"Takie słowa nie powinny paść". Rzecznik rządu o zdymisjonowanym wiceministrze

Polska

- - Takie słowa nie powinny paść. Takie wypowiedzi nie mogą mieć miejsca w sferze publicznej - powiedział rzecznik rządu Piotr Müller o słowach Andrzeja Stanisławka, wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego, który stwierdził, że uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły średniej, "mogą poszukać odpowiedniej za granicą". Po tej wypowiedzi podał się on do dymisji, a premier ją przyjął.

Stanisławek poinformował we wtorek po południu w mediach społecznościowych, że podaje się do dymisji. O tym, że premier Mateusz Morawiecki przyjął dymisję Müller poinformował na Twitterze chwile po programie.

 

Rzecznik zaznaczał, że podobne słowa "często padały ze strony Platformy Obywatelskiej". - Pamiętamy słowa o mirabelkach, szczawiu i chodzeniu do lekarza dla rozrywki - mówił gość Bogdana Rymanowskiego Piotr Müller. - Wtedy mocnych konsekwencji nie było, przy naszych zawsze takie mocne konsekwencje będą, bo takie wypowiedzi są przeciwne polityce rządu - dodał rzecznik. 

 

"100 tysięcy więcej miejsc niż osób, które się rekrutują"

 

Jednocześnie Müller odniósł się do sytuacji w szkołach ponadpodstawowych, zapewniając, że "jest 100 tysięcy więcej miejsc niż osób, które się rekrutują", a "liczba nauczycieli po reformie się zwiększyła".

 

 

- Zawsze, co roku, te zasady są w różnych miastach ustalane w ten sposób, że te limity są różnie ustawiane, więc to zależy, czy jest na przykład trzy czy więcej szkół do wskazania. Natomiast warto podkreślić, że to samorząd terytorialny decyduje o tym, w jaki sposób organizuje konkretne szkoły, czy zwiększa na przykład liczbę oddziałów i w jaki sposób organizuje miejsca po byłych gimnazjach - zapewnił.

 

Na uwagę, że można traktować jego słowa jako spychanie odpowiedzialności na samorząd, podczas gdy były zapewnienia ówczesnej minister edukacji Anny Zalewskiej, że po reformie nie będzie żadnych problemów, Müller powiedział, że MEN przygotowało "takie warunki finansowe, organizacyjne i prawne, aby tego problemu nie było".


Müller podkreślił, że rząd nie umywa rąk w tej sprawie, tylko wskazuje wyraźnie, że to jest kompetencja samorządu terytorialnego "w zakresie konkretnej już organizacji poszczególnych oddziałów klasowych czy szkół".

 

Pytany, czy rząd lub kuratoria oświaty mogłyby pomóc, Müller powiedział, że "z jednej strony samorząd terytorialny mówi o tym, że rząd nie powinien się wtrącać do tego, by organizować życie szkół w bardzo szczegółowy sposób, a z drugiej strony, gdy to pole jest oddawane samorządowi i decyzje są po jego stronie, to jest mowa o tym, że to rząd ma rozwiązywać te problemy".

 

- Pod względem finansowym, organizacyjnym, prawnym, wszystkie możliwości, aby samorząd odpowiednio to zorganizował istnieją, w związku z tym tu ważna jest dobra wola tych samorządów - dodał Müller.

 

Rzecznika rządu spytano, czy minister edukacji powinien "zrobić jakieś spotkanie, by rząd mógł pomóc". - Wiem, że minister Piontkowski będzie spotykał się z włodarzami większych miast i rozmawiał z nimi tak, by zachęcić ich do tego, by rozwiązać tę kwestię. Bo naszą wspólną troską, samorządu i rządu, jest to, by jak najmniej osób czuło rozczarowanie w związku z tymi wyborami do szkół ponadpodstawowych - dodał Müller.

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" dostępne są w zakładce Programy.

jm/luq/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze