Nigdy nie postępuj tak z deszczówką. Grozi nawet 10 tys. zł grzywny
Odprowadzanie deszczówki do kanalizacji sanitarnej może kosztować więcej niż roczny rachunek za wodę. Jeśli wody opadowe trafiają do kanalizacji sanitarnej, właściciel posesji naraża się na grzywnę do 10 tys. zł, a nawet karę ograniczenia wolności. A kontroli przybywa.

Zgodnie z polskim prawem wprowadzanie wód opadowych i roztopowych do kanalizacji sanitarnej jest zabronione. Reguluje to ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (t.j. Dz.U. z 2024 r., poz. 757).
Przepisy są jasne: "Zabrania się wprowadzania ścieków bytowych i ścieków przemysłowych do urządzeń kanalizacyjnych przeznaczonych do odprowadzania wód opadowych lub roztopowych będących skutkiem opadów atmosferycznych, a także wprowadzania tych wód opadowych i roztopowych oraz wód drenażowych do kanalizacji sanitarnej"
ZOBACZ: Gdzie wyrzucić brudne słoiki? Wielu popełnia błąd, który wpływa na pracę sortowni
W czym tkwi problem?
Problem nielegalnego odprowadzania wód opadowych do systemu kanalizacji sanitarnej ma charakter techniczny i finansowy. Woda opadowa transportuje piasek, żwir i inne zanieczyszczenia, które trafiając do kanalizacji sanitarnej, zapychają instalacje i skracają żywotność pomp.
Powoduje to większe zużycie energii, częstsze awarie i konieczność modernizacji infrastruktury. Koszty tego ponoszą wszyscy mieszkańcy, opłacając wyższe rachunki.
Takie postępowanie z wodami opadowymi jest zabronione wprost przez art. 9 ust. 1 przywołanej wyżej ustawy. Nie można zatem:
- podłączać rur spustowych, krat czy wpustów do istniejącego systemu
- otwierać studzienek kanalizacyjnych, aby usprawnić odpływ wód opadowych z posesji
Kontrole bez wchodzenia na posesję
W jaki sposób wykrywane są nielegalne podłączenia? Jedną z metod stosowanych przez służby jest tzw. zadymianie instalacji kanalizacyjnej. Polega ono na wprowadzeniu dymu do sieci i sprawdzeniu, czy wydostaje się on np. z rynien lub kratek odwodnieniowych znajdujących się przy budynku. Samorządy mają uprawnienia do przeprowadzania takich działań i coraz częściej z nich korzystają.
ZOBACZ: "Gdzie są moje pieniądze z komunii?" Prawo daje dzieciom konkretne uprawnienia
Co ważne, kara w przypadku wykrycia nieprawidłowości nie spada na właściciela posesji od razu. Osoba, u której zostanie stwierdzone nielegalne odprowadzenie wód opadowych najpierw dostanie wezwanie do zaniechania działań i usunięcia stanu.
Jeśli tego nie zrobi, wtedy musi liczyć się z dotkliwą karą finansową - do 10 tys. zł (w skrajnych sytuacjach nawet ograniczenie wolności).
iStock"Tak" dla zbiorników retencyjnych
Rozwiązaniem zgodnym z prawem i korzystnym ekonomicznie (i ekologicznie!) są zbiorniki retencyjne, czyli instalacje do gromadzenia deszczówki. Pozwalają one magazynować wodę i wykorzystywać ją np. do podlewania ogrodu, co zmniejsza zużycie wody pitnej.
ZOBACZ: Niemcy płacą krocie za to warzywo. Dla Polaków to chwast
Jak informuje Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie - można w ten sposób zmniejszyć zużycie wody w gospodarstwie nawet do 60 proc. Oprócz tego, retencja przydomowa odciąża system kanalizacyjny i ogranicza ryzyko lokalnych podtopień.
Lepiej więc stworzyć na własnej działce system retencyjny, który często jest dofinansowany z budżetu samorządu. Mowa tu o takich rozwiązaniach jak:
- powierzchniowe zbiorniki retencyjne (np. oczka wodne)
- podziemne zbiorniki retencyjne (pozwalające wykorzystać wodę do celów gospodarczych)
- stawy hydrofitowe (z roślinami wodnymi i bagiennymi)
- ogrody deszczowe (np. łąki kwietne)
- pasaże roślinne (na granicy posesji)
- zbiorniki na deszczówkę
- skrzynki rozsączające (powoli odprowadzające wodę do gruntu)
- zielone dachy

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni
Czytaj więcej