Wzajemne oskarżenia prezydenta Białegostoku i marszałka woj. podlaskiego. W tle "Marsz Równości"

Polska
Wzajemne oskarżenia prezydenta Białegostoku i marszałka woj. podlaskiego. W tle "Marsz Równości"
PAP/Artur Reszko, Polsat News

Marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki złożył w środę zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego. W ocenie marszałka, miał on nie dopełnić obowiązków w związku z "Marszem Równości". Tymczasem Truskolaski również chce złożyć wniosek do prokuratury, lecz dotyczący Kosickiego.

Marszałek Kosicki złożył w środę zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ. Dotyczy ono możliwości popełnienie przestępstwa przez prezydenta Białegostoku "polegającego na zaniechaniu podjęcia czynności określonych w ustawie z dnia 24 lipca 2015 r. Prawo o zgromadzeniach w stosunku do zgromadzenia publicznego zgłoszonego pod nazwą »Pierwszy Białostocki Marsz Równości« organizowanego w dniu 20 lipca 2019 r. w Białymstoku, czyli przestępstwa określonego w art. 231 §1 kk".

 

Artykuł 231 Kodeksu karnego mówi o tym, że "funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

 

W poniedziałek podczas konferencji prasowej Kosicki mówił, iż - w jego ocenie - prezydent Białegostoku nie dopełnił obowiązków nie wydając decyzji o zakazie marszów 20 lipca, wiedząc, że ich organizacja może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

 

Truskolaski: koncentruję się na złożeniu zawiadomienia na Kosickiego

 

Jednocześnie Truskolaski zapowiedział, że złoży zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przedstawicieli PiS w organach władzy samorządowej podczas Marszu Równości w Białymstoku.

 

W jego ocenie, materiały jednoznacznie pokazują czynny udział w ustawianiu blokad przeciw marszowi przez marszałka województwa Artura Kosickiego, radnego klubu PiS w sejmiku Sebastiana Łukaszewicza, a także p.o. dyrektora gabinetu marszałka Roberta Jabłońskiego oraz radnego miejskiego Henryka Dębowskiego.

 

W środę Truskolaski powiedział, że na razie koncentruje się na złożeniu zawiadomienia dotyczącego Kosickiego. - Na razie nad innymi nie pracujemy - dodał.

 

Mówił, że razem z prawnikami pracuje nad zawiadomieniem, nie wykluczył, że zostanie złożone do końca tego tygodnia. - Analizowane jest, czy nie mogą być postawione jakieś inne zarzuty łamania prawa - mówił.

 

"Działałem w stu procentach zgodnie z prawem"

 

- Uważam, że pan marszałek naciskał na mnie, abym wydał zakaz ("Marszu Równości" - red.). To jest również niedopuszczalne. Tak to odbieram, a mogę tak odbierać i powinienem tak odbierać, że był to silny nacisk, silna presja. Nie można na organ naciskać, żeby wydał taką czy inną decyzję. Jest to działanie bezprawne - mówił Truskolaski.

 

Zapowiedział też, że jeżeli marszałek Kosicki zgodnie z zapowiedziami złoży do prokuratury zawiadomienie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez prezydenta Białegostoku, to będzie go skarżył.

 

- To jest absolutnie bezpodstawne, ja działałem w stu procentach zgodnie z literą prawa - mówił.

 

Truskolaski: marsz przed "Piknikiem Rodzinnym" był nielegalny

 

W jego ocenie, to skandal, że będzie go oskarżać osoba, która sama nawoływała do łamania prawa i bezprawnie - w ocenie Truskolaskiego - zorganizowała przemarsz.

 

Chodzi o sobotni przemarsz ulicami miasta, który poprzedzał "Piknik Rodzinny" organizowany przez marszałka województwa podlaskiego jako alternatywa dla Marszu Równości. Truskolaski powiedział, że ten przemarsz nie był zarejestrowany w magistracie, więc był nielegalny. Dodał, że skieruje też pismo z pytaniem do szefowej MSWiA Elżbiety Witek, dlaczego ten przemarsz zabezpieczała policja.

 

We wtorek poseł PO-KO Krzysztof Truskolaski, syn prezydenta, złożył do prokuratury zawiadomienie w sprawie gróźb karalnych pod adresem jego i prezydenta Białegostoku zawartych według niego we wpisie, który po sobotnim "Marszu Równości" zamieścił w mediach społecznościowych radny sejmiku Sebastian Łukaszewicz (PiS).

 

Możliwe zawiadomienie na radnego PiS

 

Radny miał zamieścić w mediach społecznościowych grafikę, na której jest zdjęcie z parady oraz napis "Truskolaski - białostoczanie ci tego nie wybaczą", do grafiki został dodany też przez radnego komentarz: "Pamiętajcie, że to jeszcze nie jest koniec".

 

Tadeusz Truskolaski też zapowiadał złożenie takiego zawiadomienie. - To jest po pierwsze mowa nienawiści, po drugie odbieram to jako groźbę - podkreślił.

 

- W tej sytuacji, kiedy doszło do przemocy, kiedy doszło do polowania na ludzi, jeżeli ktoś komuś nie wybaczy, to znaczy co? To znaczy, że będzie starał się w jakiś sposób zemścić, tak? Zemsta, rozumiem, że ma jakiś charakter fizyczny. Tak to odbieram - powiedział i dodał, że jeśli będzie potrzeba, on także złoży dodatkowe zawiadomienie w tej sprawie.

 

Zamieszki na "Marszu Równości"

 

"Pierwszy Marsz Równości" przeszedł ulicami Białegostoku w sobotę po południu. Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.

 

Podlaska policja do środy rano zidentyfikowała już 72 osoby, które łamały w sobotę prawo. Na stronie policji, opublikowane zostały wizerunki kolejnych poszukiwanych osób.

wka/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze