"Black Friday" i szał zakupów. Uwaga na kradzież danych - oszuści mogą wziąć na ciebie kredyt

Technologie
"Black Friday" i szał zakupów. Uwaga na kradzież danych - oszuści mogą wziąć na ciebie kredyt
Polsat News
Black Friday czy Cyber Monday to okazje także dla złodziei danych.

Zbliżają się "Black Friday" i "Cyber Monday" - czas wyprzedaży. - Bądźmy strażnikami sami dla siebie - mówił dr Maciej Kawecki, dziekan Wyższej Szkoły Bankowej, który w Polsat News ostrzegał przed kradzieżami danych i tożsamości, na które jesteśmy narażeni szczególnie w okresie przedświątecznych zakupów. Zauważył też, że w polskim prawie to instytucje finansowe są bardziej chronione niż konsument.

Dr Kawecki mówił, że na kradzież danych jesteśmy szczególnie narażeni w okresach przedświątecznych szałów promocyjnych, ale także podczas dużych zmian prawnych, np. zmian prawa bankowego. - Banki informują o zmianach polityk prywatności, a nasza uwaga spada i klikamy w linki, nie sprawdzając, czy to jest rzeczywiście wiadomość od banku - tłumaczył.

 

ZOBACZ: Internetowi oszuści przechytrzyli bank, przegrali... z komornikiem


Ostrzegł także, że w okresie promocyjnego szału tworzone są strony internetowe, które umożliwiają płatności, ale wymagają np. podania PIN-u do karty. - Żaden pośrednik sprzedaży nie prosi o numer PIN. Korzystajmy ze sprawdzonych pośredników - podkreślił.


Przytoczył dane sprzed czterech lat, podkreślając, że tylko w pierwszym kwartale 2015 r. skala wyłudzonych w Polsce kredytów przekroczyła 60 mln zł i obejmowała prawie 2 tys. osób. – Dzisiaj jest to o wiele, wiele więcej - dodał.

 

"Tarcza bezpieczeństwa"


Dr Kawecki przyznał, że sam padł ofiarą kradzieży tożsamości po zmianie numeru telefonu. - Nie zastrzegłem, żeby operator starego numeru nie przekazywał innym osobom. Ktoś zadzwonił, a aktualny właściciel telefonu dowiedział się, że to mój numer. Umówił się na wykład na uniwersytecie, pojawił się na nim i wyłudził środki finansowe z uniwersytetu. To może spotkać każdego - mówił.


Zapytany co robić, kiedy padniemy ofiarą kradzieży danych, dr Kawecki odpowiedział: "warto składać zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury lub na policję". - Jeśli okaże się, że ktoś będzie chciał wyegzekwować od nas dług, którego nie zaciągaliśmy, to takie zawiadomienie jest dla nas tarczą bezpieczeństwa - tłumaczył.

 

ZOBACZ: Kasjer z pamięcią fotograficzną. Zapamiętał dane z kart setek klientów, potem ruszył na zakupy


Zwrócił uwagę, że wzięcie "chwilówki" na kradzione dane nie jest trudne. - Wystarczy imię, nazwisko, pesel, czasami kopia dokumentu tożsamości, która nie jest weryfikowana. Dzisiaj w Polsce 8 na 100 wniosków kredytowych, to są wnioski złożone ze zjawiskiem kradzieży tożsamości - dodał.


Jak mówił, w przypadku kradzieży danych można zwrócić się do organizacji CERT Polska, która działa w strukturach Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej, złożyć skargę do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz złożyć wniosek o wydanie nowego dowodu osobistego, co powoduje, że obecny dokument traci ważność.

 

WIDEO: dr Kawecki przyznał, że sam padł ofiarą kradzieży danych

 

  

 

"Ciężar powinien być odwrócony"


- Często sędzia daje wiarę instytucji finansowej, wierząc, że weryfikacja tożsamości była prawidłowa i np. dostajemy informacje od pracodawcy, że doszło do zajęcia środków na naszym koncie. Mamy prawo do wniesienia sprzeciwu w postępowaniu egzekucyjnym, czyli powiedzenia: STOP, ja nie jestem stroną tego kredytu - mówił dr Kawecki.

 

ZOBACZ: Z konta skradziono 28 tys. zł. Bank nalicza odsetki, a wyjaśnienie sprawy może potrwać rok


Podkreślił, że w takim przypadku zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa jest wtedy dowodem. - Uważam, że w polskim porządku prawnym w tym zakresie instytucje finansowe są chronione bardziej niż konsument. Ten ciężar powinien być odwrócony w drugą stronę - dodał.


Poinformował też, że podczas pracy w ministerstwie cyfryzacji urzędnicy próbowali wypracować zmiany w prawie. - Jednym z postulatów było wyłączenie możliwości wydawania wyroków w trybie nakazowym, żeby sąd miał obowiązek wysłuchania drugiej strony. Okazało się, że każdy kij ma dwa końce, a takie rozwiązanie wydłużyłoby postępowanie o kilka miesięcy - tłumaczył.

prz/luq/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze