Posypią się mandaty dla nieuczciwych pracodawców. "Nawet do 90 tys."

Gość Wydarzeń

- W tej reformie zwiększamy o 100 proc. wysokość mandatów i kar grzywny - powiedziała Agnieszka-Dziemianowicz-Bąk w środowym "Gościu Wydarzeń". - Tam gdzie było to 30 tys., będzie 60 tys., a w przypadku ciężkich naruszeń nawet do 90 tys. - dodała minister. W ubiegłym tygodniu Senat przyjął bez poprawek nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy i trafiła ona na biurko prezydenta.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk siedzi w studiu telewizyjnym, ubrana w czarny żakiet.
Polsat News
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w "Gościu Wydarzeń"

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w środowym "Gościu Wydarzeń" zapowiedziała, że według nowych przepisów na pracodawców będą nakładane mandaty, jeżeli ci będą oferować swoim pracownikom umowy cywilnoprawne zamiast tych o pracę.

 

- W tej reformie, w tej ustawie zwiększamy o 100 proc. wysokość mandatów i kar grzywny - ogłosiła Dziemianowicz-Bąk, dodając, że w przypadku "ciężkich naruszeń prawa pracy" kara może wynieść do 90 tys. złotych.

 

WIDEO: Posypią się mandaty dla nieuczciwych pracodawców. "Nawet do 90 tys."

 

 

Jak opisała polityk, do tej pory kary były "zbyt niskie", przez co "nie były dostatecznie odstraszające". Zaznaczyła, że tym razem nastąpi "ogromny krok do przodu", który będzie "największy od blisko 20 lat". - Tak dużej zmiany systemowej, jeżeli chodzi o Państwową Inspekcję Pracy nie było od blisko 20 lat, dwukrotny wzrost kar, nowe uprawnienia dla państwowej inspekcji pracy, możliwość przekształcania wadliwych umów cywilnoprawnych (...) w umowy o pracę - wymieniała polityczka.

Wyższe mandaty dla pracodawców i nowe uprawnienia dla PIP. Dziemianowicz-Bąk zapowiada

Dziemianowicz-Bąk przekazała, że inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy zyskają nowe uprawnienia, w tym możliwość "przekształcania wadliwych umów cywilnoprawnych (...) w umowę o pracę". Inspektorzy będą mogli skuteczniej walczyć z tzw. śmieciówkami również ze względu na zwiększenie liczby etatów - których ma się pojawić "blisko 300". 

 

Minister pracy, rodziny i polityki społecznej zaznaczyła, że inspektorzy będą mogli także walczyć z pracą na czarno, czyli z sytuacją, kiedy pracownik nie otrzymuje żadnej umowy. - O tym mało mówimy, ale inspektor pracy, kiedy zobaczy, że jest praca wykonywana faktycznie i nie ma żadnej umowy, tam również będzie mógł zareagować, tam będzie mógł również zarządzić umowę o pracę - mówiła minister.

 

ZOBACZ: "Decyzja przyspieszona". Nowe informacje o zakazie telefonów w szkołach

 

Jak stwierdziła Dziemianowicz-Bąk, walka z "umowami śmieciowymi" "wymaga konkretnych narzędzi i konkretnej pracy". - Tę pracę Lewica wykonała, tę pracę Ministerstwo Pracy wykonało, tę pracę wykonała większość rządząca, przegłosowując ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy - kontynuowała.

Usprawnione sądy, nowe uprawnienia. Dziemianowicz-Bąk zapowiada zmiany

Dodała, że od decyzji inspektora pracy, tak "jak od każdej decyzji administracyjnej", będzie przysługiwało odwołanie do sądu pracy. - Ale zostały wprowadzone takie zapisy, które mają przyspieszyć tę ścieżkę sądową. Znalazł się tam taki zapis, że trzeba to załatwić w ciągu 30 dni. Sądy będą mniej obciążone i będą szybciej działać - mówiła Dziemianowicz-Bąk.

 

- Sądy będą miały usprawnienia polegające na przykład na tym, że decyzje w sprawie odwołania od Państwowej Inspekcji Pracy będą mogły podejmować na posiedzeniu niejawnym, będą mogły korzystać z materiału dowodowego zgromadzonego przez Państwową Inspekcję Pracy, będą mogły wydawać wyroki wstępne, wyroki częściowe, a na czas postępowania przed sądem będą wydawały zabezpieczenie, które uniemożliwi pozbycie się takiego pracownika przez nieuczciwego pracodawcę. To jest ogromna zmiana - dodała.

 

ZOBACZ: "Serce wyraźnie wyprzedziło rozsądek". 44-latek stanie przed sądem

 

Jak dodała Dziemianowicz-Bąk, Państwowa Inspekcja Pracy będzie wymieniała się danymi z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych oraz z Krajową Administracją Skarbową, dzięki czemu kontrole "będą bardziej celowane, bardziej trafne, nastawiane na wyłapywanie tych miejsc, gdzie faktycznie dochodzi do nadużyć". - To jest krok milowy w bezpieczeństwie - oceniła.

 

Polityczka dodała, że wprowadzone zmiany podniosą komfort "tych, którzy są najbardziej narażeni na skutki umów śmieciowych", w tym także kobiet w ciąży. - Dziś, jeżeli kobieta zastanawia się, czy chce mieć dziecko, czy chce zajść w ciążę, to będzie się zastanawiała, czy nie straci z tego tytułu pracy, czy będzie mogła liczyć na zasiłek macierzyński, czy miejsce pracy będzie na nią czekało, kiedy po urlopie macierzyńskim wróci. Bo jeżeli jest na śmieciówce, to nie będzie czekało i ona sobie doskonale z tego zdaje sprawę - stwierdziła.

 

Minister przyznała przy tym, że zmiany wpłyną również na aktywnych zawodowo seniorów, "tak żeby zachęcać ich do dobrowolnej, ale jak najdłuższej aktywności zawodowej". - Nie ma mowy o podwyższaniu wieku emerytalnego, ale chcemy stwarzać warunki seniorom do tego, żeby mogli dłużej pracować. Temu służyć ma na przykład pilotaż skróconego czasu pracy, bo osoby starsze, które chciałyby być aktywne na rynku pracy, potrzebują często więcej czasu na regenerację. Dlatego testujemy te rozwiązania, żeby móc dostosować rynek pracy do przemian demograficznych - podsumowała.

PIP z nowymi uprawnieniami. Nowela czeka na podpis Karola Nawrockiego

W pierwszych dniach stycznia premier Donald Tusk ogłosił, iż podjął decyzję, aby nie kontynuować prac nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Zaznaczył, że przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą byłaby destrukcyjna dla firm i pracowników.

 

– Ja uważam, (...), że jakby przesadna władza dla urzędników, którzy będą decydowali o tym jak się, kto zatrudnia (...) byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy. I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Tak że sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą – powiedział.

 

ZOBACZ: Obowiązkowe widzenie z matką. "Musimy go zmusić, żeby nie dostać kary"

 

W ówczesnym kształcie reforma PIP zakładała nadanie okręgowym inspektorom prawa do zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę. W projekcie przewidziano, że od decyzji okręgowego inspektora będzie przysługiwało odwołanie do Głównego Inspektora Pracy. Na końcu drogi odwoławczej byłby sąd pracy.

 

Wraz z końcem stycznia pojawiły się informacje, że reforma PIP doczeka się nowej wersji. Prace faktycznie ruszyły. W miniony czwartek Senat przyjął bez oprawek nowelizację ustawy o PIP. W obecnym kształcie reforma nadaje PIP uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę. Wykonanie decyzji administracyjnej zostanie zawieszone w przypadku wniesienia odwołania do sądu.

 

ZOBACZ: Zamknięte szkoły, mieszkańcom pomaga wojsko. Duża awaria wody na Mazurach

 

Teraz nowela czeka na podpis prezydenta Karola Nawrockiego, a  jej wejście w życie ma znaczenie dla wypłaty środków z Krajowego Planu Odbudowy.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

Alicja Krause / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie