Mamy plany B - mówi szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. "Wierzę, że nie będzie żadnego strajku"

Polska

Centralna Komisja Egzaminacyjna dowie się, ilu uczniów nie przystąpiło do egzaminów z powodu strajku nauczycieli dopiero w pierwszy dzień egzaminu gimnazjalnego 10 kwietnia. - Dopiero wtedy, mając dane, będziemy się zastanawiali, co dalej - powiedział szef CKE Marcin Smolik w programie "Nowy Dzień z Polsat News. Zapewnił, że ma "plany B", w tym egzamin w terminie dodatkowym około miesiąca później.

Szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej zapewnił w Polsat News, że i CKE i Okręgowe Komisje Egzaminacyjne są przygotowane do egzaminów: gimnazjalnego i ósmoklasisty. Trwa zamykanie przygotowywania materiałów do egzaminu maturalnego.

 

Materiały są gotowe i zapakowane

  

- Zrobione jest wszystko, wydrukowane są materiały, spakowane, przygotowane do wysyłki. Cała ta operacja rozpoczyna się na początku lutego. Wszelkie twierdzenie, że jeśli egzaminy nie odbędą się w tym terminie, to odbędą się w innym, jest albo próbą zaczarowania rzeczywistości albo dowodem na to, że ktoś nie ma bladego pojęcia, jak system egzaminów zewnętrznych funkcjonuje - powiedział Marcin Smolik. Według niego każdy egzamin ogólnopolski w kraju jest ogromną operacją logistyczną.

 

- Arkusze są przesyłane do szkół w dniu egzaminu i trafią do placówek 10, 11 i 12 kwietnia, bo tak to jest zorganizowane. Trzeba mieć świadomość, że my do końca na tę chwilę nie wiemy, czy - jeśli strajk będzie - to jaka będzie jego skala - powiedział.

 

- Cały czas głęboko wierzymy, że do żadnych niepokojów w czasie egzaminów nie dojdzie. Tutaj naprawdę trzeba mieć przed oczami ucznia, dziecko, które ma przystąpić do egzaminu. Już to wszystko co się teraz dzieje wokół egzaminu naprawdę nie sprzyja przygotowaniu się do niego - powiedział Smolik.

 

Rząd wciąż uspokaja, że egzaminy się odbędą.

 

- Być może to próba uspokojenia rodziców i dzieci, żeby się nie przejmowali, bo CKE i OKE zawsze sobie radzą, to poradzą sobie i teraz. To nie jest takie proste - stwierdził jednak Smolik.

 

Funkcja nadzorująca, a nie merytoryczna

 

Smolik wyjaśnił, że nie jest przekonany, czy strajk w ogóle się odbędzie. Jego zdaniem pytanie referendalne, które brzmiało "czy ktoś jest za przeprowadzeniem strajku", świadczyć może o tym, ze nauczyciele, który odpowiedzieli na nie twierdząco co prawda popierają strajk, ale nie będą w nim czynnie brali udziału. Uważa on, że do strajku na pewno nie przystąpi ta sama liczba nauczycieli, która popiera protest. Nauczycieli ma zniechęcić utrata wynagrodzenia za dni strajku, a wielu pedagogów zdaje sobie ponadto sprawę z "powagi egzaminu".

 

- Negatywnego scenariusza nie przyjmuję. To jest nierealne - powiedział zapytany, co będzie jeśli zastrajkuje 500 tys. nauczycieli. Według Smolika dyrektorzy otrzymali od minister edukacji Anny Zalewskiej narzędzie do przeprowadzenia egzaminów w razie, gdyby nie mogli ich przeprowadzić nauczyciele z danej szkoły.

 

- Przeprowadzenie egzaminu i sposób uformowania zespołu go nadzorującego precyzuje ustawa o systemie oświaty i rozporządzenie MEN. Na prośbę dyrektorów minister edukacji podjęła decyzję o nowelizacji rozporządzenia, które pozwoli dyrektorom placówek na tworzenie zespołów nadzorujących tylko z nauczycieli spoza szkoły. Jest to jedno z możliwych rozwiązań - powiedział Smolik.

 

Poprzedni szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, prof. Krzysztof Konarzewski powiedział, że przeprowadzenie egzaminów z udziałem nauczycieli spoza szkół nie będzie trudne, bo chodzi w nim jedynie o przypilnowanie uczniów, a nadzorujący nie odpowiadają merytorycznie za przeprowadzenie egzaminu.

 

"Wierzę, że żadnego strajku nie będzie"

 

- Jesteśmy przekonani, że do żadnego strajku nie dojdzie - powtórzył Smolik zapytany o to, co się stanie, jeśli dzieci nie będą miały możliwości zdania egzaminu.

 

- Centralna Komisja Egzaminacyjna wciąż nie ma rozwiązania takiej sytuacji. Tak naprawdę czekamy na to, co się wydarzy. Powinniśmy się nastawić na to, że egzaminy odbędą się w takich terminach, w jakich są zaplanowane w harmonogramie - uznał szef CKE.

 

- O skali tego strajku oraz o tym, ilu uczniów nie przystąpiło do egzaminów dowiemy się 10 kwietnia. Wcześniej nie, bo nie ma takiej możliwości. Dopiero wtedy, kiedy będziemy mieli dane, będziemy podejmowali dalsze kroki. Będziemy myśleć, co wtedy - przyznał Smolik.

 

- Mamy plany B i zastanawiamy się, co z tym zrobić. Natomiast to, jaki plan B zostanie przyjęty, zależy od skali. Przy małej skali termin czerwcowy, jeśli chodzi o egzamin w terminie dodatkowym, jest możliwy. Ale to nie jest żadne wyjście. Bo to oznacza że uczeń 14-, 15-, 16-letni, który od września przygotowuje się do egzaminu, co powoduje niepokój i nerwy, tak naprawdę dowiaduje się teraz, że nie kwiecień tylko czerwiec - stwierdził szef CKE.

 

- Apeluję, aby egzamin odbył się w takich terminach w jakich jest zaplanowany - powtórzył.


Nie ma problemu sprawdzania prac

 

Według Smolika nie istnieje problem sprawdzenia prac egzaminacyjnych.

 

- To sprawdzą egzaminatorzy, umowy z nimi zawierają Okręgowe Komisje Egzaminacyjne. Jest to oddzielnie płatna umowa, każdy egzaminator otrzymuje wynagrodzenie za sprawdzenie każdej pracy egzaminacyjnej - powiedział Smolik.

 

- Dyrektorzy Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych nie zgłaszają żadnych problemów, jeśli chodzi o nabór egzaminatorów do sprawdzenia prac z egzaminu gimnazjalnego, ósmoklasisty i maturalnego. Tutaj problemu nie ma - powiedział szef CKE.

hlk/ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze