W Londynie zatrzymano ponad 200 uczestników protestu na rzecz klimatu

Świat

Ponad 200 osób zostało zatrzymanych w drugim dniu paraliżujących centrum Londynu protestów przeciwko bierności wobec zmian klimatu. Demonstrujący zablokowali m.in. słynne skrzyżowanie na Oxford Circus, most Waterloo i okolice placu Trafalgar.

Londyńska policja metropolitalna argumentowała, że przeciągające się demonstracje grupy Extinction Rebellion (Rebelia przeciwko wyginięciu) są uciążliwe dla życia mieszkańców stolicy. Wskazano, że konieczne było zawieszenie 55 tras autobusów, w wyniku czego zakłócenia odczuło ponad 500 tys. osób.


Większość z zatrzymanych trafiła w ręce policji w związku z zakłócaniem ruchu drogowego, gdy zablokowali pasy ruchów, m.in. stawiając na nich rośliny i namioty. Część protestujących przykuło się łańcuchami do stojących w korkach samochodów lub przykleiło do jezdni.


Pomimo działań policji większość lokalizacji, w których odbywają się demonstracje, wciąż jest zablokowanych przez aktywistów.


Policja ostrzegła, że protesty mogą być kontynuowane nawet tygodniami, jednak funkcjonariusze próbują zawęzić je do jednego miejsca, przy łuku triumfalnym Marble Arch w pobliżu Hyde Parku.

 

Burmistrz "wielce zaniepokojony"


Od środy demonstranci - którzy deklarują, że ich planem jest "kreatywne zakłócenie" normalnego funkcjonowania brytyjskiej stolicy - planują także próby zablokowania londyńskiego metra.


W oświadczeniu dla mediów burmistrz stolicy Sadiq Khan powiedział, że choć podziela opinię o konieczności podjęcia szybkiego działania przeciwko zmianom klimatu, jest tymi planami "wielce zaniepokojony".


- Takie uderzenie w transport publiczny może tylko zaszkodzić tej bliskiej nam wszystkim sprawie (...), a także stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa londyńczyków, i nalegam, by każda osoba, która to rozważa, przemyślała to ponownie - podkreślił. Wskazał, że "miliony mieszkańców korzystają z sieci metra w codziennym życiu".

 

Zniszczyli drzwi wejściowe do siedziby Shell


W poniedziałek zatrzymano pięciu demonstrantów, gdy zniszczone zostały drzwi wejściowe do siedziby potentata rynku paliwowego, brytyjsko-holenderskiej firmy Shell. Organizatorzy akcji tłumaczyli, że decyzja o takim działaniu została podjęta świadomie, by proces w tej sprawie był kolejną okazją do zwiększenia świadomości zagrożeń związanych ze zmianami klimatu.


Niedawno przedstawiciele Extinction Rebellion rozebrali się w brytyjskiej Izbie Gmin, próbując przerwać jedną z debat dotyczących planowanego wyjścia kraju z Unii Europejskiej.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze