Gozdyra - krótko i na temat: nieodrobiona lekcja

Polska
Gozdyra - krótko i na temat: nieodrobiona lekcja
Polsat News

"Żydów w Jedwabnem zabijali Niemcy" - mówi w Polsat News Jacek Żalek, wiceszef klubu PiS, i nawet powieka mu nie drgnie. Nie zna ustaleń śledztwa IPN, czy liczy na to, że inni ich nie znają? Polityczną rzeczywistość, zaskakujące, kontrowersyjne oceny i decyzje rodzimych polityków komentuje dla nas Agnieszka Gozdyra, autorka programów "Skandaliści" i "Tak czy Nie".

Kiedy w 2001 roku Aleksander Kwaśniewski przepraszał w Jedwabnem za dokonaną zbrodnię, bardzo wielu go krytykowało. Prezydent wyrażał ubolewanie i tak: "Dzisiejsza Polska ma odwagę spojrzeć w oczy prawdzie o koszmarze, który omroczył jeden z rozdziałów jej historii. Uświadomiliśmy sobie odpowiedzialność za nasz stosunek do czarnych kart przeszłośc".

 

Lata później w jednym z wywiadów ten sam Aleksander Kwaśniewski mówił, że Polacy nie mają już historycznego tabu.

 

Prawda nas zaboli

 

Jesteśmy w roku 2018 i niestety widać, że tamta ocena była mocno na wyrost. Była życzeniem. Po pierwsze - tematy tabu istnieją, po drugie - wielu polityków ma problem, by stanąć w prawdzie (choć przecież tylko ona nas wyzwoli), po trzecie wreszcie - oczekiwania sporej części społeczeństwa są takie, by mówić o nas wyłącznie jako o narodzie bohaterów.

 

Kolejne pokolenia są karmione w szkołach romantycznym mitem głoszącym, że pięknie i chwalebnie jest umierać za ojczyznę. Takie postawy wymusiła na naszych przodkach historia. Synowie, mężowie, ojcowie, ale też matki, siostry, żony szły do kolejnych powstań lub zostawały same, bo ich mężczyźni walczyli i umierali za Polskę.

 

Mamy długą listę powstań, zakończonych porażką i jeszcze dłuższą listą tych, którzy nigdy nie wrócili do domów. Wpojono nam zachwyt nad ofiarą przodków, nie nauczono natomiast krytycznej debaty o przeszłości. W tym duchu wzrastają kolejne pokolenia.

 

Nie wystarczy wytatuować sobie kotwicę

 

Komu po wejściu do Sali Małego Powstańca w Muzeum Powstania 44 zapala się czerwona lampka? Bo, moim zdaniem, powinna. Tak, w powstaniu ginęły dzieci, harcerze, roznosiciele poczty, mali żołnierze w za dużych hełmach. Pytanie tylko, czy dziś dzieci powinny uczyć się, że wojna może być zabawą, czy raczej że jest tragedią?

 

Patrzę na młodych ludzi z wytatuowanymi kotwicami: na łydkach, karkach, napompowanych bicepsach. Tak, 1 sierpnia robią piękną oprawę. Ale tatuaż i okrzyk "chwała bohaterom" nie czyni z nich powstańców ani nawet spadkobierców tej tradycji. Bycie wnukiem żołnierza AK nie sprawia, że także ty jesteś AK-owcem.

 

Wojna zabrała nam całe pokolenia i zniszczyła kraj. Dziś chcemy szczycić się bohaterstwem przodków, ale odmawiamy przyjęcia kilku tysięcy uchodźców, choćby były to tylko matki z dziećmi. O ratowaniu Żydów krzyczą głośno ci, którzy idą przed Pałac Prezydencki z haniebnym transparentem "Zdejmij jarmułkę, podpisz ustawę".

 

Nie można być dumnym z własnej historii, jeśli nie pozna się i nie zaakceptuje wszystkich jej kart. Tej lekcji wciąż, niestety, nie odrobiliśmy.

 

Agnieszka Gozdyra

polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze