Marsze pamięci w rocznicę likwidacji gett w Lublinie i Krakowie

Polska
Marsze pamięci w rocznicę likwidacji gett w Lublinie i Krakowie
PAP/Jacek Bednarczyk
Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski i były więzień ocalały z zagłady Edward Mosberg przy pomniku na terenie obozu w Krakowie Płaszowie.

Marsz Pamięci z okazji 76. rocznicy likwidacji krakowskiego getta przeszedł w niedzielę ulicami Krakowa. Z Placu Bohaterów Getta uczestnicy doszli na teren b. obozu KL Płaszów trasą, którą hitlerowcy prowadzili Żydów. Drogą, którą szli w 1942 r. Żydzi lubelscy przed deportacją do niemieckiego obozu zagłady, przeszli z kolei mieszkańcy Lublina w 77. rocznicę likwidacji tamtejszego getta.

Przemarsze upamiętniające rocznicę deportacji gett odbyły się w Lublinie i Krakowie. W krakowskiej uroczystości wziął udział przedstawiciel prezydenta podsekretarz stanu Wojciech Kolarski i ambasador Izraela w Polsce Anna Azari.

 

- Dobrzy ludzie wszędzie próbują walczyć z rasizmem, to nie ważne czy antysemityzmem, czy innymi rodzajami rasizmu, ale na ten moment, chyba jeszcze nie poradziliśmy sobie i nie odbudowaliśmy dla siebie świata, w którym jest niemożliwe wchodzić do meczetu i strzelać do ludzi - powiedziała w Krakowie Azari odnosząc się do niedawnego zamachu w Nowej Zelandii.

 

Lubelski Szlak Pamięci

 

W 77. rocznicę likwidacji getta grupa mieszkańców Lublina przeszła Szlakiem Pamięci - ukazującym ostatnią drogę, którą szli lubelscy Żydzi przed deportacją do obozu zagłady w Bełżcu.

 

Trasa o długości około dwóch kilometrów rozpoczyna się przed Zamkiem Lubelskim, w miejscu, gdzie niegdyś stała synagoga Maharszala (na terenie nieistniejącej już dzielnicy żydowskiej) a następnie prowadzi ulicami miasta - Ruską, Kalinowszczyzna, Turystyczną - do miejsca, gdzie znajdowała się rampa kolejowa (obecnie ul. Zimna) - tzw. lubelski Umschlagplatz.

 

- Chodzi o to, aby w milczeniu przejść przez ten szlak, aby zadumać się nad historią tych, którzy przed II wojną światową byli tutaj sąsiadami - powiedziała Joanna Zętar z lubelskiego Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN, który zorganizował marsz.

 

Szlak - otwarty w 2017 r. - jest oznakowany w symboliczny sposób. Wzdłuż trasy przemarszu Żydów umieszczone są betonowe płyty, a na każdej z nich jedna z 21 liter alfabetu hebrajskiego. W miejscu dawnej rampy kolejowej, gdzie gromadzeni byli Żydzi przed wywózką do obozu zagłady, znajduje się specjalna instalacja artystyczna zatytułowana "Nie/Pamięć Miejsca" i pamiątkowa metalowa tablica z napisem w trzech językach - polskim, angielskim i hebrajskim.

 

Dwa tysiące zamordowanych, tysiące pognanych do obozu

 

Do uczestników marszu w Krakowie przemawiał podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski. Powiedział, że na pl. Bohaterów Getta zgromadziło się w niedzielę kilkaset osób i aż trudno sobie wyobrazić, że 76 lat temu w tym miejscu zostało zamordowanych dwa tysiące Żydów, a tysiące zostały pognane do niemieckiego obozu KL Płaszów.

 

- To miejsce w Krakowie, który przez setki lat był miejscem współistnienia, miejscem w którym Żydzi byli współgospodarzami, stało się miejscem śmierci, miejscem zagłady - zaznaczył.

 

- Jesteśmy tutaj właśnie po to, żeby oddać cześć, żeby uczcić pamięć tych dwóch tysięcy zamordowanych 13 i 14 marca 1943 roku i tych kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców Krakowa, którzy zginęli z rąk hitlerowskich Niemców - powiedział prezydencki minister.

 

- Jesteśmy tutaj, żeby oddać cześć wszystkim ofiarom Holokaustu, ale jesteśmy tutaj przede wszystkim dlatego, bo na nas ciąży szczególne zobowiązanie, na nas ludziach, ale przede wszystkim też na nas Polakach i na państwie polskim leży szczególne zobowiązanie, stąd moja obecność tutaj w imieniu prezydenta Rzeczypospolitej. Bo to polska ziemia, okupowana przez Niemców stała się miejscem Zagłady. To Niemcy tutaj przynieśli swoje fabryki śmierci i tym samym my staliśmy się depozytariuszami tej prawdy, której głoszenie jest naszym obowiązkiem, której głoszenie jest głosem sprzeciwu i mocnym głosem "nigdy więcej" - podkreślił Kolarski.

 

Anna Azari, ambasador Izraela w Polsce powiedziała, że dlatego cały czas mówimy o Holokauście, aby "zbudować całkiem nowe społeczeństwo, w którym takie rzeczy już nie będą możliwe".

 

- Myślę, że ten marsz i inne wydarzenia, to mały krok w tej wielkiej walce przeciwko nienawiści. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli zrobić ten mały krok - podkreśliła.

 

Ostatni żyjący ocaleni z Holokaustu

 

Przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej Tadeusz Jakubowicz mówił, że jest dumny z ludzi, którzy corocznie przychodzą na marsz, by uczcić ofiary krakowskiego getta.

 

- Nie będę na pewno przywoływał żadnej polityki, uciekam od tego - zwrócił się do zebranych. Jak stwierdził: "pamiętamy tych co odeszli, oni zawsze będą żyć w naszych sercach".

 

Bronisława Horowitz-Karakulska, ocalona z Holocaustu przez Oskara Schindlera przypomniała, że prawdopodobnie jest ostatnią żyjącą ocalałą z tej listy w Polsce. - Przeżyłam dzięki temu, że miałam wspaniałe otoczenie ludzi serdecznych, życzliwych wobec mnie. Nigdy nie zaznałam żadnego antysemityzmu w Krakowie - powiedziała do uczestników marszu.

 

 

Podczas uroczystości na Placu Bohaterów Getta, na którym w marcu 1943 r. hitlerowcy urządzili selekcję mieszkańców likwidowanego getta, uczestnicy Marszu Pamięci zmówili modlitwę za zmarłych i złożyli kwiaty pod tablicą pamiątkową. Marsz wyruszył spod "Apteki pod Orłem" należącej podczas okupacji do Tadeusza Pankiewicza, który był jedynym Polakiem mieszkającym w getcie, dostarczał Żydom żywność, leki i pomagał im w ucieczce poza mury.

 

Przy zachowanym fragmencie muru getta na ul. Lwowskiej uczestnicy marszu złożyli kwiaty i zapalili znicze. Kwiaty i znicze złożono także pod głazem z tablicą upamiętniającą Żydów pomordowanych w obozie w Płaszowie, gdzie odbyła się krótka ekumeniczna ceremonia o charakterze religijnym.

 

Marsz odbył się pod patronatem prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, przewodniczącego Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie Tadeusza Jakubowicza oraz dyrektora Festiwalu Kultury Żydowskiej Janusza Makucha. Organizacja Marszu jest finansowana ze środków Kancelarii Prezydenta Miasta Krakowa.

 

Mosberg: ja tutaj byłem, jestem świadkiem

 

 

Przewodnicząca Związku Krakowian w Izraelu Lili Haber, nawiązując do niedawnych wypowiedzi przedstawicieli rządu Izraela powiedziała podczas krakowskiego marszu: - Ja czuję jako prywatna osoba (…) proszę o wybaczenie tych idiotycznych rzeczy, co nasz minister powiedział i nasz premier, bo myślę sobie, że to na pewno nie buduje nowej przyszłości, to tylko emocje i złe myślenie, my na was i wy na nas - stwierdziła.

 

Edward Mosberg odnosząc się do wypowiedzi p.o. izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israela Katza, powiedział "to jest wstyd i hańba".

 

- Polska miała trzech wrogów, Niemcy, Rosjanie i ci którzy współpracowali z Niemcami. Również byli Żydzi, którzy współpracowali z Niemcami - nie wolno nam o tym zapomnieć. Krakowska żydowska policja miała 130 członków i to oni zbierali Żydów, którzy nie mieli pozwolenia do pozostania w getcie (...). Ja tutaj byłem, ja jestem świadkiem do tego - kontynuował Mosberg.

 

Edward Mosberg, ocalały z Holocaustu, w emocjonalnym przemówieniu powiedział, że to naród niemiecki powinien być obwiniany za Holokaust. - Te wszystkie obozy, to były niemieckie obozy zagłady, nie istniały "polskie obozy" - mówił.

 

Mosberg mówiąc o nowelizacji ustawy o IPN ocenił, że dzięki niej "cały świat zrozumiał, że to wszystko to były niemieckie obozy koncentracyjne, a nie polskie - o tym nie wolno zapomnieć".

 

Jedna czwarta mieszkańców Krakowa

 

Przed wojną społeczność żydowska stanowiła jedną czwartą mieszkańców Krakowa. Niemcy utworzyli tam getto w marcu 1941 r. Mieszkało w nim blisko 17 tys. żydowskich obywateli Krakowa. Krakowskie getto było jednym z pięciu największych w Generalnym Gubernatorstwie. Pod koniec tego samego roku zamknięto w getcie kolejnych kilka tysięcy Żydów z okolicznych miast i miasteczek. W ciągu 1942 r. zorganizowano w getcie kilka akcji wysiedleńczych, podczas których większość mieszkańców getta wywieziona została głównie do obozu zagłady w Bełżcu.

 

Ostateczna akcja likwidacyjna getta ruszyła 13 i 14 marca 1943 r. Z 8 tys. mieszkańców getta kilka tysięcy zostało przesiedlonych do obozu koncentracyjnego w Płaszowie, ok. dwóch tysięcy zostało zamordowanych na Umschlagplatz getta - dzisiejszym Placu Bohaterów Getta, pozostali trafili do Auschwitz-Birkenau.

 

Z krakowskiego getta uratowali się m.in. Roman Polański, Ryszard Horowitz z siostrą, Roma Ligocka, Stella Mueller i Miriam Akavia. Obecnie na Placu Bohaterów Getta stoi 70 różnej wielkości krzeseł-rzeźb z metalu, upamiętniających ofiary Holokaustu. Metalowe krzesła-pomniki nawiązują do porzuconych mebli, zalegających plac podczas likwidacji getta. Pisał o tym Tadeusz Pankiewicz w swojej książce "Apteka w getcie krakowskim". W samej aptece znajduje się muzeum - oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Pieniądze na jego modernizację przekazali m.in. Roman Polański oraz Steven Spielberg.

 

Obóz w Płaszowie istniał w latach 1943-45, początkowo jako obóz pracy przymusowej, potem jako obóz koncentracyjny. Był miejscem eksterminacji Żydów i Romów, okresowo przebywali tam także Polacy i przedstawiciele innych narodowości. Martyrologia więźniów Płaszowa była tematem filmu Stevena Spielberga "Lista Schindlera".

 

Zbrodnicza likwidacja lubelskiej dzielnicy

 

Przed wojną wśród ponad 110 tys. mieszkańców Lublina blisko 40 tys. stanowili Żydzi. Dzielnica żydowska, w której hitlerowcy utworzyli getto, rozciągała się wokół Zamku. Po wywiezieniu jego mieszkańców do obozów zagłady, dzielnica została zburzona. Obecnie na tym miejscu jest Plac Zamkowy.

 

Likwidacja getta w Lublinie rozpoczęła się w nocy z 16 na 17 marca 1942 r. od tzw. dużego getta, które obejmowało dzielnicę żydowską. Hitlerowcy wypędzali ludzi z domów, zniedołężniałych i chorych zabijali na miejscu. Żydzi byli prowadzeni na bocznicę kolejową a stamtąd wywożeni głównie do obozu zagłady w Bełżcu. Pierwszy transport wywiezionych do obozu liczył ok. 1,4 tys. osób.

 

Zagłada lubelskiego getta zapoczątkowała Akcję Reinhardt, czyli zaplanowaną przez nazistów eksterminację Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Z Lublina do połowy kwietnia 1942 r. Niemcy wywieźli do obozu zagłady w Bełżcu ok. 28 tys. Żydów.

 

Obóz w Bełżcu był jednym z trzech głównych ośrodków zagłady Żydów podczas Akcji Reinhardt. W obozie tym, funkcjonującym od marca do grudnia 1942 r., hitlerowcy zamordowali ok. 450 tys. Żydów - przede wszystkim z Polski, ale też z Niemiec, Austrii, Czech i Słowacji. Kolejnymi miejscami eksterminacji Żydów były obozy w Treblince, gdzie zamordowano ok. 900 tys. osób oraz w Sobiborze, gdzie zginęło ok. 170 tys. ludzi.

 

W sumie podczas Akcji Reinhardt prowadzonej w Generalnym Gubernatorstwie od marca 1942 r. do listopada 1943 r. Niemcy wymordowali około dwóch milionów Żydów z Polski i innych krajów europejskich.

 

Sztab tej akcji znajdował się w Lublinie. Operacja Reinhardt zakończona została 3 i 4 listopada 1943 r. masową egzekucją Żydów (akcja pod nazwą "Erntefest", tzn. "Dożynki"), kiedy w obozie na Majdanku hitlerowcy zastrzelili jednego dnia ponad 18 tys. Żydów, a kolejne 24 tys. zamordowano w innych obozach.

 

hlk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze