Gowin: 8 tys. zł na rękę w Warszawie, Krakowie, Poznaniu to nie są zarobki wysokie

Polska
Gowin: 8 tys. zł na rękę w Warszawie, Krakowie, Poznaniu to nie są zarobki wysokie
KPRM/Krystian Maj

- Trzeba się zastanowić, czy (...) ZUS nie powinien być zniesiony, zlikwidowany od nieco wyższych wynagrodzeń. 8 tys. złotych na rękę w takich miastach jak Warszawa, Kraków, Wrocław i Poznań to nie są zarobki wysokie - powiedział we wtorek w Radiu Zet wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Gowin odniósł się do pomysłu zniesienia limitu składek na ZUS zawartego w projekcie budżetu na 2020 r. Z tego tytułu do budżetu w przyszłym roku ma wpłynąć 5,1 mld zł.

 

Zgodnie obecnymi przepisami roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe nie może być wyższa od 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce na dany rok.

 

W 2019 roku było to ponad 140 tys. zł brutto rocznie, czyli około 12 tys. zł miesięcznie. Gdy osoba zarabia więcej, składka nie wzrasta.

 

- To jest kontrowersyjne rozwiązanie. Rzeczywiście wraz z panią minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigą Emilewicz będziemy dyskutować jeszcze z naszymi kolegami z PiS, czy ten element jest niezbędny żeby zrównoważyć budżet - powiedział Gowin, odnosząc się do pomysłu zniesienia limitu składek. W jego ocenie taki zapis uderzy w klasę średnią, która jest "kołem zamachowym rozwoju cywilizacyjnego".

 

"Najlepiej by było, gdybyśmy nie zmieniali tego przepisu"

 

Prowadząca program zauważyła, że obecnie roczne zarobki na poziomie 142 950 zł zwalniają z konieczności opłacania składek ZUS. W przeliczeniu na miesiące kwota ta wynosi 8 tys. złotych miesięcznie "na rękę". 

 

- Trzeba się zastanowić czy te 140 tys. jest odpowiednią kwotą, czy ZUS nie powinien być zniesiony, zlikwidowany od nieco wyższych wynagrodzeń. 8 tys. złotych na rękę w takich miastach jak Warszawa, Kraków, Wrocław i Poznań to nie są zarobki wysokie - stwierdził wicepremier.

 

Jak dodał, "najlepiej by było, gdybyśmy w ogóle nie zmieniali tego przepisu". - Jeśli zaś mielibyśmy likwidować limit, to zdecydowanie podniósłbym ten próg - powiedział.

 

W lutym 2018 r. Jarosław Gowin, także w Radiu Zet, powiedział, że "kiedy był ministrem sprawiedliwości i miał trójkę dzieci na utrzymaniu, to czasami nie starczało mu do pierwszego".

 

Wicepremier przeprosił później za swoje słowa. "Moim zamiarem nie było uskarżanie się na własną sytuację, która bez wątpienia jest o wiele lepsza niż milionów Polaków" - napisał na Twitterze.

 

Na Twitterze pojawiają się pierwsze komentarze do słów wicepremiera. "Hej #samiswoi, kto ma ósemkę na rękę? Wpisujcie spółeczki. Pokażcie Jarosławowi Gowinowi ilu Was jest" - napisano na oficjalnym profilu Polskiego Stronnictwa Ludowego. 

 

zdr/ml/msl/ Radio ZET, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze