"Pożar mamy za oknem, a rząd próbuje go wzniecać". Broniarz o rozmowach nauczycieli z rządem

Polska

- My wychodzimy z propozycjami koncyliacyjnym, natomiast rząd zaostrza swoją retorykę, zaostrza swoje działanie - powiedział w Polsat News prezes ZNP Sławomir Broniarz o mających się odbyć w niedzielę o godz. 19 negocjacjach w sprawie protestu w szkołach. Zauważył, że związkowcy nie mają pojęcia, czy rząd ma jakieś propozycje. Na poniedziałek nauczyciele zapowiedzieli ogólnopolski strajk.

Szef Związku Nauczycielstwa Polskiego zauważył, że związkowcy nie mają pojęcia, co może zaproponować strona rządowa. - Szkoda tylko, że idziemy na to spotkanie bez materiałów, nie wiedząc z czym strona rządowa przyjdzie, bo to ułatwiłoby na pewno procedowanie - powiedział Sławomir Broniarz.

 

Zauważył, że wiedza związkowców o stanowisku rządu pochodzi jedynie z mediów. - I ona jest pesymistyczna - stwierdził przytaczając wypowiedź wicepremiera Jarosława Gowina, który w sobotę powiedział "nawet złotówki nie damy, bo po pieniądze sięgną kolejne grupy zawodowe". - Premier Gowin raczej podcina nam skrzydła, aniżeli zachęca i podtrzymuje w nadziei na rozwiązanie - mówił Broniarz.

 

- Mam nadzieję, że pani premier Szydło przyjdzie z nowymi propozycjami, bo to ona jest wszak szefem tego zespołu negocjacyjnego, a nie pan premier Gowin - powiedział prezes ZNP.

 

"Propozycja strony rządowej była kijem w mrowisko"

 

Dotychczasowej propozycje strony rządowej szef ZNP uważa za zaostrzanie retoryki. - Pożar mamy za oknem, a rząd próbuje go wzniecać mówiąc, że za cztery lata nauczyciele będą zarabiali 8 tys. zł brutto i oni tego nie chcą. Ta propozycja była zgłoszona tylko po to, żebyśmy ją odrzucili, była kijem w mrowisko - powiedział o ostatniej ofercie rządu, którą protestującym przedstawiła wicepremier Beata Szydło - zwiększenie pensum nauczycielskiego z 18 do 22 i 24 godzin tygodniowo, za czy miałyby iść stopniowe podwyżki do 2023 r.   

 

- Zwiększone pensum to katastrofa dla nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, małych szkół wiejskich, bo nie mogliby wypracować etatu, a niektórzy nauczyciele już dzisiaj pracują w pięciu szkołach - zauważył Broniarz.

 

Broniarz, zapytany czy nie obawia się skutków i spadku poparcia dla nauczycieli, jeśli strajk odbędzie się w czasie egzaminów gimnazjalnych, odparł: - Za poparcie i wyrazy sympatii dziękujemy. Przypominam, że myśmy informacje o strajku ogłosili 4 marca. 5 marca było posiedzenie  Rady Dialogu Społecznego, gdzie ten temat nie był w ogóle poruszany. Przez ponad 30 dni ta dyskusja - mniej lub bardziej żywiona - toczyła się, natomiast strona rządowa zareagowała dopiero po 3 tygodniach.

 

- To jest pytanie do strony rządowej - dlaczego wzięła uczniów na zakładników i uciekła się do swoistego szantażu emocjonalnego - przekonywał Sławomir Broniarz.

 

"Rząd zaostrza swoją retorykę, zaostrza swoje działanie"

 

Dziennikarz Polsat News zapytał, na jakie ustępstwa mogą zgodzić się związkowcy, a z czego zrezygnować. - Przypominam kalendarium wydarzeń. Pierwotnie proponowaliśmy i oczekiwaliśmy 1000 zł do wynagrodzenia, potem, wychodząc naprzeciw nie tyle oczekiwaniom rządu, ale pewnego procesu negocjacyjnego, naszą propozycję zmniejszyliśmy do 30 proc. wzrostu wynagrodzenia. Ostatnia nasza propozycja to 30 proc. rozłożone na dwie raty - styczniową i wrześniową.

 

- My wychodzimy z propozycjami koncyliacyjnym, natomiast rząd zaostrza swoją retorykę, zaostrza swoje działanie - powiedział Sławomir Broniarz.

 

Negocjacje ostatniej szansy

 

Strona rządowa zaproponowała centralom związkowym kolejne spotkanie w niedzielę o godz. 19.00 - poinformował szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. Dotychczasowe propozycje złożone przez rząd zostały przez związkowców odrzucone. - Nasze oferty są ostateczne - powiedziała w sobotę rzecznik ZNP Magdalena Kaszulanis. 

grz/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze