Jest śledztwo ws. "afery hejterskiej" w Ministerstwie Sprawiedliwości

Polska
Jest śledztwo ws. "afery hejterskiej" w Ministerstwie Sprawiedliwości
Polsat News

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo z zawiadomienia Lewicy ws. przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy zorganizowanej akcji dyskredytowania sędziów, w którą mieli być zaangażowani m.in. były już wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak oraz inni pracownicy resortu.

Rzeczniczka SLD Anna Maria Żukowska 20 sierpnia poinformowała, że Lewica składa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez wiceministra Łukasza Piebiaka polegającego na nielegalnym przetwarzaniu danych osobowych. Już następnego dnia prokuratura zdecydowała o wszczęciu śledztwa, o czym Żukowską poinformowała dzień później.


"Mam nadzieję, że sprawcy zostaną wykryci"


We wtorek rzeczniczka Sojuszu opublikowała na Twitterze pismo od śledczych.


"Postanowieniem Prokuratora z dnia 21 sierpnia 2019 r. wszczęte zostało śledztwo (…) w sprawie: przekroczenia uprawnień w okresie bliżej nieustalonym, jednak nie później niż 20 sierpnia 2019 r. w Warszawie przez funkcjonariuszy publicznych wykonujących funkcję w Ministerstwie Sprawiedliwości poprzez niedopuszczalne przetwarzanie danych osobowych działających tym na szkodę interesu publicznego i prywatnego" - poinformowała prokuratura.


"Mam nadzieję, że w toku śledztwa zostaną wykryci wśród funkcjonariuszy publicznych pracujących w ministerstwie sprawiedliwości sprawcy przekroczenia uprawnień oraz naruszenia ustawy o ochronie danych osobowych" - napisała na Twitterze Żukowska.

 

 

- Jest to dokument pochodzący z prokuratury, więcej informacji na tym etapie nie przekazujemy - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński, odnosząc się do tweeta Żukowskiej.

 

Jak dodał "zgodnie z procedurą, osoba, która złożyła zawiadomienie została poinformowana o decyzjach w tej sprawie, w tym przypadku o wszczęciu i takie zawiadomienie zostało do niej wysłane, natomiast musiała je odebrać dopiero teraz, po dwóch tygodniach, skoro ta informacja nigdzie wcześniej się nie pojawiła".


Kompromitujące materiały


Sprawa dotyczy kontaktu, jaki w mediach społecznościowych wiceszef MS Łukasz Piebiak miał zawrzeć z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza.


Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu, m.in. do mediów i sędziów, kompromitujących materiałów. Miało to się odbywać za wiedzą wiceministra. Po ujawnieniu rozmów przez Onet, Piebiak podał się do dymisji i zapowiedział pozew przeciw portalowi.


W sprawę mieli być także zaangażowani inni sędziowie i pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości.

 

W końcu sierpnia Onet podawał, że prokuratura okręgowa zabezpieczyła sprzęt elektroniczny w siedzibie resortu. - Potwierdzam, że w sprawie zabezpieczono sprzęt elektroniczny w siedzibie Ministerstwa Sprawiedliwości. Jednak o dalszych szczegółach na tym etapie postępowania dla dobra sprawy nie informujemy - mówił wtedy Łapczyński.

 

Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych "kto przetwarza dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do ich przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch". Z kolei zgodnie z Kodeksem karnym "funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". 

prz/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze