Truskolaski o manifestacji lewicy w Białymstoku: lans polityczny zrobiony na naszym nieszczęściu

Polska

- Mogę to wydarzenie, które zgromadziło sporo ludzi, ocenić pozytywnie, ale tylko tych, którzy byli pod sceną. Tych, którzy byli na scenie uważam, że to był lans polityczny zrobiony na naszym nieszczęściu - powiedział w programie "Polityka na Ostro" prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

- Nie zgadzamy się na przemoc, solidarność jest naszą największą bronią, jesteśmy nie do zatrzymania, my zwyciężymy - mówili w niedzielę w Białymstoku liderzy Wiosny, SLD i Lewicy Razem podczas wiecu pod hasłem "Polska przeciw przemocy".


- Dlaczego nie było ich w sobotę 20 lipca? To wtedy bito ludzi, powinni być na tym marszu - podkreślił prezydent.


- W tej chwili to już jest... nie chcę politycznie nikogo oceniać, ale nawet jeśli mieli dobre intencje, to i tak większość oceni to jako działanie polityczne - dodał.


"A może ktoś zechce, żeby stało się tak jak w Gdańsku?"


Prezydent Białegostoku złożył w piątek zawiadomienie do prokuratury ws. gróźb karalnych we wpisie w mediach społecznościowych po sobotnim Marszu Równości radnego sejmiku Sebastiana Łukaszewicza (PiS).


Na początku tygodnia podobne zawiadomienie do prokuratury złożył poseł PO-KO Krzysztof Truskolaski, syn prezydenta Białegostoku. W jego ocenie ten wpis to groźba karalna, pomówienie i znieważenie funkcjonariusza publicznego.


Chodzi o zamieszczoną w mediach społecznościowych przez Łukaszewicza po sobotnim Marszu Równości w Białymstoku grafiki, na której jest zdjęcie z parady oraz napis "Truskolaski! Białostoczanie ci tego nie wybaczą!".


- Odbieram to jako groźbę karalną. To tak jak "non possumus" wywołało agresję, tak tutaj "nie wybaczymy", to znaczy ukarzemy. A może ktoś zechce, żeby stało się tak jak w Gdańsku? Obawiam się o swoje życie i zdrowie - powiedział Truskolaski.


"Nie było woli rozmowy duchownych"


- Było "non possumus", przez dwa tygodnie w niedzielę z prawie wszystkich ambon przekazywano, że nie można pozwolić na Marsz Równości. Oceniam to bardzo źle - zaznaczył prezydent.


Jak dodał, "dzwoniłem do sekretarza jednego i drugiego arcybiskupa mówiąc, jakie jest prawo, ale tylko z sekretarzami rozmawiałem. Nie było woli spotkania się duchownych i do tej pory jej nie ma". - Jeżeli taka wola się pojawi, to na pewno się spotkamy, ale to nie będzie z mojej strony miła rozmowa - stwierdził.

prz/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze