Nie żyje Polak, który bronił ludzi przed zamachowcem w Strasburgu. Zmarł w szpitalu

Polska
Nie żyje Polak, który bronił ludzi przed zamachowcem w Strasburgu. Zmarł w szpitalu
EPA/Ronald Wittek
Na zdjęciu: prezydent Francji Emmanuel Macron składa hołd ofiarom zamachu w Strasburgu.

- Prezydent Andrzej Duda uhonoruje Polaka zmarłego w Strasburgu - poinformował w poniedziałek prezydencki minister Andrzej Dera. Bartosz Niedzielski miał 36-lat. 11 grudnia w Strasburgu wraz z kolegami nie dopuścił, by zamachowiec wszedł do klubu, w którym byli na koncercie. Z raną postrzałową głowy trafił do szpitala, gdzie zmarł w niedzielę.

- Dzięki takiej postawie jak jego, nie doszło do większej tragedii, poświęcił życie, by ratować innych, to jest absolutny wzór - podkreślił minister Dera.

 

Bartosz Niedzielski mieszkał we Francji, pochodził z Katowic. Jest piątą ofiarą śmiertelną zamachu. Jego śmierć potwierdziła w niedzielę wieczorem prokuratura w Paryżu, nie podając żadnych szczegółów.

 

"Cudowny człowiek, kochał ludzi, życie"

 

W niedzielę siostra zmarłego, napisała na Twitterze: "Odszedł Bartek, cudowny człowiek, który kochał ludzi, kochał życie... Żegnaj Braciszku".

 

 

Agencja AFP przytacza wpis, jaki brat zmarłego zamieścił na Facebooku: "Mój brat Barto Pedro Orent-Niedzielski właśnie od nas odszedł. Dziękuję za miłość i siłę, jakie mu daliście". Agencja informuje, że zmarły to 36-letni mieszkaniec Strasburga pochodzący z Katowic.

 

AFP pisze, że w chwili zamachu Polak znajdował się przed barem Les Savons d’Helene wraz z 28-letnim włoskim dziennikarzem Antonio Megalizzim i innymi przyjaciółmi. Według AFP powołującej się na krewnych interweniowali oni, żeby uniemożliwić zamachowcowi wejście do baru. Megalizzi zmarł w piątek w wyniku odniesionych ran.

 

 

Francuski dziennik "Le Monde" podał w wydaniu internetowym, że Polak został ranny w głowę i od tego czasu znajdował się w stanie głębokiej śpiączki. Gazeta sprecyzowała, że matka i brat Polaka zdecydowali, aby nie odłączać go od aparatury utrzymującej przy życiu, żeby umożliwić przyjaciołom pożegnanie się z nim w szpitalu Hautepierre w Strasburgu. Przychodziło tam do niego w ostatnich dniach wielu ludzi. Bartosz zmarł jednak w niedzielę około godz. 18.

 

Kondolencje od prezydenta i MSZ

 

Kondolencje dla najbliższej rodziny Polaka zmarłego w wyniku zamachu w Strasburgu złożyło w niedzielę wieczorem na Twitterze Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

 

"Składamy najszczersze wyrazy współczucia dla najbliższej rodziny zmarłego Polaka w Strasburgu. Łączymy się w bólu po stracie" - napisało na Twitterze MSZ.

 

Prezydent Andrzej Duda w poniedziałek podał, że znał Bartosza Niedzielskiego. "Wczoraj w szpitalu w Strasburgu zmarł Bartosz Niedzielski. Piąta Ofiara śmiertelna zamachu z 11.12. Pracował w PE i znałem Go z widzenia. Jestem wstrząśnięty. Nie zdawałem sobie sprawy, że to właśnie On został śmiertelnie ranny chroniąc innych ludzi. Cześć Jego Pamięci! RiP" - napisał na Twitterze.

 

Ansa: połączyły ich pasja i przeznaczenie

 

Włoska agencja Ansa napisała o przyjaźni polskiego i włoskiego dziennikarza, którzy razem poszli we wtorek na świąteczny targ w Strasburgu, zaatakowany przez islamskiego terrorystę Cherifa Chekatta.

 

29-letni Megalizzi, pracujący w rozgłośni uniwersyteckiej w czasie swych wizyt w tym mieście zatrzymywał się zawsze w domu swego przyjaciela, Bartka.

 

Po całym dniu pracy w Parlamencie Europejskim obaj poszli na bożonarodzeniowy jarmark w towarzystwie dwóch studentek z północy Włoch.

 

Kiedy terrorysta zaczął strzelać do tłumu, ich towarzyszki zdołały uciec. Oni obaj zaś zostali, według agencji, trafieni z bliska i przez kilka dni walczyli o życie w szpitalu. Włoskie media przytaczają informacje z Francji o tym, że Polak był w głębokiej śpiączce od chwili, gdy terrorysta wymierzył pistoletem w jego czoło.

 

Prosili szpital, by pozwolił się pożegnać

 

Do szpitala pożegnać się z Polakiem przyszły tłumy jego przyjaciół. W tej samej klinice w stanie nieodwracalnej śpiączki leżał też Antonio Megalizzi, który zmarł w piątek.

 

"Bartek zaangażowany był na wielu polach, działał na rzecz grup LGBT, kultury jidysz i wolnego radia, mówił wieloma językami i był obywatelem świata" - podkreśla Ansa. Dodaje, że jego marzeniem było otwarcie schroniska młodzieżowego w Strasburgu.

 

We wtorek 29-letni Cherif Chekatt, który urodził się w Strasburgu w rodzinie algierskiej, strzelał do ludzi w pobliżu jarmarku bożonarodzeniowego. Podczas ataku życie straciły trzy osoby, a kilkanaście zostało rannych.

 

Chekatt był notowany w tzw. kartotece "S", co oznacza, że mógł stanowić "zagrożenie terrorystyczne". Śledczy od początku skłaniali się ku wersji, że atak miał podłoże terrorystyczne. W czwartek wieczorem francuska policja zlokalizowała sprawcę ataku i go zastrzeliła.

 

Poniżej restauracja, w której został postrzelony Polak uwidoczniona w usłudze Google Street View:

 

hlk/ked/mta/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze