LOT odmawia wypłaty odszkodowania polskiemu pasażerowi? "To manipulacja faktami"

Biznes
LOT odmawia wypłaty odszkodowania polskiemu pasażerowi? "To manipulacja faktami"
materiały prasowe
Do redakcji portalu polsatnews.pl z prośbą o nagłośnienie sprawy napisał jeden z czytelników

- Moja podróż z Los Angeles do Warszawy była opóźniona o ponad 5 godzin z winy LOT-u. Po rozpatrzeniu reklamacji, firma odmówiła wypłaty odszkodowania, manipulując faktami. Wyjaśnili, że nie mogą tego zrobić, gdyż opóźnienie było spowodowane siłą wyższą, tj. chorobą pasażera lotu z Warszawy do Los Angeles poprzedniego dnia - mówi w rozmowie z polsatnews.pl jeden z pasażerów.

Mężczyzna, chcący pozostać anonimowy, napisał do naszej redakcji z prośbą o nagłośnienie sprawy. Chodzi o lot z 26 października o numerze LO22 z portu lotniczego w Los Angeles (LAX) na lotnisko Chopina w Warszawie (WAW).

 

Był on opóźniony o ponad 5 godzin. W takim wypadku, biorąc pod uwagę dystans rejsu (powyżej 3500 km), pasażerowi należy się 600 euro odszkodowania. 

 

Rozmówca polsatnews.pl postanowił więc napisać wniosek o przyznanie należnej kwoty.

 

"Znam swoje prawa oraz obowiązki linii lotniczej"

 

- Za sobą mam już blisko 400 lotów, o odszkodowania występowałem kilka razy. Nie była to dla mnie nowa sytuacja, wiedziałem, jak się zachować, znam swoje prawa oraz obowiązki linii lotniczej. Przy okazji, tłumaczyłem innym pasażerom w kolejce, jakie są ich prawa, gdyż nie uzyskali takich informacji od pracowników lotniska w Los Angeles - relacjonuje w rozmowie z naszym portalem.

 

Dzień wcześniej, 25 października, samolot lecący z WAW do LAX o numerze lotu LO23 wystartował z Warszawy z 2,5-godzinnym opóźnieniem. Musiał również lądować na Islandii z powodów medycznych, o czym pisaliśmy tutaj.

 

Podając tę przyczynę, odwołano lot LO24 25 października LAX-WAW. Z nieznanych przyczyn odwołano również lot LO21 z 26 października WAW-LAX.

 

Rejs o numerze LO22 LAX-WAW, którym poleciał nasz rozmówca, jak wspominaliśmy, wystartował z ponad 5-godzinnym opóźnieniem i był obsłużony przez samolot z poprzedniego dnia (opóźniony o 24 godziny z powodu międzylądowania na Islandii).

 

- Ten plan lotów pokazuje, że mój planowany lot miał być obsłużony przez zupełnie inny samolot z inną załogą niż ten, który lądował na Islandii - podkreśla mężczyzna.

 

ZOBACZ: "Ta praca uczy, że nie można powiedzieć: widziałam wszystko". O tym mówią stewardessy i stewardzi

 

Odmowa przyznania odszkodowania

 

W odpowiedzi na złożony przez rozmówcę polsatnews.pl wniosek, przewoźnik PLL LOT odpisał następująco:

 

"Uprzejmie informujemy, iż opóźnienie rejsu było rezultatem zakłócenia rotacji spowodowanego chorobą pasażerki podczas jednego z poprzedzających rejsów. Sytuacja wymagała konsultacji medycznej dla pasażerki i międzylądowania w Rejkiawiku. Pragniemy wyjaśnić, że zgodnie z obowiązującymi przepisami ww. okoliczności są traktowane jako niezawinione przez przewoźnika (siła wyższa) i jako takie ograniczają jego odpowiedzialność. W związku z tym z przykrością informujemy, że brak jest podstaw do wypłaty odszkodowania". 

 

W odpowiedzi na to, nasz rozmówca jeszcze raz rozpisał wszystkie loty, dokładnie wyjaśniając, że uzasadnienie przewoźnika nie jest zgodne z faktami.

 

Komentarz LOT-u

 

Zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do sytuacji do Biura Prasowego LOT-u.

 

"Przyczyną nieregularności wszystkich rejsów planowanych na trasie Warszawa-Los Angeles w dniach 25-26 października br. było zdarzenie medyczne, które zgodnie z obowiązującymi przepisami lotniczymi jest czynnikiem całkowicie niezależnym od przewoźnika.

 

Bezpieczeństwo Pasażerów jest dla nas najważniejsze, dlatego w obliczu zagrożenia stanu zdrowia jednej z osób lecących 25 października do Los Angeles, załoga rejsu podjęła decyzję o międzylądowaniu na najbliższym lotnisku w Keflaviku na Islandii. W efekcie zdarzenia został przekroczony dopuszczalny przepisami lotniczymi czas pracy załogi, co skutkowało wyłączeniem Dreamlinera LOT-u z operacji lotniczych na niespełna 24 godziny. Niestety zdarzenie to spowodowało nie tylko brak możliwości przewiezienia pasażerów rejsu do Los Angeles na czas, wykonania rejsu powrotnego z Los Angeles do Warszawy tego samego dnia (25 października), ale także wpłynęło na płynność rotacji planowanych w kolejnym dniu.

 

W tej sytuacji przewoźnik podjął najbardziej racjonalną decyzję o kontynuowaniu rejsu do Los Angeles z opóźnieniem, a następnie o wykonaniu rejsu powrotnego z Los Angeles do Warszawy (26 października) zgodnie z przewidzianym rozkładem. Pasażerowie odwołanych rejsów (25.10 LAX-WAW i 26.10 WAW-LAX) zostali poinformowani o zmianach w podróży z wyprzedzeniem i zaproponowano im najbliższe dostępne, alternatywne połączenia na trasie Warszawa-Los Angeles".

 

ZOBACZ: Silnik zapalił się podczas lotu. 360 osób na pokładzie samolotu

 

"To sprzeczne z logiką"

 

- Uzasadnienie dotyczące braku załogi i samolotu przez międzylądowanie na Islandii jest sprzeczne z logiką. Lot LAX-WAW z 25 października miał lądować planowo w Warszawie 26 października o 18:20, a start WAW-LAX tego dnia przewidziano na 11:20, czyli 7 godzin wcześniej, gdy tamta załoga i tamten samolot planowo byliby jeszcze w powietrzu - puentuje rozmówca polsatnews.pl.

 

W przypadku nieuznania przez PLL LOT uzasadnienia mężczyzny i odmowy wypłaty odszkodowania, nasz czytelnik zapowiada skierowanie sprawy w drodze skargi do Urzędu Lotnictwa Cywilnego oraz, w razie potrzeby, sądu.

ac/zdr/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze