"Urlop świąteczny", "spotkanie na mieście". Posłowie tłumaczą nieobecność na głosowaniu

Polska
"Urlop świąteczny", "spotkanie na mieście". Posłowie tłumaczą nieobecność na głosowaniu
PAP/Tomasz Gzell
Wyborcy opozycji nie kryją wzburzenia z powodu nieobecności posłów na porannym głosowaniu

Opozycji zabrakło 10 głosów, aby zablokować przeprowadzenie I czytania projektu ustawy ws. sądów, zaproponowanego przez PiS. Posłowie, którzy nie byli obecni na porannym głosowaniu, postanowili wytłumaczyć się ze swojej absencji.

W głosowaniu nie wzięło udziału 11 posłów KO, 12 z Lewicy i 7 z PSL-Kukiz’15. Szef klubu KO, Borys Budka, zapowiedział "najwyższe kary finansowe" dla nieobecnych parlamentarzystów.

 

ZOBACZ: "Najwyższe kary finansowe" w KO. Za nieobecność na głosowaniu ws. zmian w sądach

 

Posłowie i posłanki bardzo szybko zareagowali, publikując różnego rodzaju wyjaśnienia w mediach społecznościowych. Deklarowane usprawiedliwienia miały rozmaity charakter.

 

"Absurdalne standardy pracy Sejmu"

 

Grzegorz Napieralski z KO wspomniał o "absurdalnych standardach pracy Sejmu", choć to nie one były powodem jego nieobecności. "Od trzech dni przebywam z rodziną na urlopie świątecznym. Proszę o zrozumienie".

 

 

Z powodów rodzinnych była nieobecna także Jagna Marczułajtis-Walczak, o czym poinformowała na swoim Facebooku.

 

 

Katarzyna Ueberhan i Katarzyna Kotula z Lewicy powołały się na problemy zdrowotne. Kotula napisała na swoim Twitterze, że od poniedziałku przebywa w szpitalu.

 

 

Witold Zembaczyński (KO), choć jeszcze wczoraj w Opolu brał udział w proteście przeciwko proponowanym zmianom, oświadczył, że "z obiektywnych przyczyn zdrowotnych nie mógł podjąć podróży i wziąć udziału w posiedzeniu Sejmu". Wraz z tymi słowami opublikował swoje skierowanie do poradni neurologicznej.

 

ZOBACZ: "Wydarzenia i Opinie": kary finansowe za niegłosowanie i spór o reformę wymiaru sprawiedliwości

 

Maciej Kopiec z Lewicy wyjaśnił natomiast, że jego dzisiejsza nieobecność była zaplanowana ponad pół roku wcześniej, a jej powodem były ważne badania lekarskie umówione z dużym wyprzedzeniem właśnie na czwartek.

 

Andrzej Szejna - również z Lewicy - poinformował, że zajmował się swoim synem, który "od 3 dni jest poważnie chory".

 

 

Nieoczekiwana zmiana godziny głosowania

 

Andrzej Rozenek z Lewicy przyznał, że przez brak czujności, do Sejmu "dotarł 5 minut po wywołanym poza porządkiem obrad głosowaniu". Dodał, że to głosowanie mogło mieć jedynie symboliczne znaczenie.

 

 

Joanna Kluzik-Rostkowska także powołała się na ogłoszony wcześniej przybliżony harmonogram godzinowy posiedzenia. Podobnie jak Rozenek zaufała orientacyjnie rozpisanej godzinie głosowania, która została podana wcześniej.

 

 

W podobnej sytuacji miał być Tomasz Kostuś z KO. "Moja absencja miała związek z pełnionymi obowiązkami poselskimi na międzynarodowej konferencji, gdzie jako wiceprzewodniczący reprezentowałem bilateralną grupę Parlamentarną" - napisał. Dodał, że do Sejmu dotarł kilka minut po głosowaniu.

 

ZOBACZ: Schetyna: ws. głosowania zawiedli młodzi szefowie klubów - Budka, Gawkowski, Kosiniak-Kamysz

 

Jerzy Borowczak z tego samego klubu nie przybył przez opóźnienie samolotu, którym leciał do Warszawy z Gdańska. On także wytłumaczył, że godzina głosowania została nieoczekiwanie przesunięta. "Konwent Seniorów zdominowany przez PiS przeniósł termin głosowania o godzinę wcześniej" - napisał.

 

Posłanka KO Joanna Frydrych wyjaśniła swoją nieobecność w obszernym wpisie. "Jako jedyny Poseł opozycyjny z mojego miasta czułam odpowiedzialność, by być blisko ludzi i wspierać ich tam, gdzie tego potrzebują. Moja obecność na proteście w Krośnie to nie tylko obywatelski, ale i opozycyjny oraz poselski obowiązek. Krosno to szczególne miejsce, stąd pochodzi prokurator PRL Stanisław Piotrowicz. Tu trzeba mieć odwagę, aby wyjść i protestować" - napisała posłanka.

 

 

Miał zawinić także sprzęt

 

Kilkoro posłów opublikowało oświadczenia, z których wynika, że wbrew informacji widniejącej na stronie Sejmu wzięli udział w głosowaniu. Winą za błąd obarczają sprzęt. Byli to Wanda Nowicka i Marcin Kulasek z Lewicy oraz Jerzy Hardie-Douglas z KO.

 

 

Anita Kucharska-Dziedzic opublikowała oświadczenie, zgodnie z którym, choć była obecna na sali, nie miała możliwości wzięcia udziału w głosowaniu "ze względu na krótki czas pomiędzy ogłoszeniem, a przeprowadzeniem głosowania". W tym czasie stała przy mównicy sejmowej, aby zapisać się do zabrania głosu w dyskusji.

 

 

Nie wszyscy złożyli wyjaśnienia

 

Paweł Poncyliusz z KO przeprosił, choć nie podał przyczyny swojej nieobecności.

 

 

Do sprawy nie odniosła się m.in. nieobecna na głosowaniu Gabriela Lenartowicz z KO, mimo że w ostatnich dniach deklarowała w mediach społecznościowych swoje aktywne wsparcie dla obywatelskich protestów przeciwko zmianom w ustawie o sądownictwie. Podobnie wygląda sytuacja Anny Marii Żukowskiej z Lewicy.

 

Również Tadeusz Zwiefka z KO nie skomentował swojej nieobecności, ale jeszcze przed 9 rano opublikował na Facebooku post, z którego wynika, że brał on od rana udział w posiedzeniu Sejmu.

 

ZOBACZ: PiS chce odwołania Biejat ze stanowiska szefowej Komisji Polityki Społecznej. "Nie ma podstaw"

 

Żadnych wyjaśnień nie można znaleźć też na profilach społecznościowych Moniki Falej, Magdaleny Biejat i Macieja Gduli z Lewicy.

 

Również żaden z nieobecnych przedstawicieli klubu PSL-Kukiz’15 nie skomentował sprawy, choć pytania o powody zaniedbania poselskich obowiązków zostawiają na ich profilach wyborcy. Głosowanie opuścili Joanna Fedak, Paweł Kukiz, Dariusz Kurzawa, Radosław Lubczyk, Jarosław Sachajko, Czesław Siekierski oraz Piotr Zgorzelski.

bia/luq/ac/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze