Kilkadziesiąt tysięcy ludzi na ulicach Bratysławy. Wiec pamięci Kuciaka i w obronie wolności słowa

Świat
Kilkadziesiąt tysięcy ludzi na ulicach Bratysławy. Wiec pamięci Kuciaka i w obronie wolności słowa
AP

Kilkadziesiąt tysięcy osób wzięło w piątek udział w Bratysławie w wiecu "Na rzecz przyzwoitej Słowacji". W ten sposób uczczono pamięć zamordowanego w lutym dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej. Apelowano też o ochronę wolności słowa.

Demonstranci, których liczbę media oceniły na 25 tys., skandowali hasła przeciwko rządzącej partii Kierunek-Socjaldemokracja (Smer-SD), którą kieruje były premier Robert Fico. Były też hasła nawołujące do przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych.

 

Podobne marsze i wiece odbywały się także poza stolicą, ale ich skala nie przypominała zgromadzeń, które organizowano w marcu i kwietniu.

 

- 5 maja miał odbyć się ich (Jana Kuciaka i Martiny Kusznirovej) ślub. Zamiast tego w przeddzień stoimy w żałobie po stracie wybitnego dziennikarza - mówił w centrum Bratysławy jeden z organizatorów demonstracji Juraj Szeliga.

 

Rozległa się piosenka „Sarajewo” czeskiego barda Jaromira Nohavicy, której Kuciak i Kusznirova chcieli słuchać podczas ślubu.

 

"Źle się dzieje, gdy państwo nie jest w stanie przeszkodzić bezprawiu"


Dziennikarz i jego narzeczona zostali zastrzeleni pod koniec lutego br. Policja po tej podwójnej zbrodni uznała, że jej najbardziej prawdopodobnym motywem były reporterskie śledztwa Kuciaka. Zastrzelenie dziennikarza wywołało kryzys polityczny, podczas którego premier Fico podał się do dymisji, a na czele rządu stanął wiceprzewodniczący Smeru-SD Peter Pellegrini.

 

Jak podkreśla inicjatywa "Na rzecz przyzwoitej Słowacji", która organizowała masowe demonstracje po śmierci Kuciaka, słowackie społeczeństwo musi stanąć po stronie wolności mediów.

 

- Źle się dzieje, gdy państwo nie jest w stanie przeszkodzić bezprawiu i obronić swoich obywateli. O wiele gorszą rzeczą jest to, że państwo chroni tych, którzy bezprawia się dopuszczają. Nie pozwolimy, aby dziennikarze publicznego radia i publicznej telewizji byli wyrzucani z pracy dlatego, że odrzucają metody z lat „normalizacji" - mówiła w piątek popularna aktorka Zuzana Kronerova.


Terminem "normalizacja" określane są metody komunistycznej władzy, którymi wymuszano posłuszeństwo obywateli po inwazji państw Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r.


Zarzuty czystki i cenzury

 

Na wiec w centrum Bratysławy jego uczestnicy przeszli w marszu, który zaczynał się przy budynku słowackiego radia. W czwartek około 200 dziennikarzy publicznych mediów opublikowało list otwarty, krytykujący obecne kierownictwo słowackiego radia i TV (RTVS). Szefowi RTVS Jaroslavowi Reznikowi zarzucono "normalizacyjne metody" - czystki i cenzurę.


Krytyka związana jest m.in. z nieprzedłużeniem umów o współpracy z czwórką dziennikarzy, którzy zajmowali się relacjonowaniem życia politycznego w kraju. Podczas piątkowej demonstracji przedstawiono oświadczenie szefa organizacji Reporterzy bez granic, według którego RTVS znajduje się pod rosnącym naciskiem politycznym.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze