Zmarła przez azbest w miejscu pracy. Walka o odszkodowanie trwała wiele lat

Polska
Zmarła przez azbest w miejscu pracy. Walka o odszkodowanie trwała wiele lat
Polsat News
"Azbest nie był tylko na dachu, on pokrywał wszystkie płyty zewnętrzne, wykruszone, utlenione"

Ryszard Knapik z córką wygrał z gminą Tarnów proces o odszkodowanie i zadośćuczynienie za śmierć żony. Jolanta Knapik przez 7 lat pracowała w budynku pokrytym szkodliwym azbestem. W końcu zachorowała na nowotwór złośliwy płuc i zmarła. Szkodliwy budynek rozebrano dopiero w 2017 roku, 9 lat po śmierci pani Jolanty. Zobacz reportaż "Interwencji".

Jolanta Knapik mieszkała w Tarnowie, była psychologiem. Pracowała w poradni psychologicznej. Był to budynek z lat 60. pokryty szkodliwą substancją.

 

- Ten azbest nie był tylko na dachu, on pokrywał wszystkie płyty zewnętrzne, wykruszone, utlenione – mówi Ryszard Knapik.

 

W pracy jego żona każdego dnia spędzała po kilkanaście godzin. Przepracowała tam 7 lat.

 

ZOBACZ: Złodziej spowodował wypadek. Konsekwencje ponosi właściciel samochodu

 

- To był budynek typu Lipsk - w 70 procentach wszystko było z azbestu. W tym budynku była poradnia wychowawczo-zawodowa, w której pracowała moja małżonka i policja. To był budynek gminny. Poradnia była częścią gminy Tarnów - opowiada "Interwencji" Ryszard Knapik.

 

Osierociła 11-letnią córkę

 

Radni i urzędnicy już w latach 90. XX wieku zdawali sobie sprawę, że budynek należy rozebrać. Mimo to, ulokowano w nim gminne instytucje i ich pracowników. W 2006 roku okazało się, że pani Jolanta zachorowała na nowotwór złośliwy.

 

WIDEO: zobacz reportaż "Interwencji"

  

 

- To rzadki i okropny rodzaj nowotworu: międzybłoniak płuca. To rak błony, nerwu, który powoduje okropny ból - tłumaczy Ryszard Knapik.

 

- Leczenie międzybłoniaka opłucnej, jednego z najcięższych postaci raka, jest długotrwałe i kosztowne. Pacjentka, ponosiła koszty dojazdów, noclegów, lekarstw, opieki, bardzo cierpiała – dodaje Jolanta Budzowska, pełnomocnik rodziny Knapików.

 

ZOBACZ: Matka zapomniała, że zostawiła dziecko na mrozie. Chłopiec nie przeżył

 

- Była rozmowa o tym, żeby ten budynek zlikwidować, bo jeśli coś jest barakiem oklejonym płytami z azbestu to nie może być bezpieczne - przyznaje Jerzy Pilch, radny Tarnowa w latach 1990 - 1998.

 

Kiedy kobieta dowiedziała się o swojej chorobie, alarmowała ówczesnego prezydenta Tarnowa. W pismach informowała, że przebywanie w tym budynku stwarza poważne zagrożenie i prosiła o pomoc w leczeniu. Mimo apeli, przychodni psychologicznej nie przeniesiono w inne miejsce. Pani Jolanta zmarła 2 lata później w wieku 48 lat. Osierociła 11-letnią córkę Michalinę.

 

Budynek powinien być wyburzony 25 lat temu

 

 - Taki budynek nie powinien być dopuszczony do użytku publicznego, gdyż zagrażał życiu nie tylko mojej mamy, ale i ludzi, którzy tam przychodzili, dzieci, młodzieży – zauważa Michalina Knapik, córka pani Jolanty.

 

- Wszyscy lekarze, którzy z żoną się stykali, twierdzili, że powodem tego jest azbest - mówi Ryszard Knapik.

 

Po śmierci kobiety wdowiec i jego córka pozwali gminę Tarnów. Rozpoczęła się wieloletnia sądowa batalia o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Dopiero w 2017 roku władze miasta postanowiły zburzyć stary, pełen azbestu, rozpadający się budynek.  Dziś w jego miejscu stoi nowoczesna siedziba tarnowskiej straży miejskiej.


ZOBACZ: Gazem w taksówkarza. "Gdyby nie był synem komendanta, już by nie pracował w policji"

 

- On powinien być wyburzony 25 lat temu, żeby nie doszło do tragedii.  Nie tylko moja mama mogła zachorować - przyznaje Michalina Knapik.

 

Kilka dni temu zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd Okręgowy w Tarnowie nie miał wątpliwości. Doszło ze strony urzędników do szeregu zaniedbań, które miały wpływ na śmiertelną chorobę pani Jolanty.

 

- Istnieje adekwatny, bezpośredni związek miedzy trwałą ekspozycją na pył azbestowy a rozchorowaniem się na ten typ nowotworu. Biegli potwierdzili to w sposób zdecydowany. Stwierdzono, że należało przeprowadzić prace zabezpieczające, wymienić elewację. Nie były kosztowne, nie zrobiono tego – informuje Irena Choma-Piotrowska z Sądu Okręgowego w Tarnowie.

 

"Sędzia stanął po stronie sprawiedliwości"

 

- To zdecydowanie precedensowa sprawa, precedensowe orzeczenie. Takich spraw jest niewiele, bo to pacjent musi udowodnić, że rak jest skutkiem oddziaływania azbestu. Łatwo nie było - mówi Jolanta Budzowska, pełnomocnik rodziny Knapików.

 

Sąd zasądził zadośćuczynienie w kwocie 100 tys. zł dla pana Ryszarda i 120 tys. zł dla córki. Uwzględnił również pozostałe roszczenia: zwrot kosztów leczenia w wysokości 15 tys. zł, a także zwrot 11 tys. zł kosztów pogrzebu.

 

ZOBACZ: Wpłacił majątek, ale dom nie powstał. Teraz należy mu się… 85 zł

 

Urzędnicy i prawnicy tarnowskiego magistratu nie chcieli odpowiedzieć wprost na pytanie, czy zaakceptują wyrok i zapłacą zasądzone zadośćuczynienie. Póki co, zwrócili się do sądu o pisemne uzasadnienie orzeczenia.

 

 - Po dotarciu tego orzeczenia zapadną decyzje co do dalszych kroków, jakie zostaną podjęte, włącznie z odwołaniem od wyroku – informuje Ireneusz Kutrzuba z Urzędu Miasta Tarnowa.

 

- Jest to wyrok sprawiedliwy, my w porównaniu z gminą Tarnów jesteśmy małą mróweczką przy słoniu. Jednak pan sędzia stanął po stronie sprawiedliwości - komentuje pan Ryszard.

 

- Żadne pieniądze nie wynagrodzą mi tego, że mojej mamy z nami nie ma. Ja bym wolała żeby tu była, wspierała mnie. Moje życie inaczej by wyglądało, gdyby ona tutaj była - dodaje Michalina Knapik.

bas/hlk/ "Interwencja"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze