Kuria płocka: Marek Lisiński ofiarą księdza pedofila

Polska
Kuria płocka: Marek Lisiński ofiarą księdza pedofila
Polsat News

Kuria płocka poinformowała na swojej stronie, że Marek Lisiński, były prezes fundacji "Nie lękajcie się" był molestowany seksualnie przez kapłana. Oświadczenie ma związek z ustaleniami portalu wp.pl, który napisał, że współautor raportu o pedofilii w Kościele miał najpierw pożyczyć od proboszcza pieniądze, a dopiero potem oskarżyć go o pedofilię. W tej sprawie kapłana bronią wierni i rodzina.

Kuria płocka opublikowała na swojej stronie internetowej oświadczenie w sprawie Marka Lisińskiego.

 

Kuria: wina księdza potwierdzona

 

"Wina duchownego oskarżonego o molestowanie Pana Marka Lisińskiego została potwierdzona podczas prowadzonego przed Sądem Biskupim w Płocku postępowania. Poczynione ustalenia zostały zatwierdzone przez watykańską Kongregację Nauki Wiary" - napisano w oświadczeniu.

 

"W opisanej sprawie zarówno zebrane materiały, jak i postawa oskarżonego duchownego w toku postępowania kanonicznego, dały podstawy do uznania Pana Marka Lisińskiego za ofiarę molestowania seksualnego" - wyjaśniła kuria w swoim oświadczeniu, które podpisała dr Elżbieta Grzybowska rzecznik Kurii Diecezjalnej Płockiej.

 

Były prezes Fundacji "Nie lękajcie się" Marek Lisiński miał pożyczyć pieniądze od księdza, którego potem oskarżył o wykorzystywanie seksualne - ujawniła Wirtualna Polska. Według portalu Marek Lisiński miał w 2007 roku "wzbudzić litość" proboszcza parafii w Korzeniu niedaleko Płocka. Miał się przedstawić jako były ministrant, który poszukuje pieniędzy na leczenie chorej żony. Proboszcz miał udzielić mu pożyczki wysokości 23 tys. zł.

 

Ksiądz zorientował się, że został wprowadzony w błąd i zażądał zwrotu pożyczki. Lisiński miał - według Wirtualnej Polski - zobowiązać się pisemnie do jej zwrotu, lecz potem zgłosił się do płockiej kurii z doniesieniem o molestowaniu przez tego samego księdza. Miało do niego dochodzić w czasie, kiedy Lisiński w latach 1980-81 był ministrantem.

 

Wirtualna Polska ustaliła, że w winę duchownego nie wierzą ani parafianie, ani rodzina, którzy utrzymują, że do ukarania proboszcza doszło bez dowodów.

 

Lisiński kasuje wpisy z Facebooka

 

"Zostałem w to wszystko wrobiony. Marek Lisiński jest osobą, która udaje ofiarę" - powiedział Wirtualnej Polsce ksiądz, który obecnie jest na emeryturze.

 

Fundacja "Nie lękajcie się " Marka Lisińskiego opublikowała raport i mapę pedofilii w Kościele. Lisiński ustąpił ze stanowiska prezesa fundacji po tym jak Gazeta Wyborcza napisała, że wyłudził pieniądze od ofiary księdza pedofila.

 

"W związku z artykułem w »Gazecie Wyborczej«, oświadczam: nigdy nie wyłudziłem od nikogo pieniędzy. Jeśli pożyczka zawarta pomiędzy dwoma podmiotami prawnymi z terminem zwrotu do grudnia 2019 jest wyłudzaniem? Zostawiam do Państwa oceny" - napisał w oświadczeniu na Facebooku Marek Lisiński, były szef Fundacji "Nie Lękajcie Się". Oświadczenie z Facebooka zostało jednak usunięte w poniedziałek wczesnym popołudniem.

 

W lutym Marek Lisiński wraz z posłanką Joanną Scheuring-Wielgus (Teraz!) pojechał do Watykanu, gdzie wręczył papieżowi Franciszkowi raport o pedofilii w Polskim Kościele.

 

- Powiedziałem papieżowi, że jestem ofiarą z Polski. Spojrzał mi w oczy, spuścił wzrok i pocałował mnie w rękę. Byłem w szoku. Oczy mu się zaszkliły, było widać smutek. Doceniam ten gest, ale dalej stoimy na stanowisku: zero tolerancji w Kościele dla pedofilii, bo to się ciągle dzieje - powiedział wtedy Polsat News Marek Lisiński wtedy jeszcze prezes fundacji "Nie lękajcie się".

 

- Nagle zostaliśmy poproszeni, wyprowadzono nas za barierki, staliśmy w głównym miejscu i papież podszedł do nas - relacjonował Lisiński w rozmowie z reporterką "Wydarzeń" Agnieszką Milczarz relacjonował przebieg audiencji z 20 lutego Lisiński.

 

Marek Lisiński był także jednym z inicjatorów powstania komisji do zbadania pzypadków pedofilii w polskim kościele.

 

hlk/ Wirtualna Polska, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze