Spór o słynny pokaz fajerwerków w Sydney. Jest stanowisko premiera

Świat
Spór o słynny pokaz fajerwerków w Sydney. Jest stanowisko premiera
Flickr/pumpkinmook
- Nie sądzę, by był lepszy czas, by pokazać światu jak optymistycznym i pozytywnym krajem jesteśmy - stwierdził premier Australii.

Ze względu na falę upałów w Australii, jeden z sylwestrowych festiwali fajerwerków został już odwołany. Pod znakiem zapytania stał też słynny sylwestrowy pokaz ogni w Sydney. Jednak według zapowiedzi premiera, mimo bardzo wysokiego ryzyka pożarowego, wydarzenie ma się odbyć.

Szef australijskiego rządu potwierdził ostatecznie, że pokaz fajerwerków w Sydney, który co roku jest śledzony przez miliony osób, jednak się odbędzie. - Każdego roku świat spogląda na Sydney, na naszą energię, pasję, sukces - zaznaczył Scott Morrison.

 

- Wśród wyzwań, przed którymi stoimy, nie zapominając o względach bezpieczeństwa, nie sądzę, by był lepszy czas, by pokazać światu jak optymistycznym i pozytywnym krajem jesteśmy - dodał szef rządu. 

 

ZOBACZ: Pożary trawią Australię, a premier… poleciał na Hawaje. Teraz przeprasza

 

Atmosferyczny horror

 

Jak twierdzi straż pożarna, ta decyzja może zostać odwołana jedynie w przypadku, kiedy obecna sytuacja pogodowa przerodzi się w "katastrofalną". Służby jednocześnie podkreślają, że ryzyko pożarowe w okolicach Sydney jest bardzo wysokie. 

 

O prawdopodobieństwie odwołania pokazu potwierdza również komunikat Northern Beaches Council.

 

"Podjęto decyzję, że pokaz fajerwerków w Sydney odbędzie się, chyba że wystąpią katastrofalne warunki pogodowe" - brzmi jego fragment.

 

Pogodowy horror, który nawiedził australijską ziemię nie daje za wygraną. W Nowej Południowej Walii służby walczą z 85 pożarami. Przewidywana temperatura w stolicy Australii na 1 stycznia może wynieść 35 stopni Celsjusza. W rejonach na zachód od Sydney termometry mogą wskazywać nawet do 45 stopni Celsjusza.

PAP/EPA/DAN HIMBRECHTS

ZOBACZ: Koala zatrzymał rowerzystkę i wypił wodę z bidonów. Żar lał się z nieba

 

Sydney nie chce odpuścić

 

Koszt przygotowania słynnego pokazu ogni w Sydney wynosi ponad 6 mln dolarów. Władze stolicy Australii  twierdzą,  że jeśli nie doszłoby do pokazu, ucierpiałby na tym m.in. kwestie finansowe miasta. 

 

Fakt, że wydarzenie się odbędzie ma wielu przeciwników. Do władz miasta wystosowano już nawet petycję z żądaniem o odwołanie słynnego pokazu. Wiele osób uważa, że wydarzenie nie powinno się odbyć ze względu na panujące warunki pogodowe, a budżet imprezy mógłby zostać przeznaczony na pomoc w walce z pożarami. 

 

Rada miasta w swoim oświadczeniu podkreśliła, że rozumie obawy i docenia troskę o przyrodę w obliczu tragicznych wydarzeń. Jednak jednocześnie podkreśla, że nie można odwołać sylwestrowych obchodów, ponieważ "miałoby to niewiele praktycznych korzyści dla dotkniętych społeczności".

 

Władzę  miasta podkreśliły również, że przygotowania do wydarzenia zostały rozpoczęte 15 miesięcy temu. Co oznacza, że duża część budżetu na ten cel została już wykorzystana. 

 

W Lorne odwołali 

 

Falls Festival, który odbywa się w Lorne 142 km na zachód od Melbourne, został już odwołany. Organizatorzy stwierdzili, że panujące warunki są zbyt niebezpieczne, by impreza mogła się odbyć bez problemów.

 

Wydarzenie rozpoczęło się w sobotę i miało trwać do Sylwestra. W miejscu, gdzie festiwal miał się odbyć, przybyło już ok. 9 tys. uczestników. 

 

"Decyzja nie została podjęta pochopnie. Nasz patron i bezpieczeństwo personelu jest naszym priorytetem" - brzmiał fragment oświadczenia, w którym organizatorzy Falls Festival tłumaczyli swoją decyzję. 

 

Według danych ekologów z University of Sydney podczas pożarów w Australii zginęło ok. 480 milionów zwierząt. 

ms/zdr/ dailymail.co.uk, theguardian.com, rp.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze