"Korytarz to nie miejsce do rozmowy". Pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych o mediacjach

Polska

Protestujący w Sejmie opiekunowie osób niepełnosprawnych nie stawili się w Centrum "Dialog" na wieczornym spotkaniu m.in. z pełnomocnikiem rządu ds. osób niepełnosprawnych Krzysztof Michałkiewicz. - Żałujemy, że nie skorzystali z zaproszenia - stwierdził pełnomocnik. Na uwagę dziennikarzy, że opiekunowie chcą rozmawiać w Sejmie, odparł, że "korytarz to nie miejsce do rozmowy".

Michałkiewicz ponowił zaproszenie, tym razem na czwartek na godz. 10, także do CPS "Dialog". Podkreślił, że problemy, którymi "żyje środowisko osób niepełnosprawnych są ważne dla rządu". - Chcemy o nich rozmawiać, chcemy, żeby osoby niepełnosprawne, ich opiekunowie miały szansę mówić, co im dolega, co jest ważne, a co może poczekać - przekazał. 

 

Wiceminister na pytanie o to, czy 500 zł dodatku rehabilitacyjnego dla dorosłej osoby niepełnosprawnej jest postulatem realnym do spełnienia, odpowiedział, że wśród osób, które są niepełnosprawne, są także dzieci, które m.in w ramach programów, które realizuje rząd PiS, "co miesiąc dostają 500 zł, także rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym".

 

- Uważamy, że ta pomoc jest naprawdę spora, natomiast zgadzamy się i jesteśmy tego świadomi, że wiele spraw jest dalej nierozwiązanych, że dalej czekają sprawy, którymi trzeba się zająć i które trzeba próbować rozwiązać wspólnie ze środowiskiem osób niepełnosprawnych - dodał.

 

Michałkiewicz zaproponował pierwsze spotkanie w Centrum "Dialog" na środę na godz. 19. Dodał, że zaproszenie otrzymali także przedstawiciele Ministerstwa Finansów i PFRON-u.

 

"Czekamy na decyzyjne osoby, premiera i prezesa PiS"

 

Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego poinformowała, że zaproszenie nie zostanie przyjęte. -Nigdzie się nie wybieramy. Czekamy tutaj na miejscu. Czekamy na decyzyjne osoby, premiera i prezesa PiS - powiedziała.

 

Rodzice osób niepełnosprawnych zostali zaproszeni do Sejmu przez posłankę Nowoczesnej Joannę Scheuring-Wielgus.

 

- Zostajemy w Sejmie do skutku; chcemy rozmawiać z panem prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, chcemy rozmawiać z premierem Mateuszem Morawieckim i chcemy rozmawiać z panem prezydentem Andrzejem Dudą - podkreśliła Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych.

 

"W 2014 r. minister Rafalska stawała z nami ramię w ramię"

 

Hartwich mówiła na konferencji prasowej, że rodzice osób niepełnosprawnych przyjechali do Sejmu upomnieć się o swoje niepełnosprawne dzieci, które ukończyły 18 lat. Poinformowała, że rodzice osób niepełnosprawnych "odwieszają" protest, który prowadzili w Sejmie w 2014.

 

- Minister Rafalska stawała z nami ramię w ramię, na naszych protestach i szeptała nam do ucha, jak bardzo żenującym jest zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 153 zł. Jak bardzo żenująco niska jest renta socjalna - mówiła w Sejmie Hartwich. - Na naszym proteście był Jarosław Kaczyński, który nas całował w ręce i obiecał pomoc - dodała.

 

Dodała, że wystosowano listy do prezydenta Andrzeja Dudy, prezesa PiS, premiera Mateusza Morawieckiego. Komitet domaga się wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia, w kwocie 500 złotych miesięcznie bez kryterium dochodowego.

 

Dodatkowe postulaty

 

Rodzice osób niepełnosprawnych domagają się również zrównania kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z ZUS z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wraz ze stopniowym podwyższaniem tej kwoty do równości minimum socjalnego obliczonego dla gospodarstwa domowego z osobą niepełnosprawną.

 

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka napisał na Twitterze: "Jesteśmy gotowi przekazać wszystkie postulaty protestujących właściwym komisjom oraz zespołom parlamentarnym. Od strony organizacyjnej możemy też zapewnić odpowiednie warunki do ich omówienia i przedyskutowania".

 

"Są u władzy i nic nie robią"

 

Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej przypomniała, że w 2014 roku w Sejmie odbył się protest rodziców, którzy mają niepełnosprawne dzieci. - Po tamtym proteście rodziny wywalczyły zwiększenie zasiłku pielęgnacyjnego - zaznaczyła posłanka.

 

Jak dodała, w trakcie tamtych protestów PiS obiecywało protestującym, że jak wygra wybory pomoże osobom niepełnosprawnym i spełni wszystkie ich postulaty. - Są u władzy i nic nie robią - zauważyła Scheuring Wielgus.

 

- W momencie, kiedy PiS zmusza Polki do rodzenia dzieci, a nie pomaga tym, którzy już są na świecie, tym, którzy walczą o swoje życie, nie dziwię się, że rodzice są zdeterminowani, aby to robić, aby protestować w ten sposób. Ja bardzo popieram ten protest i mam nadzieję, że Jarosław Kaczyński spotka się z tymi rodzinami i doprowadzi do tego, co obiecywał tym paniom w 2014 roku - podkreśliła posłanka Nowoczesnej.

 

"Dzisiaj jesteśmy głosem naszych dzieci"

 

Aneta Rzepka z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych pytana, czy był już jakiś odzew od prezesa PiS, premiera, czy prezydenta odparła, że protestujący nadal czekają "na pana prezesa, na premiera, na pana prezydenta". - Na osoby, które wydawałoby się interesowały się losem niepełnosprawnych, początkowo zapowiadały swoją politykę właśnie tą społeczną, otoczenie opieką takie osoby - podkreśliła.

 

Według Rzepki po konwencji PiS okazało się, że partia rządząca pominęła osoby niepełnosprawne, które ukończyły 18 lat. - Bo na dzieci do 18 roku życia rzeczywiście PiS ma jakieś propozycje, formy pomocy, natomiast po 18 roku życia te osoby jakby znikają z systemu. Nagle z jednym dniem osiągając pełnoletność stają się niewidzialne dla państwa - stwierdziła Rzepka.

 

 

Dopytywana do kiedy może potrwać protest powiedziała, że protestujący zostają do skutku. - Po prostu czekamy na kogoś, kto z nami porozmawia i kto wysłucha naszych propozycji - mówiła. - Dzisiaj jesteśmy głosem naszych dzieci, bo one nie mogą same o siebie zawalczyć. Od tego jesteśmy my, rodzic. Dlatego jesteśmy, czekamy i liczymy, że faktycznie tym razem przyniesie to jakieś rezultaty - podkreśliła Rzepka.

 

W Sejmie protestuje łącznie około 18 osób. Rodzice wraz ze swoimi dziećmi znajdują się w holu głównym Sejmu. Posłanki Nowoczesnej donoszą im wodę oraz jedzenie. Dzieci leżą na rozłożonych na podłodze kocach.

 

PAP

nro/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze