Bortniczuk: płacimy coraz lepiej, zachęcamy Polaków do powrotu

Polska
Bortniczuk: płacimy coraz lepiej, zachęcamy Polaków do powrotu
Polsat News
Kamil Bortniczuk (Porozumienie) oraz Krzysztof Gawkowski (Lewica) w "Wydarzeniach i Opiniach"

- Z milionowej grupy Polaków, która jest na Wyspach, to pół miliona myśli, że jest ok, a pół miliona ma stres w głowie. Nie wiadomo, czy te pół miliona nie będzie wracać do Polski - powiedział w "Wydarzeniach i Opiniach" Krzysztof Gawkowski (Lewica). - To przecież świetnie, my chcemy, żeby ci ludzie wrócili do Polski - odparł Kamil Bortniczuk (Porozumienie).

Wielka Brytania, w której żyje około milion Polaków, o północy z 31 stycznia na 1 lutego przestanie być oficjalnie członkiem Unii Europejskiej. Po brexicie część z naszych rodaków zamierza wrócić do kraju. 

 

ZOBACZ: Marsze, tańce, śpiewy. Na ulicach Londynu przeciwnicy i zwolennicy brexitu

 

- Dzisiaj w Wielkiej Brytanii wszystko będzie w miarę po staremu, ale do końca tego roku. Bo do końca 2020 roku mamy zapewniony mniej więcej ten sam układ, dotyczący możliwości, ale i praw, które są zapewnione Polakom na Wyspach. Ale od 2021 roku, mówił o tym premier Boris Johnson, całkowicie zmieni się polityka rządu w stosunku do tych, co przyjeżdżają, ale również do tych, którzy są - powiedział Gawkowski w Polsat News.

 

"Jesteśmy w zupełnie innej sytuacji gospodarczej, niż w roku 2004"

 

Polityk Lewicy mówił, że ma znajomych, którzy żyją w Wielkiej Brytanii. - Jest takie myślenie, że jeżeli ktoś jest dobrze uposażony i ma dobre wykształcenie i swoje miejsce, to jest w miarę ok. Jak jestem z tej klasy średniej, pracuję gdzieś na umowę i niekoniecznie mój status może być bezpieczny za pół roku, to jest zmartwienie - zauważył.

 

Według Gawkowskiego, istnieje prawdopodobieństwo, że z milionowej grupy Polaków, która jest na Wyspach, mniej więcej połowa może chcieć wrócić do Polski.

 

- To przecież świetnie, my chcemy, żeby ci ludzie wrócili do Polski. Brakuje rąk do pracy - podkreślił Bortniczuk. Dodał, że rząd chce, aby jak najwięcej młodych Polaków zakładało rodziny w Polsce i budowało firmy.

 

ZOBACZ: Polacy w Wielkiej Brytanii po brexicie. Jak złożyć wniosek o status osoby osiedlonej

 

- Wiemy, że jesteśmy dzisiaj w zupełnie innej sytuacji gospodarczej, niż byliśmy w roku 2004. Ludzie, którzy wyjechali, są w zupełnie innej sytuacji. Mają oszczędności, mają kapitał. Myślę, że jako rząd, stworzymy im warunki, żeby wracali do Polski, zakładali tu firmy i z powodzeniem budowali swoją przyszłość w naszym pięknym kraju - podkreślił wiceminister funduszy i polityki regionalnej.

 

Bortniczuk dodał, że "płacimy coraz lepiej".

 

- Rozumiem, że pielęgniarki, które masowo wyjeżdżają do krajów skandynawskich albo do Niemiec, wyjeżdżają dlatego, że im kiepsko płacimy, będą wracały, bo im dobrze płacimy - pytał Gawkowski.

 

ZOBACZ: Czy będzie praca dla wracających do kraju? Polacy po brexicie

 

- Przekażę panu zestawienie, jak płacono pielęgniarkom za czasów SLD i obecnie. Zarówno nominalnie, jak i realnie, ale też w odniesieniu do średniej krajowej. Za waszych rządów pielęgniarki zarabiały najniższą krajową, a dzisiaj zarabiają znacznie lepiej - odpowiedział Bortniczuk.

 

Gawkowski wątpił w to, że rząd zapewni wracającym do kraju Polakom wystarczającą liczbę mieszkań. - Mieliście wybudować 500 tysięcy mieszkań, a wybudowaliście 800 sztuk w ramach programu Mieszkanie+ - mówił. 

 

WIDEO: fragment programu "Wydarzenia i Opinie"

  

 

Fundusze unijne a praworządność

 

Goście Piotra Witwickiego dyskutowali również o powiązaniu środków unijnych z przestrzeganiem praworządności.

 

- Ta groźba jest zupełnie nieuzasadniona. Na dzisiaj nie ma procedur w ramach UE, które pozwalałyby na tego typu mechanizmy, jakimi się straszy Polskę - podkreślił Bortniczuk. Jak dodał, "fundusze europejskie, które przypadają każdemu krajowi członkowskiemu, wylicza się w oparciu o algorytm". - Dominują w nim wskaźniki rozwoju gospodarczego, które Polska w ostatnich latach bardzo mocno poprawiła - mówił.

 

"Nie straszmy Polaków, tym, co jest naturalne"

 

- Przez to, że jesteśmy lepiej rozwinięci, to te środki częściowo odpłyną z Polski, a popłyną na południe, m.in. do Bułgarii, Rumunii. To jest absolutnie naturalny proces - powiedział Bortniczuk. - Nie straszmy Polaków tym, co jest naturalne - zaapelował. 

 

Gawkowski zauważył, że w 2013 i w 2014 obserwował podział unijnych środków z bliska. - PiS domagało się większych środków z UE, PiS twierdziło, że perspektywa jest dla nas kiepska, że za mało pieniędzy pójdzie na rolnictwo - przypomniał szef klubu Lewicy.

 

- Dzisiaj, gdy popatrzymy na rok 2020 i tę siedmioletnią perspektywę, która przed nami, to powinniśmy patrzeć też na to sektorowo. W niektórych miejscach może się okazać, że dostaniemy więcej pieniędzy, ale w całości będzie ich bezwzględnie mniej. Już wiadomo, że te pieniądze m.in. na infrastrukturę, będą mniejsze - dodał. 

 

ZOBACZ: Wiceszef MSZ: jesteśmy gotowi na dialog z KE

 

Jeżeli chodzi o praworządność i unijne fundusze, to zauważył, że "to nie jest tak, że dzisiaj nie zostanie to powiązane". - To wszystko zależy od tego, czy Polska będzie potrafiła dogadać się z UE w sprawie najważniejszej, czyli tego, że jesteśmy krajem praworządnym, że szanujemy wyroki TSUE - powiedział Gawkowski.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" dostępne są w zakładce Programy.

zdr/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze