Magdalena Adamowicz w USA: chcę zbudować międzynarodową koalicję przeciw mowie nienawiści

Świat

- W różnych dokumentach, jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela czy Konstytucja RP, mamy zapewnionych wiele wolności: religijną, słowa, pracy, sumienia, ale nigdzie nie ma mowy o wolności od nienawiści - mówiła Magdalena Adamowicz, wdowa po prezydencie Gdańska, która wraz ze starszą córką Antoniną spotkała się w środę w USA z senator Mercy Kaptur i b. ambasadorem Danielem Friedem.

- Przyjechałam w odpowiedzi na list, który pani Marcy Kaptur (członkini Izby Reprezentantów polskiego pochodzenia - red.) napisała po śmierci mojego męża. Wyraziła w nim nadzieję, że nie stoi za tym mowa nienawiści i że przyczyny śmierci mojego męża zostaną przez odpowiednie organy państwowe dobrze zbadane - powiedziała Adamowicz dziennikarzom.

 

Podkreśliła, że po tym liście "poczuła, że nie jesteśmy same". - Nie tylko ludzie w Polsce, ale i za oceanem znają mojego męża, wiedzą, co robił, ale także znają klimat, który, niestety, panuje w naszym kraju, który przesiąknięty jest mową nienawiści - dodała.

 

Zaznaczyła, że mowa nienawiści to "zjawisko szersze i dotyczy także innych krajów, także Ameryki i - jak ostatnio widzieliśmy - Nowej Zelandii".

 

"Najważniejsza jest edukacja i prewencja"


- Jakiś czas po pogrzebie wyjechałam do USA, miałam więcej czasu, dużo myślałam, dużo czytałam i stwierdziłam, że wiele osób mówi o tym problemie, ale on nie posuwa się do przodu - powiedziała Adamowicz.


- Podjęłam wyzwanie, żeby o tym mówić, żeby zbudować szerszą, światową, europejską koalicję i wspólnie z autorytetami spróbować znaleźć rozwiązanie - tłumaczyła żona tragiczne zmarłego prezydenta Gdańska, która ma kandydować do Parlamentu Europejskiego z drugiego miejsca na pomorskiej liście Koalicji Europejskiej.


Jak stwierdziła, "można próbować podjąć pewne kroki, myślę konkretnie o wolności od nienawiści".


Zaznaczyła, że nie chciałaby skupiać się na penalizacji. - Najważniejsza jest edukacja, prewencja, kształcenie i tłumaczenie od małego - powiedziała.

 

"Nienawiść zabiła mojego męża"


- Nasi wielcy poprzednicy, którzy tworzyli ważne dokumenty, nie byli świadomi, że w przyszłości powstanie internet, który umożliwi bezkarne publikowane treści o różnej wartości, które często są przykre i bolesne - dodała.


- Ja przekonałam się, że słowa nienawiści mogą zabić, bo myślę, że to nienawiść zabiła mojego męża - podkreśliła. Jeszcze w środę ma też spotkać się w USA z przedstawicielami Facebooka.

 

 

Śmierć Adamowicza

 

Do zabójstwa Pawła Adamowicza doszło 13 stycznia. Na nagraniach zarejestrowanych m.in. przez uczestników finału WOŚP widać, jak napastnik wchodzi na scenę, podbiega do prezydenta Gdańska i uderza go nożem. Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa.

- Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz - krzyczał ze sceny W., zanim został obezwładniony.

Adamowicz przeszedł pięciogodzinną operację, zmarł następnego dnia. Sekcja zwłok wykazała na jego ciele m.in. trzy głębokie rany - jedną zadaną w okolice serca i dwie w brzuch.

 

prz/dro/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze