Raport o agresji w polskiej policji. MSWiA go nie ujawnia

Polska

Bicie, używanie pałki, kajdanek, a nawet broni palnej. Interwencje, podczas których stosowano nieuzasadnioną agresję - takie zarzuty padają w raporcie o agresji w policji, do którego dotarła Wirtualna Polska. - To fotografia polskiej policji sprzed dwóch lat. Od tego czasu wiele się zmieniło - stwierdził szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego raport nie został ujawniony.

- Wyniki badania były wstrząsające, jednak po prezentacji nikt go nie dostał. Zostały skutecznie schowane przez wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego - cytuje portal swojego informatora.

 

Badanie problemu "występowania w policji agresji skierowanej przeciwko osobom spoza policji" zleciło w czerwcu 2015 roku ówczesne MSW. Celem było m.in. "oszacowanie skali zjawiska agresji, określenie grup funkcjonariuszy, u których poziom agresji jest największy" i zaproponowanie, jak przeciwdziałać taki zachowaniom.  Badanie przeprowadziła wyłoniona w konkursie ofert firma Synergion (jedna z czterech, które się zglosily), a raport, który jest efektem prac, liczy 131 stron.  

 

Akceptują użycie paralizatora

 

Anonimowe ankiety wypełniła grupa losowo wybranych 4 tysięcy funkcjonariuszy.

 

45 proc. funkcjonariuszy przyznało, że było świadkami nieuzasadnionej agresji wobec zatrzymanego, 62 proc. z tej grupy - w roli jednego z interweniujących, a 8 proc. badanych przyznało, że sami dopuścili się nieuzasadnionej agresji. 

 

Do użycia siły fizycznej przyznało się 27 proc. policjantów, do agresji słownej - 23 proc., do użycia pałki - 8 proc., po 5 proc. - do "zadania uderzeń" i do użycia gazu, a 1 proc. - do użycia broni palnej.

 

Z odpowiedzi funkcjonariuszy wynika, że "prawie 1/3 badanych akceptuje użycie SPB (środków przymusu bezpośredniego, jak pałka, czy paralizator) mimo braku bezpośredniego zagrożenia, a jedynie z powodu obelg".

 

Bardziej agresywni niż wymaga sytuacja

 

Na pytanie o poziom agresji w policji 31 proc. badanych odpowiedziało, że większość funkcjonariuszy miała sytuacje, w których zachowali się bardziej agresywnie, niż to było konieczne. Według 7 proc. takie zachowanie mają na koncie wszyscy policjanci.

 

"Policjant użył pałki służbowej wobec mężczyzny, który na wezwanie oddał broń palną, leżał obezwładniony na ziemi, ale nadal był wulgarny i wyzywał policjantów" - opisano jedną  z interwencji. 30 proc. badanych oceniło zachowanie policjanta jako dopuszczalne.

 

Co trzeci pozytywnie ocenił zachowanie funkcjonariusza, który "w reakcji na obelgi i wyzwiska ze strony grupy młodych ludzi, których kolegę legitymował, użył wobec nich miotacza gazu".

 

"Policjant powinien wyegzekwować współpracę osób, wobec których prowadzi interwencję wszystkimi dostępnymi metodami" - oceniło 64 proc. badanych na stanowiskach dowódczych i 54 proc. funkcjonariuszy niższych rangą.

 

Ofiarami głównie "zwykli obywatele"

 

Według autorów raportu przypadki nieuzasadnionej agresji wynikają m.in. z tego, że funkcjonariusze nie są pewni swoich umiejętności “ze względu na słabą dostępność szkoleń i rzadki udział w trudnych interwencjach”.

 

Autorzy raportu podkreślają, że w 2014 roku złożono dwa tysiące skarg na agresywne zachowania funkcjonariuszy. Z ich analizy wynika, że ofiarami agresji są przede wszystkim "zwykli obywatele poddawani rutynowej kontroli”.

 

Biuro prasowe MSWiA nie odpowiedziało na pytanie Wirtualnej Polski o wyniki raportu. Wiceminister Zieliński miał przekazać raport Jarosławowi Szymczykowi, komendantowi głównemu policji, "ze wskazaniem wykorzystania zawartych w nim rekomendacji". Rzecznik KGP Mariusz Ciarka przyznaje, że "nie miał przyjemności przeczytać raportu". Dodaje, że jeśli ma go policja, to dokument mógł trafić do biura kadr albo kontroli. 

 

"Etos służby"

 

- Ten raport pokazuje fotografię polskiej policji sprzed dwóch lat. Od tego czasu dużo się zmieniło. Chociażby w szkoleniach bardzo wyraźnie nastąpiła zmiana. Nastąpiła także zmiana dotycząca warunków służby, przywrócenie etosu służby. To są wszystko działania, które wprowadziłem, kiedy zostałem ministrem spraw wewnętrznych i administracji - powiedział minister Mariusz Błaszczak pytany o raport w poniedziałek na konferencji prasowej.

 

Zaznaczył, że jedną z ostatnich jego decyzji jest przeniesienie Biura Spraw Wewnętrznych spod nadzoru Komendanta Głównego Policji pod nadzór szefa ministra spraw wewnętrznych.

 

- To też jest mechanizm, który pozwoli skutecznie nadzorować sytuację w policji - przekonywał.

 

Grozili zgwałceniem, kopali

 

W kwietniu Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar przedstawił wyniki analiz wyroków sądowych  dotyczących przypadków tortur, którym były poddawane osoby zatrzymane przez policję. W dokumencie skierowanym do ministra sprawiedliwości opisał  przypadki nadużyć i "okrutnego i nieludzkiego traktowania", potwierdzone przez sądy.

 

Bodnar przyjrzał się sprawom policjantów skazanych m.in. za podwieszanie podejrzanego za wykręcone ręce na wieszaku do ubrań, bicie pałką oraz grożenie zgwałceniem, uderzanie i kopanie zatrzymanego, zmuszanie do kucania pod szafą, podduszenie foliową torbą, stosowanie przemocy wobec świadków i nieletnich sprawców wykroczeń, wystawianie nago na widok publiczny. 

 

wp.pl, PAP, polsatnews.pl

dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze