBACZ: Polsat News: CBA w siedzibie NIK

 

Podstawą były trzy zawiadomienia 

 

Śledztwo zostało wszczęte na początku grudnia. Podstawą były wówczas trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły do białostockiej prokuratury od grupy posłów opozycji w tym m.in. posła Jana Grabca (Koalicja Obywatelska), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

 

- Śledztwo dotyczy złożenia fałszywych oświadczeń o stanie majątkowym i podania nieprawdy co do wysokości posiadanych zasobów pieniężnych oraz innych dodatkowych danych o stanie majątkowym, w związku z osiągnięciem dochodu z wynajmu posiadanych nieruchomości, a także składania - zawierających nieprawdę - deklaracji i zeznań podatkowych w podatku dochodowym od osób fizycznych, poprzez niewykazywanie przychodów osiąganych z tytułu wynajmu nieruchomości, przez co narażono podatek na uszczuplenie, w kwocie dotąd nie ustalonej - mówił wtedy prok. Sawoń.

 

Czyny takie kwalifikowane są z Ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne oraz z Kodeksu karnego skarbowego; grozi za nie do 5 lat więzienia.

ms/luq/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie