"To żenujące Bizancjum długo już nie pociągnie. Tlenu dla nowej lewicy będzie coraz więcej"

Polska
"To żenujące Bizancjum długo już nie pociągnie. Tlenu dla nowej lewicy będzie coraz więcej"
PAP/Radek Pietruszka

"Ludzie już nie akceptują feudalnych porządków w pracy, i nie tylko w pracy. Dwudziestolatkowie chcą żyć tak, jak ich rówieśnicy na Zachodzie. Oni nie kupią tego, że mają pokornie czekać kolejne 30 lat. Wiedzą, że nie są gorsi. Nie szukają autorytetów ani w Kościele, ani wśród elit. Chcą żyć po swojemu, bez zakłamania" - mówił w rozmowie z Piotrem Witwickim Adrian Zandberg, jeden z liderów Lewicy.

W rozmowie z Piotrem Witwickim w "Plus Minus", członek zarządu partii Razem mówił, że państwo nie zadbało o system powszechnych ubezpieczeń od suszy dla rolników. Według Zandberga, ubezpieczalnie konstruują umowy w taki sposób, że zawieranie ich nie opłaca się, pomimo dopłat z budżetu.

 

"Ludzie chcą żyć po swojemu"

 

"Ubezpieczenia trzeba regulować, a ludziom pomagać. Dlatego proponujemy w najbliższych latach pełne finansowanie ubezpieczenia suszowego dla małych i średnich gospodarstw, co powinno je upowszechnić" - poinformował Zandberg.

 

Na pytanie czy w "Polsce jest miejsce dla nowej lewicy", Zanberg zapewnił, że "będzie go coraz więcej", ponieważ "Polska się zmienia". Jak dodał, "ludzie nie akceptują już feudalnych porządków w pracy i poza nią" i "chcą żyć po swojemu, bez zakłamania".

 

"Oczywiście polityka nie zmieni się od razu, to potrwa. Ale to żenujące Bizancjum długo już nie pociągnie. Skończy się obwożenie polityków wojskowymi helikopterami, parady ku czci, cały ten kult liderów, biskupów... Tlenu dla nowej lewicy będzie coraz więcej" - zapewniał jeden z liderów Lewicy.

 

"Śpiewak chciał wyższego miejsca na liście"

 

Zanberg przypomniał, że na listach Lewicy są ludzie z różnych partii i różnych pokoleń. Jak zapewnił, wraz z liderem SLD udało się mu uzgodnić "sensowny, prospołeczny program", za którym politycy Sojuszu zobowiązali się głosować. "Ktoś woli głosować na liście Lewicy na kandydatów Razem? Bardzo się cieszę, teraz ma taką możliwość. Ta koalicja nie składa się z ludzi, którzy są identyczni" - dodał.

 

Na pytanie, dlaczego na listach Lewicy do Sejmu nie ma Jana Śpiewaka, Zanberg powiedział, że warszawski aktywista i były kandydat na prezydenta stolicy, chciał wyższego niż czwarte miejsca na liście. "Myślę, że Jan Śpiewak niezależnie od miejsca na liście walczyłby o mandat. Jeśli wierzyć sondażom, to lewicowa lista w Warszawie walczy o cztery mandaty. Ale to jego wybór" - mówił lider listy w Warszawie.

 

Jak przyznał, dzisiejszą promocję partii politycznych i ich programu można porównać do reklamowania zwykłego produktu - np. jogurtu. Według niego, płatne spoty wyborcze "nie powinny istnieć". "Mamy do czynienia z nierówną konkurencją. Jeżeli jedna partia dopiero startuje i nie ma nic, a druga wydaje na kampanię 30 mln zł, to gra nie toczy się na równych prawach" - zapewniał. Zanberg dodał, że jedyną szansą na zmianę tego systemu jest odejście od dotychczasowych realiów i ordynacji wyborczej.

bas/luq/ Rzeczpospolita/Plus Minus

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze