Część nauczycieli "S" przystąpiła do strajku. "Nie wiemy, co jest w porozumieniu z rządem"

Polska
Część nauczycieli "S" przystąpiła do strajku. "Nie wiemy, co jest w porozumieniu z rządem"
PAP/Adam Warżawa

Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania zaapelowała w poniedziałek do swoich członków-nauczycieli o nieprzyłączanie się do akcji strajkowej prowadzonej przez inne centrale związkowe. Poinformowała, że rząd zrealizował większość postulatów "S", a porozumienie zawarte z rządem jest korzystne. Mimo to z województw spływają kolejne informacje o członkach "S", którzy przystąpili do strajku.

W niedzielę przedstawiciele strony rządowej z wicepremier Beatą Szydło i reprezentanci "S" z szefem krajowej oświaty i wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszardem Proksą na czele podpisali porozumienie. Zakłada ono, że od września po wdrożeniu podwyżki wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela stażysty wyniesie 2780 zł, kontraktowego - 2860 zł, mianowanego - 3248 zł, dyplomowanego - 3815 zł.

 

"Kto czuje taką potrzebę, może strajkować"

 

- Wielu członków nauczycielskiej "S" w regionie śląsko-dąbrowskim, mimo porozumienia zawartego w niedzielę wieczorem przez związek z rządem, podjęło w poniedziałek strajk - potwierdził przewodniczący tej sekcji w regionie Lesław Ordon.

 

- Nie zachęcamy do strajku, ale każdy, kto czuje taką potrzebę, może strajkować i część organizacji międzyzakładowych podjęła taką decyzję - powiedział, podkreślając, że na razie nie sposób określić skali udziału "S" w proteście. Związek dopiero gromadzi dane.

 

- Opinie wśród naszych członków są bardzo podzielone. Jest grupa przeciwników strajku, inni uważają, że niedzielne porozumienie jest niewystarczające i trzeba strajkować. Nie potrafię w tej chwili powiedzieć, które głosy przeważają - dodał Ordon. Wskazał, że wiele głosów krytycznych padło też w związku z późną godziną rozpoczęcia niedzielnych rozmów i podpisania porozumienia.

 

"Być może ktoś z rozpędu się dzisiaj wpisał na listę strajkujących"

 

- Struktury oświatowej "Solidarności" w Inowrocławiu i Toruniu miały porozumienia z Związkiem Nauczycielstwa Polskiego i tam najprawdopodobniej ci nauczyciele przystąpili do strajku ZNP. Jeżeli chodzi o Włocławek, to również wiem z informacji od członków związku, że są przypadki przystąpienia do strajku. Wiele osób jednak na pewno słuchało wczoraj wypowiedzi naszego przewodniczącego i do tego strajku nie przystąpi. Tutaj chodzi o indywidualną decyzją każdego pracownika - powiedział szef toruńsko-włocławskiej sekcji oświatowej Solidarności Wojciech Jaranowski.

 

Dodał, że sytuacja jest różna w poszczególnych miastach i szkołach.

 

- Być może ktoś z rozpędu się dzisiaj wpisał na listę strajkujących, a jutro już tego nie zrobi. Takim prawdziwym sprawdzianem dla tego strajku będzie dzień egzaminów, czyli 10 kwietnia. Wtedy się okaże czy nasi członkowie i inni niezrzeszeni dalej będą chcieli strajkować - wskazał.

 

W jego ocenie, "strajk rozstrzygnie się 10 kwietnia".

 

- Jest komunikat ws. porozumienia z rządem na stronie sekcji krajowej związku. Pojawiają się bowiem dezinformujące wpisy, że my się zgodziliśmy na podwyższenie pensum, co jest oczywiście nieprawdą. Podpisaliśmy tylko to, co wynegocjowaliśmy kilka dni wcześniej. Ostatnia - piątkowa propozycja - nie była dla nas do przyjęcia. Możemy rozmawiać o nowym systemie wynagradzania, który chcemy, aby był powiązany ze średnią krajową - stwierdził Jaranowski.

 

"Decydują ludzie na dole"

 

- Mimo podpisanego porozumienia z rządem nasze organizacje związkowe nie podjęły uchwał o odwołaniu strajku. Oczywiście decydują ludzie na dole, to oni dziś rano przychodząc do szkoły lub podejmują strajk albo nie - powiedziała Danuta Utrata, przewodnicząca międzyregionalnej sekcji oświaty i wychowania w NSZZ "Solidarność" Dolny Śląsk.

 

Dodała, że taki strajk członków związków może dotyczyć kilkuset szkół w regionie. - Jeździmy po szkołach, zbieramy dane. W południe zaplanowaliśmy posiedzenie w tej sprawie - powiedziała Utrata.

 

Potwierdziła, że z jej informacji wynika, iż podobna sytuacja jest w kilku innych regionach, m.in. w Wielkopolsce, na Pomorzu i Podlasiu.

 

"Nie wiemy, co jest w tym porozumieniu"

 

Szefowa wielkopolskiej oświatowej Solidarności Izabela Lorenz-Sikorska powiedziała w poniedziałek, że "ludzie są oburzeni tym, w jaki sposób podpisane zostało porozumienie, że to się odbyło bez konsultacji". - Nie ma zgody ludzi na to. Jest potrzeba zwołania nadzwyczajnego zwołania delegatów z wnioskiem o odwołanie Ryszarda Proksy z funkcji przewodniczącego sekcji krajowej - poinformowała Lorenz-Sikorska.

 

- Nie wiemy, co jest w tym porozumieniu, które zostało podpisane; te informacje, które do nas docierały przez media nie są zadowalające - to nie są nasze postulaty - podkreśliła.

 

- Każda z organizacji osobno wchodziła w spór zbiorowy z pracodawcą, przeprowadziliśmy całą procedurę sporu zbiorowego zgodnie z prawem. Członkowie naszego związku oczekują, że ten strajk się odbędzie - i on się dzieje. Jestem w tej chwili w szkole, w której pracuję, podpisałam listę strajkujących, jest ze mną sporo pracowników - strajkujemy - dodała Lorenz-Sikorska.

 

W Wielkopolsce oświatowa Solidarność liczy ok. 4 tys. osób.

 

"To się nie może odbywać przez media"

 

Przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Regionu Gdańskiego Wojciech Książek poinformował, że w większości z ok. 300 szkół w Pomorskiem, gdzie przeprowadzone były wcześniej referenda strajkowe z udziałem "S", nauczyciele zrzeszeni w "Solidarności" przystąpili w poniedziałek do strajku.

 

- Podpisanie porozumienia z rządem nie oznacza jeszcze automatycznie zawieszenia sporu zbiorowego przez poszczególne organizacje związkowe. To się nie może odbywać przez media. Na razie nie znamy szczegółów podpisanego w niedzielę wieczorem porozumienia - wyjaśnił Książek.

 

"Nie było żadnej uchwały, która by nam zakazywała strajkować"

 

Ze wstępnych sygnałów wynika, że większość członków NSZZ "Solidarność", mimo podpisania porozumienia z rządem, podjęła w poniedziałek strajk w szkołach - poinformowała szefowa regionalnej sekcji oświaty i wychowania na Warmii i Mazurach Bożena Kowalska.

 

Jak zaznaczyła, dokładne dane są jeszcze zbierane od poszczególnych międzyzakładowych organizacji związkowych. Jednak - w jej ocenie - zapewne większość z ponad 2 tys. członków związku w regionie przystąpiła do strajku w szkołach.

 

- Ja też pojechałam rano do swojej szkoły i podpisałam listę strajkujących - mówiła.

 

Zdaniem Kowalskiej, porozumienie podpisane ze stroną rządową nie spełnia oczekiwań związkowców w regionie.

 

Jak przypomniała, jeszcze pod koniec marca uchwały o proklamowaniu strajku podjęło 15 z 17 organizacji międzyzakładowych warmińsko-mazurskiej "Solidarności".

 

- Nawet jeśli pan przewodniczący Proksa podpisał wczoraj porozumienie, to nie było żadnej uchwały, która by nam zakazywała strajkować, ani ze strony krajowej sekcji, ani z ramienia komisji krajowej - podkreśliła.

 

"Większość pracowników oświaty należących do "S" przyłączyła się do strajku"

 

Przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" w Zielonej Górze Bogusław Motowidełko przekazał, że formalnie jego związek nie prowadzi analizy ilu członków przyłączyło się do strajku nauczycieli.

 

Przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania regionu gorzowskiego NSZZ "Solidarność" Roman Grochowski poinformował, że zdecydowana większość pracowników oświaty należących do "S" przyłączyła się do strajku.

 

"Sytuacje są bardzo różne"

 

W woj. lubelskim w referendum za przystąpieniem 8 kwietnia do strajku opowiedzieli się nauczyciele 875 placówek oświatowych, co stanowi 75 proc. wszystkich placówek w województwie. - W poniedziałek strajkuje 782 placówki - poinformował prezes okręgu lubelskiego ZNP Adam Sosnowski.

 

Do strajku przyłączyła się też część związkowców zrzeszonych w NSZZ "Solidarność" (która podpisała porozumienie z rządem). - Każda organizacja związkowa jest suwerenna i samodzielnie podejmuje decyzje w tej sprawie - powiedziała przewodnicząca regionalnej sekcji oświaty NSZZ "Solidarność" Wiesława Stec.

 

Zaznaczyła, że za wcześnie, aby mówić o skali udziału "Solidarności" w strajku. Stec powiedziała, że część organizacji podejmuje decyzje o strajku; są też takie przypadki, że nie jest to decyzja samej organizacji związkowej, ale poszczególnych nauczycieli, którzy solidaryzują się ze strajkującymi kolegami. - Sytuacje są bardzo różne - zaznaczyła Stec.

 

"Rząd zrealizował większość postulatów, o które walczyliśmy"

 

"W związku z licznymi pytaniami i panującą dezinformacją medialną Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ »Solidarność« apeluje do członków naszego Związku o nieuleganie presji i tendencyjnym informacjom" - czytamy w komunikacie podpisanym przez przewodniczącego sekcji krajowej Ryszarda Proksę.

 

"Przypominamy: rząd zrealizował większość postulatów, o które walczyliśmy, tj.

1. nauczyciele otrzymają 15 proc. waloryzację wynagrodzeń w tym roku;

2. nastąpi zmiana systemu wynagradzania, który ma obowiązywać już w 2020 r. (według propozycji »Solidarności« pensje nauczycieli mają być powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej);

3. wracamy do przepisów dotyczących oceny pracy nauczyciela sprzed września 2018 r.;

4. skrócona zostanie ścieżka awansu zawodowego (będzie tak, jak przed zmianą przepisów w tym zakresie);

5. nastąpi określenie minimalnej wysokości dodatku za wychowawstwo, który ma wynosić 300 zł;

6. przyznane zostaną tzw. godziny do dyspozycji dyrektora, aby w praktyce wyeliminować godziny »karciane«" - wyliczył Proksa.

 

"Takie porozumienie z rządem jest dla nauczycieli bardzo korzystne. Zaznaczamy i dementujemy plotki, że pensum nauczycielskie zostanie zmienione. Nie było na to od początku naszej zgody i żadne zmiany w tym zakresie nie nastąpią" - podkreślił.

 

Zaapelował do nauczycieli-związkowców z oświatowej "S" o nieprzyłączanie się do akcji strajkowej prowadzonej przez inne centrale związkowe. "Nasz Związek przyjął inne kalendarium działań, mamy własną strategię, którą konsekwentnie realizujemy" - wyjaśnił.

 

Podkreślił, że "protest rozpoczęty w szkołach 8 kwietnia br. nie jest prowadzony pod egidą NSZZ »Solidarność«".

 

"Apelujemy o rozwagę i niepodejmowanie akcji strajkowej. Od samego początku naszym zadaniem było uniknięcie sytuacji, w której w nasze działania uwikłani zostaną uczniowie. W tym czasie nasze flagi nie powinny wisieć na murach placówek oświatowych" - czytamy w komunikacie.

 

WIDEO - W tym, co mówi Broniarz za mało jest dzieci, a za dużo polityki - premier Szydło o szefie ZNP:

 

pgo/ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze