Prezes PiS: chcemy, by Polacy byli zamożniejsi

Polska
Prezes PiS: chcemy, by Polacy byli zamożniejsi
PAP/Piotr Augustyniak

Stawiamy na dochody ludności, stawiamy na płace, na emerytury, na to żeby za cztery lata Polacy byli wyraźnie zamożniejsi, polskie rodziny były wyraźnie zamożniejsze niż dziś - powiedział na czwartkowej konwencji regionalnej PiS w Płocku prezes tej partii Jarosław Kaczyński.

Jak zapowiedział, w ciągu kolejnych czterech lat PiS chce stworzyć "polską wersję państwa dobrobytu, stworzyć taką sytuację, w której Polacy będą żyli nie gorzej niż nasi zachodni sąsiedzi i jednocześnie będą mogli mieć zapewniony odpowiedni poziom komfortu w różnych dziedzinach życia".

 

"Przede wszystkim stawiamy na dochody ludności"

 

Szef PiS podkreślił, że partia ta chce osiągnąć cel, który w polskiej historii jeszcze nigdy nie został osiągnięty - by Polska żyła na takim poziomie, jak nasi zachodni sąsiedzi. - Teraz nadrabiamy tę różnicę. Kolejne cztery lata to ma być droga do nadrobienia tej różnicy – powiedział Kaczyński. I podkreślił: "Przede wszystkim stawiamy na dochody ludności, stawiamy na płace, na emerytury, na to żeby za cztery lata Polacy byli wyraźnie zamożniejsi, polskie rodziny były wyraźnie zamożniejsze niż dziś".

 

Prezes PiS mówił również podczas konwencji, że nie należy zapominać o emerytach. Podkreślał, że w 2020 r. będzie trzynasta emerytura. - Chciałbym jeszcze raz zapewnić - bo jest taka propaganda, która próbuje wprowadzić wśród emerytów niepewność - (...) że w przyszłym roku będzie trzynasta emerytura" – oświadczył Kaczyński, zapewniając jednocześnie: "Ale w kolejnym roku już na stałe będzie czternasta emerytura. I będą także wyższe dopłaty do hektara, takie jak w Europie przeciętnie, czyli 260 euro, teraz jest 200".

 

Odnosząc się do programu PiS, Kaczyński przypomniał, że partia ta zapowiedziała już płacę minimalną na poziomie 3 tys. zł od 2021 r. i 4 tys. zł od 2024 r. Zaznaczył przy tym, że PiS nie chce, żeby tylko płaca minimalna się podnosiła - chce, by podnosiła się także płaca średnia. - Tutaj mamy cały zespół przedsięwzięć odnoszący się do rozwoju naszej gospodarki. Bo, żeby było zamożniej, Polska musi być bogatsza - zaznaczył.

 

Kaczyński zaprzeczył zarzutom, że obietnice płacowe formułowane przez PiS stoją w sprzeczności z "bogaceniem się, z drogą do wzrostu gospodarczego". - To całkowite nieporozumienie. Żeby Polska się bogaciła, to musimy spełnić bardzo wiele różnych warunków. Jednym z nich jest także i to, by przedsiębiorcy inwestowali w postęp technologiczny i organizacyjny" - mówił. Dodał, że działania PiS są "całkowicie racjonalne i odpowiedzialne". "To jest dobry plan dla Polski - powiedział.

 

Podsumowując poprzednie kampanie wyborcze PiS, w tym parlamentarną sprzed czterech lat, a także dotychczasowe działania tej partii, Kaczyński ocenił, że jego obóz polityczny ma prawo powiedzieć o sobie: "wiarygodni i odpowiedzialni". - Kiedy zapowiadaliśmy nasze plany, to były one częściowe nie dlatego, że nie chcieliśmy zrobić więcej, tylko dlatego, że wiedzieliśmy, co można zrobić na pewno. I to zrobiliśmy. Kiedy okazało się, że można zrobić więcej, to zrobiliśmy więcej – zaznaczył Kaczyński. Jak zauważył, tak właśnie "postępuje odpowiedzialna władza".

 

Kwestia awarii oczyszczalni "Czajka"

 

Jako przykład "całkowitej nieodpowiedzialności" i "całkowitego braku wiarygodności" prezes PiS podał historię budowy warszawskiej oczyszczalni "Czajka" i jej awarię. Jak mówił, Hanna Gronkiewicz-Waltz uczestniczyła w wiecach przeciwko budowie "Czajki", kiedy była kandydatem na prezydenta Warszawy, a następnie, gdy objęła te stanowisko, to budowa została przeprowadzona "za ogromne pieniądze – 4 mld zł, choć wielu ostrzegało, że nie jest to najlepszym rozwiązaniem".

 

- Kiedy doszło do bardzo poważnej usterki, jeśli chodzi o spalanie tego wszystkiego, co oczyszczalnia eliminuje z wody - opinia publiczna, wszyscy mieszkańcy Warszawy o tym się nie dowiedzieli (...) Mieliśmy do czynienia z sytuacją zagrożenia i nie było w gruncie rzeczy reakcji - dodał Kaczyński. Ocenił, że reakcje władz Warszawy także po awarii w "Czajce" świadczą o nieodpowiedzialności.

 

- To zestawienie postawy, kiedyś pani prezydent Gronkiewicz-Waltz i dzisiaj prezydenta Trzaskowskiego jest, jak sądzę, dobrym porównaniem w stosunku do tego, co mówiłem przed chwilą, w stosunku do dotrzymanych obietnic. My jesteśmy wiarygodni, ale jesteśmy także odpowiedzialni– oświadczył szef PiS.

 

"Zwykła, polska rodzina to taka, gdzie nie ma dwóch tatusiów, mamuś"

 

Według niego, polityka społeczna PiS nie będzie utrzymana, jeśli po wyborach nastąpiłaby zmiana władzy w Polsce. - O czym będą decydowały wybory? O tym, czy droga, na którą weszliśmy przed czterema laty i która przyniosła mnóstwo sukcesów będzie kontynuowana, czy też zostanie porzucona, wręcz pójdziemy w drugą stronę – przekonywał Kaczyński. I dodał: "Jeżeli ktoś z państwa wierzy, że ci, którzy są naszymi przeciwnikami, którzy nas tak niekiedy bardzo nieładnie atakują, ten program utrzymają, to proszę pamiętać o tym, że oni nigdy nie dotrzymywali słowa".

 

Kaczyński mówił, że żeby realizować taki program, jak robi to PiS, trzeba spełniać dwa warunki. - Po pierwsze trzeba umieć rządzić, nie bawić się w rządzenie, tylko rządzić, a oni się bawili, a my rządziliśmy - tę różnicę każdy może dostrzec. Po drugie, trzeba nie mieć żadnych powiązań ze światem, który żył z tego wielkiego rozdawnictwa (...). Bo to oni rozdawali pieniądze, my prowadzimy politykę społeczną – oświadczył, odnosząc się do okresu rządów PO-PSL.

 

Podczas konwencji prezes PiS mówił też, że nie można pozwolić na zniszczenie polskiej rodziny. Jak powiedział, "zwykła, polska rodzina to taka, gdzie nie ma dwóch tatusiów, mamuś, tylko jest normalnie". Wskazał przy tym, iż ochrona "normalnej polskiej rodziny" to "sprawa ogromnej wagi". - Bo nasza przyszłość, jeśli ma być przyszłością dobrą, jeśli w ciągu kilku kadencji Sejmu możemy osiągnąć to, co było nieosiągalne przez przeszło tysiąc lat dla Polaków, to tylko wtedy, jeśli ten polski, normalny model życia rodzinnego i społecznego będzie utrzymany – zaznaczył Kaczyński.

 

Jak podkreślił, PiS "chce obronić dzieci przed demoralizacją, przed znacznie przedwczesną seksualizacją, przed wszystkim tym, co proponują ci, którzy chcą zniszczyć obecne społeczeństwo, które tworzyło podstawy cywilizacji polskiej, europejskiej i euroamerykańskiej".

 

Kaczyński ocenił też, że "Polska i polskość" były przez wiele lat atakowane. Stwierdził zarazem, że "obrażanie Polaków i obciążanie nas winą za zbrodnie II wojny światowej" miały miejsce dlatego, że zgadzały się na to wcześniej "polskie elity". - Działy się rzeczy straszne. My to odrzuciliśmy. Zaczęliśmy twardą walkę, twarde rokowania także z Izraelem i tu także odnieśliśmy sukcesy i to jest droga, którą można godność Polaków, która była przez wiele lat naruszana i jeszcze dzisiaj jest naruszana, można obronić, odbudować - powiedział.

 

Szef PiS apelował do uczestników konwencji o mobilizację przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. - Aktywność do ostatniej godziny. Walka o każdego obywatela, o każdy głos, bo to jest niesłychanie ważne – namawiał.

 

"Pamiętamy!"

 

Po oficjalnym wystąpieniu Jarosław Kaczyński wrócił na mównicę w reakcji na odśpiewane mu przez salę "Sto lat" i powiedział: "Wszyscy tu jesteśmy i możemy liczyć na kolejne już zwycięstwo tylko dzięki komuś, kogo już nie ma. I który nie żył stu lat, tylko 60, to znaczy mojemu bratu. Pamiętajcie, że gdyby nie Lech Kaczyński, ani nie powstałby pierwszy ośrodek oporu przeciw postkomunizmowi - bo tak się nazywał ten system, który nas rabował - czyli "Tygodnik Solidarność" pod moim kierownictwem. Tylko dzięki niemu mogłem zostać tym szefem. Później nie mogłoby powstać Porozumienie Centrum, czyli pierwsza partia, która racjonalnie się temu przeciwstawiała. Później nie mogłoby powstać PiS, nie byłoby zwycięstwa w Warszawie, nie byłoby zwycięstwa w wyborach prezydenckich, co za tym idzie nie byłoby pierwszego naszego zwycięstwa, takiego względnego, w wyborach parlamentarnych w roku 2005. Krótko mówiąc, nie byłoby tego wszystkiego".

 

Na prośbę do zebranych, by zachowali pamięć o Lechu Kaczyńskim, zgromadzeni na konwencji odpowiedzieli kilkakrotnie: "Pamiętamy!".

 

Na liście PiS do Sejmu w okręgu nr 16 - Płock, którą otwiera minister zdrowia Łukasz Szumowski, znaleźli się sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, współtwórca CBA Maciej Wąsik oraz wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski. Są też m.in. posłowie: Maciej Małecki, Marek Opioła, Anna Cicholska, Waldemar Olejniczak i Robert Kołakowski. Kandydatem PiS do Senatu w okręgu nr 38 – Płock jest Marek Martynowski, a w okręgu nr 39 – Ciechanów Jan Maria Jackowski – obaj wieloletni senatorowie tej partii, zasiadający w izbie wyższej parlamentu także w obecnej kadencji. 

pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze