Rekordowy wzrost liczby ofiar koronawirusa. Prawie 60 tys. zakażonych

Świat
Rekordowy wzrost liczby ofiar koronawirusa. Prawie 60 tys. zakażonych
PAP/EPA/ALEX PLAVEVSKI
Komisja zdrowia prowincji poinformowała, że znaczny wzrost liczby nowych przypadków zakażeń wynika z tego, że uwzględniono przypadki zdiagnozowane przy użyciu nowych metod klinicznych

Bilans ofiar śmiertelnych koronawirusa w Chinach wzrósł w czwartek o 254, a liczba potwierdzonych zakażeń o prawie 15 tys. - wynika z oficjalnych danych. Władze tłumaczą rekordowe wzrosty zmianą procedur diagnostycznych, a na świecie rosną obawy o prawdziwą skalę kryzysu.

Do północy ze środy na czwartek w Chinach kontynentalnych infekcję potwierdzono u prawie 60 tys. pacjentów. 1367 spośród zakażonych zmarło, a 5911 wyzdrowiało i zostało już wypisanych ze szpitali – podały w czwartek chińskie media, powołując się na najnowsze dane państwowej komisji zdrowia.

 

Prawie 15 tys. nowych zakażeń

 

Rekordowe wzrosty dotyczą prowincji Hubei w środkowych Chinach w ognisku epidemii, gdzie w środę stwierdzono 242 zgony spowodowane wirusem i potwierdzono 14 840 zakażeń. Dobowa liczba zgonów była tam dwa razy wyższa, a wykrytych infekcji - prawie dziesięciokrotnie wyższa niż poprzedniego dnia.

 

ZOBACZ: Ponad 200 osób zakażonych koronawirusem na Diamond Princess. Na pokładzie są Polacy

 

Służby medyczne w Hubei klasyfikowały dotąd pacjentów jako zarażonych nowym koronawirusem tylko wówczas, gdy potwierdziły to badania laboratoryjne. Niedobór zestawów do testów RNA i problemy z ich wykonywaniem opóźniały diagnozę, leczenie i izolację pacjentów, co utrudniało walkę z epidemią - oceniali komentatorzy.

 

Nowa procedura

 

W prowincji zaczęto jednak diagnozować pacjentów bez oczekiwania na wyniki testów RNA, lecz na podstawie analizy wyników tomografii komputerowej (TK), która uwidacznia zmiany chorobowe w płucach - ogłosili urzędnicy. Według regionalnej komisji zdrowia nowa procedura przyspieszy leczenie i zwiększy szanse jego powodzenia.

 

ZOBACZ: Ekspert: Koronawirus może ostatecznie zainfekować aż 6 miliardów ludzi

 

Zmiana procedur diagnostycznych może wyjaśnić skok liczby zmarłych - powiedziała agencji Reutera Raina McIntyre, która kieruje badaniami nad bezpieczeństwem biologicznym w Instytucie Kirby’ego na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii w Sydney. "Przypuszczalnie są zgony (...) ludzi, którzy nie zostali zdiagnozowani na podstawie badania laboratoryjnego, ale mieli TK. Ważne, aby oni też byli liczeni" - wskazała ekspertka.

 

Nowa procedura obowiązuje obecnie tylko w prowincji Hubei – wyjaśnili chińscy urzędnicy.

 

Zmiany kadrowe

 

Zmianom metod diagnostycznych towarzyszą przetasowania kadrowe w lokalnych władzach Hubei. Stanowisko stracił sekretarz regionalnego komitetu Komunistycznej Partii Chin (KPCh) Jiang Chaoliang oraz szef partii w mieście Wuhan, stolicy Hubei, Ma Guoqiang – przekazały w czwartek chińskie media.

 

ZOBACZ: 48 osób hospitalizowanych w Polsce z powodu koronawirusa. W prowincji Hubei został jeden Polak

 

Nie ogłoszono publicznie powodu odwołania Jianga i Ma, ale są oni najwyższymi rangą urzędnikami, którzy stracili stanowiska, odkąd w grudniu w Wuhanie wybuchła epidemia koronawirusa. Wcześniej w tym tygodniu z funkcji odwołano również dwoje najważniejszych urzędników regionalnej komisji zdrowia.

 

Krytycy zarzucali lokalnym władzom w Hubei, że nie zareagowały na epidemię dość szybko i starały się blokować informacje o wirusie.

 

W 30 krajach

 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła we wtorek, że epidemia stanowi poważne zagrożenie dla świata, potencjalnie większe niż terroryzm. Świat musi "obudzić się i uznać tego wrogiego wirusa za wroga publicznego numer jeden" - podkreślił dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus. Dodał, że pierwsza szczepionka przeciw wirusowi może być dostępna za 18 miesięcy.

 

Epidemia rozprzestrzeniła się na ok. 30 krajów na całym świecie, w tym na kilka europejskich, m.in. Niemcy, Francję, Włochy, Finlandię, a także na USA. Poza Chinami kontynentalnymi odnotowano dotąd dwa zgony – na Filipinach i w Hongkongu.

ms/luq/pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze