Gowin: PO skazana jest na rodzaj wewnętrznego gnicia

Polska
Gowin: PO skazana jest na rodzaj wewnętrznego gnicia
Polsat News
Jarosław Gowin w "Gościu Wydarzeń"

- Życzę Schetynie, by przywrócił PO blask z czasów, gdy jako człowiek spoza polityki zostałem zaproszony, jako bezpartyjny senator na listy tej partii. Aby PO stała się na powrót partią umiarkowano-konserwatywną w sprawach obyczajowych oraz zdecydowanie wolnorynkową w sprawach gospodarczych. Nic nie zapowiada spełnienia moich życzeń - mówił w programie "Gość Wydarzeń" wicepremier Jarosław Gowin.

Polityk Zjednoczonej Prawicy dodał, że "PO skazana jest na rodzaj wewnętrznego gnicia".

 

- Tam jest bardzo wiele podziałów. Grzegorz Schetyna ma dostateczne polityczne zasoby, żeby trzymać w rękach ster władzy, a jednocześnie tylu przeciwników i musi zmierzyć się z takim brakiem wiary polityków w przyszłość tej partii. Z całym szacunkiem, nie wróżę powodzenia temu projektowi politycznemu - zaznaczył Gowin na antenie Polsat News.

 

ZOBACZ: Kidawa-Błońska "nie wie", czy zagłosowałaby na Schetynę

 

"W sprawach istotnych porozumieliśmy się w stu procentach"

 

Pytany przez Dorotę Gawryluk o etap rozmów dotyczących porozumienia w bloku Zjednoczonej Prawicy zaznaczył, że "w sprawach istotnych porozumieliśmy się w stu procentach".

 

- Zgodziliśmy się pod względem programowym i wzięcia przez poszczególne partie współodpowiedzialności za funkcjonowanie państwa. Zostało kilka niuansów - mówił wicepremier.

 

Zapowiedział również, że "jego ugrupowanie (Porozumienie - red.) nie będzie kierować więcej niż dwoma resortami".

 

- Zastanawialiśmy się nad strukturą nowego rządu, nad tym, czy wszystkie dotychczasowe ministerstwa powinny funkcjonować - wyjaśniał minister nauki i szkolnictwa wyższego.

 

"Jest lepiej oceniana niż ja"

 

Gowin nie zdradził jednak, czy ministrem przedsiębiorczości i technologii pozostanie Jadwiga Emilewicz. 

 

- Pani minister Emilewicz jest jedną z najlepiej ocenianych ministrów obecnego rządu, jest oceniania lepiej niż ja - dodał.

 

Zaznaczył, że "premierem, jak zapowiadaliśmy, pozostanie Mateusz Morawiecki".

 

ZOBACZ: znalazł się rower minister Emilewicz. Skradziono go podczas mszy świętej

 

"Musimy zastanowić się nad błędami"

 

Dorota Gawryluk pytała Gowina o wnioski, jakie prawica wyciągnęła po 10 milionach głosów Polaków oddanych na opozycję. 

 

Przyznał on, że, mimo wszystko, wynik PiS, to najlepszy wynik osiągnięty przez jakikolwiek obóz polityczny po 1989 roku.

 

- Jeżeli Polska jest liderem w Unii Europejskiej pod względem tempa rozwoju gospodarczego, jeżeli mamy rekordowo niskie bezrobocie, jeżeli równocześnie mamy zrównoważony budżet i realizujemy najszersze w Europie programy społeczne, a mimo to 10 milionów Polaków głosuje przeciwko nam, to musi nam dawać do myślenia i musimy się zastanowić, jakie błędy popełniliśmy w ciągu czterech lat - powiedział.

 

- Pewne rzeczy przewidywałem przed wyborami: że odwrócą się od nas przedsiębiorcy, klasa średnia zaniepokojona informacjami, że zamierzamy zlikwidować tzw. 30-krotność - dodał.

 

Wicepremier nawiązał do tego, że w projekcie budżetu na 2020 r. założono zniesienie ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, czyli 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce.

 

- Uważam, że pewne rozwiązania były błędne i teraz nastąpi korekta, np. w sprawie 30-krotności - podkreślił wicepremier.

 

"Jestem gotów do, czasem bolesnych, kompromisów"

 

W "Gościu Wydarzeń" poruszono również temat wyższego niż w poprzednich wyborach wyniku PSL w miastach.

 

- PSL zabrał wyborców umiarkowanej prawicy, czyli moich. Ludzi przedsiębiorczych. Moi przyjaciele przedsiębiorcy głosowali zwykle na mnie, a tym razem powiedzieli: "sorry Jarek, na ciebie głosować nie będziemy". Na ogół głosowali na PSL. Młodsi także na Konfederację. Musimy z tego wyciągnąć wnioski - tłumaczył Gowin.

 

Zapytany, czy będzie protestował, jeśli pojawią się jakieś pomysły niekorzystne dla przedsiębiorców, odpowiedział, że "jest gotów do, czasem bolesnych, kompromisów, ale pewnych rozwiązań nie zaakceptuje". - Na przykład likwidacji limitu 30-krotności - podkreślił.

 

ZOBACZ: Tusk o wyborach prezydenckich: jest kilka nazwisk, które poważnie rokują

 

"Łatwiejszym kandydatem dla Dudy byłby Tusk"

 

Gowin, pytany o kontrkandydata opozycji (Donalda Tuska oraz Małgorzatę Kidawę-Błońską - red.) dla Andrzeja Dudy stwierdził, że "łatwiejszym (przeciwnikiem - red.) byłby Donald Tusk".

 

- On dobrze mobilizuje anty-PiS, ale równie bardzo mobilizuje przeciwko sobie część wyborców pomiędzy Zjednoczoną Prawicą, a szeroko rozumianym anty-PiSem - tłumaczył na antenie Polsat News.

 

  

 

Jak zaznaczył, "my - politycy Zjednoczonej Prawicy - powinniśmy bacznie obserwować inne nazwiska".

 

- Jedno z tych nazwisk padło w naszej rozmowie. Nie będę opozycji podpowiadał - stwierdził Gowin.

 

Dopytywany przez Dorotę Gawryluk o to, czy ma na myśli Władysława Kosiniaka-Kamysza (PSL), powiedział: "zawsze ceniłem przenikliwość polityczną pani redaktor".

ac/luq/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze