"Nie wierzę w uczciwość Putina, on chce nas wszystkich oszukać". Ołeh Sencow w Polsat News

Świat
"Nie wierzę w uczciwość Putina, on chce nas wszystkich oszukać". Ołeh Sencow w Polsat News
Polsat News

Bez względu na to, co mówi Putin, on słucha tego co mówi Europa, ponieważ chce wyjść na fajnego gościa, który w środku jest twardym dyktatorem, a na zewnątrz udaje otwartego demokratę. Żeby ten wizerunek podtrzymać, trzeba na niego naciskać i w końcu będzie musiał uwolnić więźniów politycznych - powiedział ukraiński reżyser Ołeh Sencow w rozmowie z korespondentką Polsat News Dorotą Bawołek.

Sencow jest laureatem Nagrody im. Sacharowa przyznanej w 2018 roku przez Parlament Europejski za wolność myśli. Nie mógł odebrać jej wcześniej, bo był więziony w Rosji. Do Strasburga przyjechał, by zrobić to osobiście.

 

Dorota Bawołek: Spotykamy się dziś w Parlamencie Europejskim, dlatego chciałabym najpierw zapytać jak ocenia pan obecną unijną politykę i działania wobec Ukrainy? Czy Unia robi wciąż dużo, czy mogłaby być w tych działaniach lepsza, bardziej skuteczna?

 
Ołeh Sencow: Po pierwsze, jestem wdzięczny za to, co Europa zrobiła do tej pory. Uważam, że Europa działa według swoich zasad, nie jest Ukrainie niczego winna, dlatego cieszy mnie każde wsparcie. Ukraina powinna w swojej walce być liderem, nie oglądać się na Europę i na to, czy rozwiązuje ona - czy też nie - ukraińskie problemy. Sama powinna układać plan działania, uczestniczyć w procesie bardziej aktywnie, bardziej zdecydowanie. Europa może jedynie pomagać. Dlatego jestem wdzięczny za wszystko co robicie, i Radzie Europejskiej, w tym także Polsce. 
 
Wideo: "Nie zajmuję się polityką, jestem działaczem obywatelskim i jako obywatel Ukrainy mogę jedynie wyrazić swoje zdanie"
 
  
 
 
Dorota Bawołek: Bez unijnego wsparcia być może nie tylko Krym byłby teraz okupowany przez Rosję, więc Unia Europejska chyba również powinna aktywnie działać na rzecz obrony Ukrainy?
 
"Krym poddał się Rosji bardzo łatwo"
 
Ołeh Sencow: Gdyby Ukraina była aktywniejsza, bardziej zdecydowana i mocniej się temu sprzeciwiała, kiedy Rosja zajęła Krym, to może potem nie doszłoby do wojny w Donbasie; dlatego, że Krym poddał się Rosji bardzo łatwo. Na Ukrainie w tym czasie panowało zamieszanie, następowała zmiana władz. Nowe władze, które nastały po Majdanie, niczego nie kontrolowały i Putin wykorzystał ten moment. Nowi rządzący nie podjęli żadnych zdecydowanych działań, nie wykazali się zrozumieniem sytuacji, żeby dostać poparcie całego świata. Wspiera się tych, którzy walczą. Jeśli nie walczysz, to znaczy, że poddajesz się i nie potrzebujesz wsparcia. Tak było też z Krymem. Potem zdarzył się Donbas, tam Ukraina zaczęła walczyć i rezultatem tej walki jest wsparcie. 
 
Dorota Bawołek: Wierzy pan w to, że Krym kiedyś odzyska niepodległość?
 
Ołeh Sencow: Bez wątpienia, to tylko kwestia czasu. Tam doszło do bezprawnego zajęcia terytorium, którego nigdy nie uzna ani Ukraina, ani społeczność międzynarodowa, bo jeśli zaczęlibyśmy kwestionować granice - a w końcu w Europie jest niejedno terytorium sporne - ponieważ w rożnych czasach należały one do rożnych krajów. I kto zagwarantuje, że za kilka lat kiedy w jakimś kraju zmieni się władza, nie pojawią się nastroje separatystyczne albo pomysły zmiany granic?
 
 
Dlatego należy przestrzegać umów zawartych po drugiej wojnie światowej. Problem w tym, że narusza je Rosja, która miała być jednym z gwarantów tamtych umów. A teraz narusza bezpieczeństwo i choć była według memorandum budapesztańskiego jednym z gwarantów nienaruszalności terytorium Ukrainy, to na nią napadła. Na tym polega problem. Łatwiej było zaatakować Irak, kiedy ten napadł na Kuwejt. Bo Irak nie miał broni jądrowej, więc Stany Zjednoczone rozpoczęły działania wojenne i okupację. W stosunku do Rosji to niemożliwe. 
 
Dorota Bawołek: Jak ocenia pan działalność polityczną obecnego rządu na Ukrainie, czy pana zdaniem kierunek jaki obrał prezydent Zełenski jest słuszny?
 
"Kiedy Zełenski robi coś dobrego dla Ukrainy, popieram go"
 
Ołeh Sencow: Nie zajmuję się polityką, jestem działaczem obywatelskim i jako obywatel Ukrainy mogę jedynie wyrazić swoje zdanie i na przykład poprzeć jakichś ludzi, a raczej nie ludzi tylko ich działania. Kiedy Zełenski robi coś dobrego dla Ukrainy, popieram go i o tym mówię. Ale jeśli robi coś według mnie złego, to go krytykuję. I to dotyczy każdego prezydenta czy jakiegokolwiek innego człowieka, bo dla mnie wszyscy są równi. Po prostu on ponosi większa odpowiedzialność niż inni. On doszedł do władzy pokojową retoryką dotyczącą pokoju w Donbasie. Z jednej strony witam z zadowoleniem takie rozmowy, jeśli naprawdę doprowadzą do wstrzymania ognia i przestaną codziennie ginąć nasi żołnierze. Jeśli doprowadziłoby to do uwolnienia naszych więźniów, którzy znajdują się teraz na terytorium Rosji. To ponad sto osób. Do tego ponad stu Tatarów krymskich i ponad dwustu naszych znajduje się w Donbasie w rękach separatystów.
 
 
Jeśli w rezultacie takich rozmów ci ludzie odzyskaliby wolność, będę się bardzo cieszył. Powiem, że Zełenski jest najlepszym prezydentem. Tyle, że ja nie wierzę w integrację Donbasu w obecnej sytuacji, dlatego, że Putin nie chce pokoju, nie chce zrezygnować z Donbasu, tym bardziej z Krymu, a chce po cichu prowadzić wojnę hybrydową naciskając na Ukrainę poprzez Donbas. Wciąż pozostaje on pod fizyczną i realną kontrolą Rosji, a z Donbasu Putin może kontrolować całą Ukrainę. To jest jego cel, dlatego nie wierzę w rozmowy pokojowe. Nie wierzę w uczciwość Putina, on chce nas wszystkich oszukać. 
 
Dorota Bawołek: Gdy takie opinie są wygłaszane w Parlamencie Europejskim, bardzo często przez polityków z Europy Środkowo-Wschodniej, z Polski, to oskarża się ich o rusofobię.
 
Ołeh Sencow: To nie rusofobia, to ruso-realizm.
 
Dorota Bawołek: Prezydent Macron ostatnio stwierdził, że Europa powinna zacieśnić więzy z Rosją, i spróbować dostrzec inną twarz prezydenta Putina. Francuski prezydent wskazywał, że Węgry już to robią i ma nadzieję, że Viktor Orban wkrótce przekona do zmiany zdania o Rosji polskie władze. Jak pan ocenia takie pomysły prezydenta Francji?
 
Ołeh Sencow: To droga donikąd. Po prostu pułapka. Putin umiał omamić Macrona, a Macron w to brnie, bo realizuje swoje cele. Chce być wielkim przywódcą Francji, przywódcą Europy, ale on jest prezydentem Francji, a nie Ukrainy. Byłoby dziwne, gdyby pilnował ukraińskich interesów. On pilnuje interesów Francji i swoich. Miałem okazję spotkać się z nim w Strasburgu, rozmawialiśmy. Próbowałem powiedzieć mu prostą rzecz: że Putinowi nie należny wierzyć, i jeśli nawet jeszcze ani razu nie okłamał Macrona, to okłamał już wielu innych ludzi. Putin był w Sewastopolu w 2011 roku, trzy lata przed aneksją Krymu, śpiewał po ukraińsku piosenki, są nagrania. Mówił, że Krym zawsze będzie ukraiński, a Rosja nie rości sobie do niego żadnych praw, jesteśmy zaprzyjaźnionymi, braterskimi narodami. Mówił te wszystkie piękne słowa.
 
 
A potem zaanektował Krym i powiedział, że Krym to Rosja i że on zawsze to mówił. Tak więc jest to zły człowiek, który nie ma za grosz honoru, bardzo doświadczony, i nie wolno mu wierzyć. Jeśli w tę pułapkę wpadają Macron i Zełenski to jest to ich problem, który może mieć konsekwencje dla naszego kraju. Putinowi wierzyć nie wolno. To potwór, dyktator, który chce jedynie władzy i spełnienia swoich ambicji. Ludzie dla niego nic nie znaczą. Wierzyć mu to być albo naiwnym albo udawać.
 
Dorota Bawołek: Wierzy pan w to, że pozostali więźniowie polityczni w przyszłości odzyskają wolność? Co pana zdaniem powinna zrobić w tym celu Europa? Z jakim przesłaniem przyjechał pan dziś do Parlamentu Europejskiego?
 
"Każdy może coś zrobić"
 
Ołeh Sencow: Co mogłaby zrobić Europa? Ona już robiła - przez pięć lat mówiła w każdym miejscu. Jeśli będzie to robić dalej, będą to dalej robić ludzie, którzy mają jakikolwiek wpływ, będą mówić o tym wszędzie gdzie się da - to dopóki nie zostaną uwolnieni wszyscy ukraińscy więźniowie, nie powinno się prowadzić żadnych wspólnych projektów. Na przykład Francuzi, którzy bardzo pomagali w mojej sprawie, powiedzieli, że nie zrobią z Rosją żadnego wspólnego projektu kulturalnego, jeśli Rosjanie nie uwolnią Sencowa.
 
Każdy może coś zrobić. Francuscy filmowcy nie mogą wziąć szturmem więzienia Lefortowo, żeby mnie uwolnić. To byłaby głupota. Mogą działać tak jak działali. Za każdym razem jak spotyka się pani z rosyjskimi politykami, trzeba o tym mówić. Za każdym razem kiedy rozmawia pani z kimś z Rosji, trzeba o to pytać. Za każdym razem jak ma pani mikrofon w rękach, trzeba o tym mówić. Potrzebne jest ciśnienie informacyjne, którego Rosja nie będzie mogła zignorować. Bez względu na to, co mówi Putin, on słucha tego co mówi Europa, ponieważ chce wyjść na fajnego gościa, który w środku jest twardym dyktatorem, a na zewnątrz udaje otwartego demokratę. Dlatego, żeby ten wizerunek podtrzymać, trzeba na niego naciskać i w końcu będzie musiał tych ludzi uwolnić.
msl/ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze