Krasnodębski o Dulkiewicz: alternatywne obchody to polskie warcholstwo

Polska

Organizację lokalnych uroczystości uświetniających 80. rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej w Gdańsku europoseł PiS prof. Zdzisław Krasnodębski nazwał "polskim warcholstwem". Gość Grzegorza Jankowskiego w programie "Punkt Widzenia" stwierdził, że "nigdzie nie jest tak, żeby samorządy chciały prowadzić własną politykę zagraniczną, historyczną".

Prof. Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany PiS, przyznał, że czuje się rozczarowany odwołaniem wizyty w Polsce przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Jak dodał rozumie, że zdecydowały czynniki wyższe. Wśród nich kampania prezydencka w USA, której reguły wymagają, aby prezydent USA był z obywatelami, gdy najnowszy huragan uderzy we Florydę.

 

Rozczarowanie nieobecnością Trumpa

 

- Myślę, że wszyscy chcielibyśmy, żeby tak ważny gość z tak dla nas istotnego kraju, najważniejszego naszego partnera, gwarantującego nam i całej Europie bezpieczeństwo, przyjechał na tę ważną dla nas uroczystość - powiedział Krasnodębski.

 

- Przyjadą [jednak - red.] inni znakomici goście, przede wszystkim Angela Merkel - powiedział Krasnodębski. Na oficjalnych obchodach 80. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej ma się w Polsce zjawić kilkudziesięciu światowych przywódców.

 

Polityk PiS nie zgodził się z opinią opozycji, która twierdzi, że reprezentacja polityków zagranicznych będzie "słaba".

 

- To kwestia opinii opozycji, wyraźnie chyba bez obecności Władimira Putina [tak uważa - red.] - stwierdził Krasnodębski, który przypomniał, że dziesięć lat temu na obchodach rosyjski przywódca rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem.

 

"Obóz rządzący był wtedy zachwycony przyjazdem Putina na obchody" - stwierdził Krasnodębski.


Poinformował także, że w mediach europejskich mają się ukazać opracowania, które przypomną rolę Polski w drugiej wojnie światowej.

- Są stawiane hipotezy, że moglibyśmy iść z Niemcami na Rosję. Mówi się, że nie musieliśmy walczyć. Ale zachowaliśmy się zgodnie z wartościami i zgodnie z honorem - powiedział Krasnodębski. Podkreślił, że akcja informacyjna w Europie odbędzie się dzięki Instytutowi Nowych Mediów.

 

Alternatywne obchody to "warcholstwo polskie"

 

- Skandaliczne warcholstwo polskie - powiedział Krasnodębski. - Bardzo ostre słowa, ale trafne. Bo wydaje mi się, że nigdzie tak na świecie nie ma, że samorządowcy chcą uprawiać własną politykę zagraniczną, własną politykę pamięci - powiedział Krasnodębski.

 

- Mówię to także w kontekście sporu o Westerplatte, miejsce karygodnie zaniedbane przez lata - dodał.

 

Chodzi o prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz i jej zapowiedź organizacji lokalnych obchodów rocznicy II wojny.

 

- Nie rozumiem dlaczego w takich akurat sprawach nie powinniśmy się zachowywać w sposób właściwy - powiedział.

 

- Jest jedna Rzeczpospolita Polska, ona prowadzi jedną polityke historyczną i jedną politykę zagraniczną, niezaleznie od tego, czy rząd, który rzadzi, jest z tego obozu, za którym głosowaliśmy, czy nie - powiedział polityk.

 

Opozycja zarzuca zbytnie zbliżenie z USA

 

Krasnodębski uznał za bezzasadne zarzuty opozycji, że zbytnie opieranie bezpieczeństwa państwa na sojuszu z USA, moz zaszkodzić krajowi.

 

- To jest prawo opozycji krytykowania i dyskutowania - zastrzegł. - Podzielam jednak to zdanie, że powinniśmy zabiegać o partnerów europejskich. Tylko, że jedno nie wyklucza drugiego. Również bezpieczeństwo Niemców, z którymi powinniśmy się przyjaźnić - jak nam zaleca Radosław Sikorski - zależy od parasola amerykańskiego - wyjaśnił.

 

- Niemcy są zaniepokojeni, że część wojsk USA mogłaby z terenu Niemiec być przeniesiona do Polski - przypomniał.

 

Uspokoił także, że nie ma szybkiego zagrożenia zbliżeniem pomiędzy krajami zachodniej Europy, a Rosją.

 

- Nie istnieje coś takiego jak Zachód jako coś jednolitego - podkreślił i dodał, że interesy są różne, ale na razie politycy są zgodni, że za wcześnie jest na traktowanie Rosji jako pełnoprawnego partnera.

 

- Są tacy, m.in. [kanclerz Niemiec - red.] Angela Merkel, którzy realistycznie uważają, że dopóki Rosja nie zmienia swojego stanowiska i nadal okupuje Krym, to nie ma możliwości zniesienia sankcji - podkreślił.

 

Koalicja opozycji mimo wygranej PiS

 

Krasnodębski przyznał, że możliwy jest wariant wygranej PiS, a jednocześnie utworzenia koalicji partii opozycyjnych, które przejmą rządy po wyborach.

 

- Wyobrażam, sobie taką czarną możliwość. My zrobimy wszystko, aby do tego nie doszło - powiedział europoseł PiS.

 

Jak stwierdził tak radykalna zmiana polityczna w Polsce wpłynęłaby nie tylko na sytuację w kraju, ale spowodowałaby także zmiany w polityce Unii Europejskiej.

 

- Polska odgrywa dużą rolę w zmianie, w dążeniu do reformy Unii Europejskiej. W Polsce oznaczałoby to powrót do słabości rządów Platformy Obywatelskiej - dodał Krasnodębski. Jego zdaniem rząd PO "nigdy nie kierował się strategią, a wyłącznie sondażami".

hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze