"Lepszy zły kurator niż prokurator" - apel do nauczycieli, by zadbali o bezpieczeństwo uczniów

Polska

- Termin strajku nie jest wybrany przypadkowo. To nieustanna groźba, że uczniowie nie dostaną dopuszczeni do matury, a potem nie zostaną przeegzaminowani - powiedział były szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej prof. Krzysztof Konarzewski w Polsat News. Zignorowanie przez rząd gestu dobrej woli, którym będzie przeprowadzenie egzaminu gimnazjalnego, sprawi według niego, że nie odbędzie się matura.

Były szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej prof. Krzysztof Konarzewski uważa, że egzaminy, których termin został zaplanowany na środę, się odbędą.

 

Przeprowadzenie egzaminu gestem dobrej woli


- Uważam, że egzamin gimnazjalny za dwa dni się odbędzie. Będzie to gest dobrej woli, jak sądzę. Teraz jest pytanie, czy rząd podejmie ten gest, czy go zignoruje. Bo jeśli go zignoruje, to konsekwencje mogą być straszne. Wtedy matura się nie odbędzie - powiedział w programie "Nowy Dzień z Polsat News" prof. Konarzewski.


- Doszło do takiego napięcia, że strajk musiał zaistnieć. To była kwestia czasu - powiedział z kolei Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

 

- My wystąpiliśmy o podwyżki dla nauczycieli już ponad rok temu - powiedział z kolei Pleśniar.

 

- Nie było nawet odpowiedzi na to stanowisko. Mamy kompletny brak kontaktu. Wymiana informacji pomiędzy dyrektorami i nauczycielami a rządem jest bardzo słaba. Rozmowa nie istnieje - zarzucał.

 

Profesor Konarzewski radził nauczycielom, aby nie dali się podzielić. Jednak podział już nastąpił. Podczas gdy dwie centrale - ZNP i Forum Związków Zawodowych - nie przyjęły propozycji rządu, oświatowa "Solidarność" doszła do porozumienia z władzami.

 

Odrabianie strajku w wakacje "żartem"

 

- Nie liczyłbym na drugi termin egzaminów. Jego odległość od terminu rozdania świadectw jest niezwykle krótka. Do tej pory tylko nieliczni uczniowi przystępowali do egzaminów w drugim terminie w skali całego kraju i można było zdążyć, sprawdzić te prace i wystawić świadectwo - przyznał Konarzewski.


- Jeżeli to będą dziesiątki tysięcy uczniów, to tego się zrobić nie uda - powiedział były szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. - Czerwcowy termin wydania zaświadczeń będzie wtedy zagrożony - dodał.

 

Według byłego szefa CKE strajk w szkołach może potrwać do końca roku szkolnego i to - według niego - "specjalnie nie przeraża".

 

Były szef CKE nazwał pomysł "odrabiania" przez uczniów dni, w które z powodu strajku nie było zajęć w szkołach podczas wakacji, nazwał żartem.

 

- Wtedy, kiedy jeden uczeń będzie uczył drugiego ucznia, to może i w wakacje robić - powiedział prof. Krzysztof Konarzewski. - Nie wyobrażam sobie nauczycieli, którzy by w czasie wakacji douczali uczniów, zresztą po co. W ogóle nie ma dyskusji w tej sprawie, zwłaszcza, że ostatni rok w szkole był niezwykle trudny - powiedział.

 

Termin strajku wybrany nieprzypadkowo

 

Według prof. Konarzewskiego największym zagrożeniem jest niepewny egzamin maturalny.

 

- Te egzaminy są dramatyczne, bo od tego zależy rekrutacja do szkół wyższego szczebla łącznie z wyższymi uczelniami - przypomniał.

 

Dzięki temu argumentowi związki nauczycielskie mają w rozmowach z rządem silną kartę przetargową.

 

- Termin tego strajku nie jest wybrany przypadkowo. To jest nieustanna groźba, że uczniowie nie dostaną dopuszczeni do matury, a potem nie zostaną przeegzaminowani - powiedział prof. Krzysztof Konarzewski.

 

- Wierzę w dobrą wolę, wszystkim chodzi o osiągnięcie swoich celów. Jeżeli strony będą umiały iść na jakieś kompromisy, to może rzeczywiście dobrze dla uczniów się to odbędzie - powiedział z kolei Pleśniar.

 

Konarzewski: "Będzie jeszcze gorzej"

 

Zdaniem byłego szefa CKE trudna sytuacja w oświacie bierze się z przeładowania programów szkolnych. Jak stwierdził podstawa programowa w szkole podstawowej "jest bardzo podobna do gimnazjalnej, a dzieci są o dwa lata młodsze".


- Według Instytutu Badań Edukacyjnych uczniowie przeciętnie są w stanie opanować około połowy materiału. Nauczyciele muszę tę normę wykonać i nie mogą uczniowi odpuścić. Namawianie do tego, aby mniej zadawali i wymagali jest nasączone hipokryzją, bo najpierw ten sam rząd narzucił uczniom galop - powiedział Marek Pleśniar.


- Będzie jeszcze gorzej. Kurs biologii zawiera już więcej haseł programowych niż jest lekcji. Oznacza to, że nawet jeśli nauczyciel na każdej lekcji zrealizuje jedno hasło, to i tak zostanie coś zadane do domu, a to jest tylko jeden przedmiot! W związku z tym dzieciaki i tak będą zakuwać w domu, bez przerwy będą miały poczucie, że nie nadążają, nauczyciele ciągle będą mieć poczucie, że ktoś im może zarzucić, iż nie przerobili materiału - powiedział były szef CKE.

 

- W takich warunkach nie można prowadzić edukacji - uznał Konarzewski.

 

Apel o bezpieczeństwo uczniów

 

Pleśniar zaapelował do nauczycieli, a zwłaszcza dyrektorów szkół, aby odpowiedzialnie przeprowadzili strajk dbając o bezpieczeństwo uczniów.


- O wiele przyjemniej jest po strajku spotkać się z pogniewanym na nas kuratorem niż z prokuratorem - powiedział Pleśniar, który zaapelował, aby nauczyciele zadbali podczas strajku o bezpieczeństwo dzieci.

hlk/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze