PO-KO: MS na razie nie chce ujawnić dokumentów; Wójcik: nie da się ich przygotować w jeden dzień

Polska
PO-KO: MS na razie nie chce ujawnić dokumentów; Wójcik: nie da się ich przygotować w jeden dzień
PAP/Piotr Nowak

MS na razie nie chce ujawnić dokumentów w ramach kontroli poselskiej; mamy dostać je w przyszłym tygodniu - mówili posłowie PO-KO. Wiceszef resortu Michał Wójcik zapewnił, że wszystkie dokumenty zostaną ujawnione, ale materia jest szeroka i nie da się ich przygotować w jeden dzień.

Posłowie PO-KO Mariusz Witczak, Joanna Augustynowska i Arkadiusz Myrcha, którzy weszli w piątek do resortu sprawiedliwości.  Spotkali się też z wiceszefem resortu Michałem Wójcikiem.

 

Politycy domagali się pełnego wglądu w dokumentację znajdującą się w resorcie sprawiedliwości i informacji m.in. o księdze wejść i wyjść, o tym, czy Łukasz Piebiak już po swej dymisji mógł używać jeszcze służbowego telefonu i komputera oraz informacji o umowach cywilno-prawnych.

Na briefingu poseł Witczak mówił, że dymisja dotychczasowego wiceszefa MS Łukasza Piebiaka "w żaden sposób nie kończy tej afery siania nienawiści i dyskredytowania ludzi". - Ta afera musi być bardzo precyzyjnie wyjaśniona i będziemy bardzo precyzyjnie każdą kwestię badać i analizować - oświadczył poseł PO.

 

"To sytuacja absolutnie skandaliczna"


Dodał, że w sprawie hejtu wobec niektórych sędziów zostały złamane przepisy dotyczące ochrony danych osobowych, przepisy Kodeksu karnego m.in. ws "przekroczenia uprawnień, nękania, siania nienawiści".

- To sytuacja absolutnie skandaliczna. Afera związana z próbą dyskredytowania przy pomocy aparatu państwa niepokornych sędziów, próba zniszczenia ich życia osobistego przypomina nam najmroczniejsze czasy lat 50 - powiedział Witczak dodając, że "takie zjawiska nie mogą być tolerowane w demokratycznym państwie, prawa które jest członkiem UE".

Zapowiedział, że posłowie PO będę "bardzo precyzyjnie sprawdzać dokumenty dotyczące tej afery", a jeszcze w piątek spotkają się z wiceministrem Wójcikiem, z którym chcą rozmawiać m.in. o budżecie MS, o wydatkach tego resortu.


Poseł Myrcha dodał, że jeśli premier Mateusz Morawiecki i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro myślą, że dymisja Piebiaka "zakończyła tę aferę, to są w głębokim błędzie". - Widać doskonale, że ta zorganizowana grupa, która sama siebie na komunikatorze nazwała "kastą" funkcjonowała w sposób zorganizowany nie tylko w Ministerstwie Sprawiedliwości, ale także w Krajowej Radzie Sądownictwa i co gorsza jeszcze w Sądzie Najwyższym - mówił poseł.

- To wszystko dotyczyło osób, które były bezpośrednio związane z ministrem Ziobrą i które często obejmowały funkcje z jego bezpośredniego nadania - powiedział Myrcha.

Oświadczył, że posłowie opozycji "domagają się pełnego wglądu w dokumentację" znajdującą się w resorcie sprawiedliwości i informacji m.in. o księdze wejść i wyjść, o tym, czy Piebiak już po swej dymisji mógł używać jeszcze służbowego telefonu i komputera oraz informacji o umowach cywilno-prawnych.

 

"Dokumenty nie zostały przygotowane"

 

Po spotkaniu z wiceministrem Wójcikiem, Witczak poinformował, że posłowie dostali zapewnienie, że w przyszłym tygodniu dostaną dokumenty, o które wnioskowali.

 

Z kolei Myrcha zwracał uwagę, że część z tych dokumentów, dostępnych jest "od ręki, bo są prowadzone w elektronicznym systemie". - Mimo to one na to spotkanie nie zostały przygotowane. To daje pierwszy sygnał, że ministerstwo na razie tych dokumentów nie chce ujawnić - ocenił. "To zapala sygnalizacyjną lampkę, że coś w tym temacie może ministerstwo chcieć ukrywać. Nie zakładam złych intencji, ale takie są fakty - dodał.

 

Polityk zauważył też, że w sprawie Piebiaka resort sprawiedliwości nie wszczął postępowania wyjaśniającego. - Jest całkowita bierność kierownictwa resortu, pomimo że były już podsekretarz stanu posługuje się określeniem "szef", co w naturalny sposób rodzi przeświadczenie, że jest mowa bądź o ministrze Ziobrze, bądź o premierze Morawieckim - dodał.

 

- Dziś nawet nie uzyskaliśmy odpowiedzi na to, czy po dymisji pan wiceminister Piebiak odwiedzał resort, odwiedzał swój gabinet. Nie otrzymaliśmy jednoznacznej odpowiedzi - podkreślił poseł PO-KO.

 

Witczak mówił też, posłowie opozycji przekazali Wójcikowi, że dzisiaj obywatele mają prawo bać się, jacy sędziowie trafiają do sądów "w ramach wszystkich zmian ustrojowych wprowadzonych niezgodnie z konstytucją i unijnym prawem", i jacy sędziowie "trafiają przez »neoKRS« do wymiaru sprawiedliwości". "Kondycja intelektualna, psychiczna bardzo wielu osób nie daje nam najmniejszej gwarancji na to, że w polskich sądach po wszystkich zmianach możemy mieć do czynienia z równoważonymi, niezawisłymi, niezależnymi sędziami" - dodał.

 

Wójcik: nieprawdopodobnie szeroka materia

 

Wiceminister Wójcik powiedział dziennikarzom po spotkaniu, że materia, o którą pytają posłowie PO-KO jest "nieprawdopodobnie szeroka" i nie da się przygotować wszystkich dokumentów w godzinę, dzień, czy dwa dni. - Ale oczywiście my jesteśmy transparentni, przejrzyści w tym zakresie. Nie ma żadnego problemu jesteśmy gotowi ujawnić wszystkie dokumenty, tutaj nie ma żadnej tajemnicy - dodał.

 

Jak mówił wiceszef resortu sprawiedliwości, "nie ma żadnego problemu", żeby ujawnić wszystkie umowy cywilno-prawne, jednak są to "dziesiątki, jeżeli nie setki tysięcy stron". - Tego nie da się przygotować w godzinę, w dzień, czy dwa - dodał.

 

- Jeżeli chodzi o kwestie dotyczące materiałów związanych z byłym wiceministrem sprawiedliwości panem Łukaszem Piebiakiem, kwestii dymisji - oczywiście nie widzimy żadnych problemów żeby udostępnić te dokumenty dotyczące dymisji. Minister sprawiedliwości (Zbigniew Ziobro) podjął natychmiastową decyzję i to jest ta różnica w standardach z opozycją - mówił Wójcik.

 

- Jest też prośba o to, żeby przedstawić rejestr wejść do Ministerstwa Sprawiedliwości za ostatnie cztery lata. W samym Ministerstwie Sprawiedliwości pracuje około tysiąca osób. Dziennie takich wejść i wyjść z ministerstwa jest kilka, do kilkunastu tysięcy - mówił Wójcik.

 

- Jeżeli posłowie PO życzą sobie, żebyśmy przedstawili takie informacje, nie widzę problemu, ale logika jest oczywista, że tego nie da się przygotować w godzinę, dzień, czy dwa dni - podkreślił

dk/bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze