"Zabawa w Robin Hooda, żeby ratować sondaże". Premier krytykowany za pomysł nowej daniny

Polska
"Zabawa w Robin Hooda, żeby ratować sondaże". Premier krytykowany za pomysł nowej daniny
PAP/Leszek Szymański

"Premier wykorzystuje protest opiekunów niepełnosprawnych, żeby podwyższyć podatki! Przecież to komedia", "Konstytucja gwarantuje, że to władze publiczne udzielają pomocy niepełnosprawnym" - komentujący w internecie nie zostawiają suchej nitki na propozycji szefa rządu ws. nowego opodatkowania osób najlepiej zarabiających. - PiS znów dzieli Polaków - oceniła Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna).

Premier Mateusz Morawiecki przyszedł do protestujących w Sejmie opiekunów osób niepełnosprawnych w piątek, w trzecim dniu ich akcji. Zanim się z nimi spotkał, podczas briefingu zapowiedział utworzenie specjalnego funduszu wsparcia osób niepełnosprawnych.

 

Jak powiedział, złożyłaby się na niego danina, pochodząca od osób najlepiej zarabiających. - Chcemy zaproponować bardzo konkretną mapę drogową do połowy maja - powiedział premier. Dodał, że nowa danina miałaby zacząć obowiązywać od nowego roku.

 

Zadeklarował ponadto, że rząd postara się, by jak najszybciej doprowadzić do wyrównania wysokości renty socjalnej i renty minimalnej.

 

Do Sejmu przyjechał "król lodu"


Posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus, która zaprosiła do Sejmu protestujących rodziców, powiedziała, że jest rozczarowana postawą premiera. - Do Sejmu przyjechał dzisiaj "król lodu", premier Mateusz Morawiecki pozbawiony uczuć i empatii. Premier, który nie rozumie i nie stara się zrozumieć problemów osób niepełnosprawnych jest stracony - oceniła.

 

- Premier Morawiecki przez trzy dni w ogóle się nie odzywał. Co zrobił po trzech dniach? Przyjechał i powiedział, że będzie mapa drogowa do połowy maja. Ci ludzie mają siedzieć do połowy maja w Sejmie? Nie mógł przygotować projektu ustawy? Przecież to jest proste - oświadczyła Scheuring-Wielgus.

 

Dodała, że nie widzi przeszkody, aby stworzyć projekt ustawy w kilka godzin. Premier ma swoich prawników i legislatorów - zauważyła posłanka. - Można by w trybie natychmiastowym zwołać Sejm, w 24 godziny byśmy to uchwalili i byłoby po kłopocie - wskazała.

 

 

"Skłócając i dzieląc społeczeństwo"


Zdaniem posłanki Nowoczesnej, propozycja Morawieckiego to "pomysł w stylu Prawa i Sprawiedliwości, aby odbierać innym, a dawać kolejnym". - PiS tak robi - skłócając i dzieląc społeczeństwo - stwierdziła.

 

- W sobotę, tydzień temu, dowiedzieliśmy się, że będą bony dla młodzieży. Ja nie chcę tych bonów, mam troje dzieci, moje dzieci nie muszą tego dostawać. Chciałabym, aby te środki były przeznaczone dla niepełnosprawnych - oświadczyła.

 

W miniony weekend, podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczonej Prawicy wicepremier Beata Szydło zaproponowała wprowadzenie bonu, który będzie przeznaczony na zajęcia kulturalne i sportowe dla młodych ludzi od 16 do 25 roku - dla tych, którzy nie pracują, którzy się uczą.

 

"My zapłacimy za ich władzę"

 

Propozycję Morawieckiego na Twitterze skomentowała też szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

 

"Ostrzegaliśmy, że PiS zacznie sięgać do naszych kieszeni. Jak się dużo obiecuje, to trzeba dużo zabierać Polakom. Zaczną od najlepiej zarabiających, a potem wprowadza kolejne daniny. Rząd nie ma swoich pieniędzy, tylko nasze, my zapłacimy za ich władzę!" - napisała.

 

 

 

 

 

 

"Planami i mapami drogowymi się nie najedzą"

 

Agnieszka Ścigaj (Kukiz'15) nazwała propozycję Morawieckiego "skandaliczną i oderwaną od rzeczywistości". - W szczególności od rzeczywistości osób niepełnosprawnych - dodała.

 

- Jak można nie mieć serca i pozwalać na to, aby te osoby, które biją się naprawdę o niewielkie pieniądze, miały czekać na kolejne plany, mapy drogowe. One nie potrzebują żadnych planów, map drogowych, ponieważ oni się tym nie najedzą, ani nie kupią leków - stwierdziła podczas briefengu prasowego w Sejmie.

 

Jej zdaniem propozycja premiera jest "PR-owa" i "nie spełnia żadnych postulatów". - Te postulaty to nie są postulaty, o których premier dowiedział się dzisiaj czy wczoraj. One są od lat takie same - dodała.

 

- Premier wygłaszając expose nie słyszał i nie wiedział, ze będzie zajmował się osobami niepełnosprawnymi? - pytała posłanka.

 

Ścigaj podkreśliła, że obecnie podatki są już solidarnościowe. - Ci, którzy zarabiają dużo, mają wyższe podatki - dodała. 

 

Barbara Chrobak (Kukiz'15) stwierdziła z kolei, że matki osób niepełnosprawnych oczekiwały konkretnych propozycji. - To nie jest tak, że do połowy maja będą czekały na rozwiązania, bo tych rozwiązań nie ma i nie będzie - dodała.

 

 

 

 

 

 

 

 

"Nie można przychodzić i mówić, komu się zabierze, żeby komuś dać"

 

- Nie było żadnych propozycji premiera. Dla nas to nie są propozycje, bo nie można przychodzić na spotkanie i mówić komu się zabierze, żeby komuś dać i nie można mówić o różnych innych grupach, tylko nie o tej, która jest w Sejmie - powiedziała Iwona Hartwich po spotkaniu z premierem.

 

- Jesteśmy oburzone, bo wygląda na to, że pan premier się nie przygotował do rozmowy. Widać, że nie jest zorientowany w potrzebach osób niepełnosprawnych. Wyszczególniłyśmy tylko dwa postulaty. Naprawdę to nie były jakieś wielkie wymagania - dodały przedstawicielki protestujących.

 

 

- Mamy nadzieję, wierzymy w to, że teraz zbiorą się te osoby decyzyjne, przemyślą, przeliczą i być może do nas jutro dotrą - zaznaczyli w rozmowie z dziennikarzami protestujący. Podkreślili również, że do tej pory nie poznali w tej sprawie stanowiska prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. - Może miałby inne zdanie - dodali.

 

Protestujący zapowiedzieli, że nie zmieniają planów i pozostaną w Sejmie.

 

"Program PiS jest nastawiony na bogacenie się działaczy partyjnych"

 

Poseł PO Mariusz Witczak ocenił, że budowanie wsparcia dla osób niepełnosprawnych jest "sprawą bardzo ważną i nikogo nie trzeba do tego przekonywać". Jednak - jak powiedział - ostatnie dwa i pół roku rządów b. premier Beaty Szydło oraz premiera Mateusza Morawieckiego w tej kwestii są "niezwykle jałowym okresem, w którym nic nie zrealizowano".

 

- Okazało się, że program PiS jest nastawiony na bogacenie się działaczy partyjnych. To setki milinów złotych wydawane na nagrody i wysokie apanaże dla działaczy PiS-u i członków rządu. To jest prawdziwe oblicze działalności PiS - mówił.

 

Zdaniem Witczaka Prawo i Sprawiedliwość okłamało wyborców, zapowiadając w kampanii wyborczej, że będzie starało się sprawiedliwie podzielić dobrobyt. - To jest partia, która nie potrafi sprawiedliwie dzielić dobrobytu, bo skutecznie i szybko daje pieniądze tylko działaczom PiS - ocenił. Według polityka PO, gdy pojawił się problem, premier Morawiecki chce obciążać podatników i sięga do kieszeni Polaków.

 

PAP, polsatnews.pl

prz/zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze