Niemal nadzy turyści w dorożce w Krakowie. Policja wszczęła śledztwo ws. wywołania zgorszenia

Polska
Niemal nadzy turyści w dorożce w Krakowie. Policja wszczęła śledztwo ws. wywołania zgorszenia
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Wikimedia.org/Jadwiga

Funkcjonariusze prowadzą postępowanie ws. turystów, którzy niemal nadzy (mieli jedynie zasłonięte genitalia) jeździli dorożką po krakowskim Rynku Głównym - poinformowała małopolska policja. Zachowanie mężczyzn - jak podano - zakwalifikowane zostanie jako nieobyczajny wybryk lub wywołanie zgorszenia. Urząd miasta stwierdził, że dorożkarz powinien zareagować. Grozi mu mandat lub rozwiązanie umowy.

Do incydentu miało dojść w piątek ok. godz. 13 na krakowskim Rynku Głównym. Jak podawały media, grupa rozebranych niemal do naga anglojęzycznych turystów - mężczyzn - miała pojawić się w tym miejscu, a następnie wsiąść do jednej ze stojących tam dorożek i jeździć nią wokół Rynku. W internecie pojawiły się zdjęcia, ukazujące przebieg zdarzenia.

 

Sprawa jest obecnie badana przez funkcjonariuszy. Jak poinformował st. sierż. Mateusz Drwal z zespołu prasowego małopolskiej policji, turyści popełnili wykroczenie, które zostanie zakwalifikowane jako wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym lub nieobyczajny wybryk.

 

Świadkiem zdarzenia był radny dzielnicy I - Stare Miasto Jacek Balcewicz, który twierdzi, że turyści byli anglojęzyczni. - Gdyby do tego doszło w Londynie przy Pałacu Buckingham, to nie zdążyliby ściągnąć spodni, a byłaby interwencja - powiedział Balcewicz w rozmowie z portalem naszemiasto.pl.

 

"Dorożkarka przyglądała się golasom z zaciekawieniem"

 

Jego zdaniem nikt nie zareagował, ani policja, ani dorożkarz. - Był nawet dumny, a towarzysząca mu dorożkarka przyglądała się golasom z zaciekawieniem - dodał radny.  

Do sprawy odniósł się także Urząd Miasta Krakowa. Kierownik biura prasowego UMK Dariusz Nowak powiedział, że w tej sprawie prowadzone jest postępowanie wyjaśniające, dotyczące naruszenia warunków umowy przez właściciela dorożki nr 19. - Umowa między miastem a przedsiębiorcą przewiduje, że w takich sytuacjach powinien on zareagować. Nie może być tak, że bezkrytycznie zezwala na takie zachowania - mówił Nowak. Dorożkarzowi grozi kara finansowa lub rozwiązania umowy w trybie natychmiastowym.

grz/ml/ PAP, naszemiasto.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze