Wiesław Kot o Oscarach: nie szkodzi, że nasza ekipa nie wygrała

Kultura

- Nic nie szkodzi, że nasza ekipa nie dostała tego kopa, impulsu, trampoliny, bo i tak zwróciła uwagę na swój produkt najszerszej widowni na świecie. Widowni przebranej, wyselekcjonowanej, kompatybilnej względem ich dzieła - powiedział w Polsat News krytyk filmowy Wiesław Kot, odnosząc się do braku Oscara dla polsko-brytyjskiej produkcji "Twój Vincent" za pełnometrażowy film animowany.

"Twój Vincent" Doroty Kobieli i Hugh Welchmana to pierwsza w historii produkcja tej długości zrealizowana w całości technologią animacji malarskiej, doceniona do tej pory m.in. Europejską Nagrodą Filmową dla najlepszego filmu animowanego, Nagrodą Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Animowanych w Annecy oraz nagrodą dla najlepszego filmu animowanego na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Szanghaju.


W boju o Oscara lepszy okazał się film jadnak "Coco", produkcji Disneya.


- Disney i Pixar to przedsięwzięcia miażdżące. Są adresowane do każdego widza od 5 do 95 lat - tłumaczył Kot.


Jak wyjaśnił, te produkcje "posegmentowane są w ten sposób, że dzieciak rozumie pewną naskórkową warstwę filmu, kolorki, śmieszne dialogi, pioseneczki mu w uchu grają, a dorosły dostrzega pewnego rodzaju podglebie, które właściwie nie ma kresu".


- Tam są doświadczenia wieku nastoletniego, wchodzenie w dorosłość, dylematy tego świata i zaświatów i one się odkrywają w miarę nabywania przez widza lat i kompetencji - dodał.


"Tam wszystko jest ściągnięte"


Zdaniem Kota "Kształt wody" (nagrodzony w kategorii najlepszy film) "to film oczywisty". - On zbiera wszystkie możliwe atrakcje czynne na rynku amerykańskim - od "Obcego", przez "E.T.", filmy "bondopodobne" z lat 50., przez jakieś sentymenty musicalowe. Wszystko to jest zagęszczone, zrobione w sposób kompaktowy w jednym produkcie - zauważył krytyk.


- To się musi podobać, bo to wyrasta z amerykańskiej gleby filmowej - dodał.


Zapytany o zarzuty plagiatu, które pojawiły się wobec kształtu wody, Kot odpowiedział: "tam jest naćkane tyle różnych tropów, elementów, że bardzo łatwo znaleźć jakiś pierwowzór właściwy czy pierwotny i powiedzieć: o, to jest ściągnięte, bo tam wszystko jest ściągnięte".


Przyznał, że jego faworytem był film "Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri". - Coś rzetelnego mówi o Ameryce. To jest kawałek filmu o czymś - podkreślił.


"Zatrzymał się na tym delikatnym progu, za którym byłoby już tylko małpowanie"


Kot skomentował także statuetkę dla Gary’ego Oldmana w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy, który w filmie "Czas mroku" wcielił się w postać Winstona Churchilla. - To nie jest kreacja postaci, to jest sprawne wykonanie Churchilla - powiedział.


- Wszyscy wiedzą, jak Churchill mówił, poruszał się, jak trzymał szklankę z drinkiem. Chodzi o to, żeby go nie imitować, ale zachować cieniutki przedział, że przez Churchilla prześwituje Oldman - zaznaczył.


Zwrócił uwagę, że przez charakteryzację, jaką przechodził aktor, trudno go dostrzec. - Jednocześnie w takich niuansach, półgestach, półsłowach, półuśmiechach rozpoznajemy naszego ulubionego aktora, który w końcu dostał swojego pierwszego Oscara i zatrzymał się na tym delikatnym progu, za którym byłoby już tylko małpowanie - wyjaśnił Kot.

 

Polsat News, polsatnews.pl

prz/ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze