Gozdyra krótko i na temat: nasz bór

Polska
Gozdyra krótko i na temat: nasz bór
Polsat News

Myśliwi są w rozpaczy. Nie będą mogli zabierać dzieci na polowania. Nie będą mogli szkolić swoich psów na innych, żywych zwierzętach. Coś, co wydaje się oczywiste dla przeciętnego człowieka, jest przyczyną rozpaczy i złości myśliwych. Skomplikowaną rzeczywistość, w tym prawo łowieckie, tłumaczy Agnieszka Gozdyra, autorka programów "Skandaliści" i "Tak czy Nie".

"To nie tylko moja zawodowa porażka, ale i osobista tragedia" - napisała na FB rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego, Diana Piotrowska. Osobistą tragedią są właśnie przegłosowane przez senat zmiany w prawie łowieckim, czyli brak zgody na udział dzieci w polowaniach czy na szkolenie psów na żywych zwierzętach.

 

A także to, że ludzie, którzy polowań sobie zwyczajnie nie życzą, będą mogli wyłączyć swój teren z obwodów łowieckich. Myśliwym trudno sobie wyobrazić, że coraz więcej osób nie akceptuje ich działalności.

 

Krew nazywają farbą

 

W ostatnich latach myśliwym wolno było w zasadzie wszystko. Stworzyli sobie państwo w państwie. Media każdego dnia pokazywały relacje ludzi, przeganianych ze spacerów w lesie (był wśród nich np. znany sportowiec z psim zaprzęgiem, wolontariusze z pobliskiego schroniska dla zwierząt), a także - uwaga - przestrzeliny w prywatnym domu, bo myśliwy źle wycelował. Proszę uruchomić wyobraźnię: gotują państwo w kuchni, siedzą przy kawie w salonie, nagle wpada zbłąkana kula. Tak, to się dzieje tu i teraz, w Polsce.

 

Myśliwi ubierają swoją działalność w ładne słówka. Okazuje się, że regulują ekosystem (w wyniku tej regulacji wiele gatunków zniknęło z powierzchni planety). Dokarmiają zwierzęta (by je potem zabijać).

 

Są gotowi odstrzelić „sanitarnie“ chore dziki (co kończy się tym, że ASF coraz bardziej się rozprzestrzenia, bo uciekające zwierzęta roznoszą wirus). Krew nazywają farbą. Twierdzą, że układając po polowaniu zabite zwierzęta wg hierarchii gatunków i przystrajając zwłoki gałązkami, oddają im cześć. 

 

Partia myśliwych

 

Nie chcą widzieć butelek po alkoholu, walających się wokół myśliwskich ambon. Denerwują ich pytania o okrutne filmy, jakie można zobaczyć w sieci. Widać na nich np. jak psy szarpią młodego dzika, zamkniętego w zagrodzie czy też krojenie jeszcze żywych, upolowanych zwierząt. Kilka dni temu w takiej właśnie sprawie zapadł pierwszy w Polsce wyrok skazujący. Organizacja Ludzie Przeciwko Myśliwym dostarczyła dowody, które pozwoliły na skazanie myśliwego na warunkowe więzienie i grzywnę.

 

Sytuacja jest przedziwna. 100 tysięcy osób chce narzucać swoje zwyczaje milionom. Takie są właśnie proporcje. Myśliwi są w absolutnej mniejszości. Mają jednak bardzo silne lobby, a także ponadpartyjne przedstawicielstwo, bo nieformalna polska partia myśliwych jest bardzo skuteczna.

 

A może: była. Okazuje się, że ekolodzy, animalsi, organizacje oddolne i osoby publiczne, które coraz częściej stają po stronie zwierząt i przyrody - że oni także potrafią być skuteczni. I dlatego zamiast słynnego "darzbór" coraz głośniej słychać "nasz bór".

 

Agnieszka Gozdyra

 

polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze